Wszystkie wpisy, których autorem jest JPK

O uzdrawianiu

W rozdziale 9 w “Lifetimes when Jesus and Buddha knew each other…”, jak i w samym Kursie Cudów, możemy znaleźć fragment, w którym znajdziemy opis metody jaką stosował Jezus gdy uzdrawiał chorych. Pogrubiłem tekst, który osobiście uważam za wyjątkowy. Chodzi o to, że funkcją Nauczycieli Bożych nie jest uzdrawianie chorych, lecz przypominanie chorym o tym co już jest ich. Gdy sobie przypomą, zostaną uzdrowieni.

“Do nich przybywają nauczyciele Boży, by przedstawić inny wybór, o jakim zapomnieli. Sama obecność nauczyciela Bożego jest przypomnieniem. Jego myśli proszą o prawo zakwestionowania tego, co pacjent zaakceptował jako prawdziwe. Jako posłańcy Boży, Jego nauczyciele są symbolami zbawienia. Proszą pacjenta o przebaczenie Synowi Bożemu w jego własnym Imieniu. Oznaczają Alternatywę. Ze Słowem Bożym w swoich umysłach, przybywają błogosławiąc; nie po to, by uzdrawiać chorych, lecz by im przypomnieć o lekarstwie, jakie Bóg już im dał. To nie ich dłonie uzdrawiają. To nie ich głos mówi Słowo Boże. Oni po prostu dają to, co zostało im dane. Bardzo łagodnie wołają do swoich braci, by odwrócili się od śmierci: „postrzeż, Synu Boży, co Życie może ci ofiarować. Czy chciałbyś zamiast tego wybrać chorobę?”. Nie raz zaawansowani nauczyciele Boży zastanawiają się nad formami choroby, o jakiej jest przeświadczony ich brat. Czyniąc to, zapominają, że one wszystkie mają ten sam cel i dlatego nie są rzeczywiście różne. Oni szukają Głosu Bożego w tym bracie, który chciałby tak oszukiwać siebie samego, by być przeświadczony, że Syn Boży może cierpieć. I przypominają mu, że sam siebie nie uczynił i musi pozostawać, jakim go Bóg stworzył. Oni rozpoznają, że złudzenia nie mogą mieć skutku. Prawda w ich umysłach dociera do prawdy w umysłach ich braci tak, że złudzenia nie są wzmacniane. W ten sposób są one przynoszone do prawdy; prawda nie jest przynoszona do nich. Tak są rozwiewane, nie z woli kogoś innego, lecz poprzez zjednoczenie Jednej Woli z Sobą Samą. I to jest funkcją nauczycieli Bożych: nie widzieć żadnej woli osobną od ich własnej ani ich osobnej od Bożej”
Kurs Cudów, M-5.III.2:11-3:9 (tłumaczenie Cezary Urbański)

Poniżej jeszcze jeden świetny cytat o uzdrowieniu:

“Uzdrowienie musi zachodzić dokładnie w takiej proporcji, w jakiej rozpoznaje się bezwartościowość choroby. Trzeba tylko rzec: „nie mam z niej żadnej korzyści”, i jest się uzdrowionym. Lecz aby to powiedzieć, wpierw trzeba rozpoznać pewne fakty. Po pierwsze, jest oczywiste, że decyzje są z umysłu, a nie ciała. Jeżeli choroba jest tylko błędnym podejściem do rozwiązania problemu, to jest decyzją. A jeżeli jest decyzją, to nie podejmuje jej ciało, lecz umysł. Sprzeciw rozpoznaniu tego jest ogromny, bo istnienie świata, jakim go postrzegasz, zależy od tego, by to ciało było decydentem. Takie pojęcia jak „instynkty”, „odruchy” i im podobne, reprezentują próby wyposażenia ciała w pozaumysłowe czynniki motywujące. W rzeczywistości, takie pojęcia tylko stwierdzają lub opisują problem. Nie udzielają nań odpowiedzi.

Akceptacja choroby jako decyzji umysłu o celu, dla jakiego używałby ciała, jest podstawą uzdrowienia. I tak jest dla wszystkich form uzdrowienia. Pacjent decyduje, że tak jest, i zdrowieje. Jeżeli opowie się przeciw uzdrowieniu, nie zostanie uzdrowiony. Kto jest lekarzem? Jedynie umysł samego pacjenta. Wynik jest tym, czym zdecyduje, że ma być. Zdają mu się służyć szczególne środki, lecz one tylko nadają formę jego własnemu wyborowi. Wybiera je po to, by nadać namacalną formę swoim pragnieniom. I to czynią, i nic innego. W rzeczywistości w ogóle nie są potrzebne. Pacjent mógłby po prostu wstać bez ich pomocy, i powiedzieć: „nie mam dla nich użytku”. Nie ma takiej formy choroby, która nie mogłaby być od razu wyleczona.

Jaki jest pojedynczy wymóg dla tego zwrotu w postrzeganiu? To po prostu ten: rozpoznanie, że choroba jest z umysłu i nie ma nic wspólnego z ciałem. Ile „kosztuje” to rozpoznanie? Kosztuje cały świat, jaki widzisz, bo świat już nigdy nie będzie zdawał się rządzić umysłem. Bo wraz z tym rozpoznaniem odpowiedzialność zostaje umieszczona tam, gdzie jej miejsce; nie na świecie, lecz na tym, kto patrzy na świat i widzi go takim, jaki nie jest. Patrzy na to, co postanawia widzieć. Nie mniej, nie więcej. Świat niczego mu nie czyni. Tylko on myślał, że czynił. Ani też on nie czyni niczego światu, bo mylił się co do tego, czym jest. W tym jest zarówno wyzwolenie od winy, jak i choroby, bo są jednym. Lecz aby zaakceptować to wyzwolenie, brak znaczenia ciała musi być ideą możliwą do przyjęcia”

Kurs Cudów, Podręcznik dla Nauczycieli (punkt 5), tłumaczenie Cezary Urbański

Całe śnienie świata – odczynione

Poniżej, świetny cytat z Kursu Cudów z rozdziału 28.
(Tłumaczenie: C.Urbański). Zastanawiałem się czy pisać jakiś komentarz do tego fragmentu, ale czy jest sens dodawać coś do tych genialnych linijek? 🙂

“Ten świat – tak jak każdy sen śniony przez kogokolwiek w tym świecie – jest bez przyczyny. Żadne plany nie są możliwe i nie istnieje żaden projekt, który można by odnaleźć i zrozumieć. Czegóż innego można by spodziewać się po czymś, co nie ma przyczyny? Lecz jeżeli nie ma przyczyny, nie ma celu. Możesz spowodować sen, lecz nigdy nie nadasz mu rzeczywistych skutków. Bo te zmieniłyby jego przyczynę, a tego uczynić nie możesz. Ten, który śni sen, nie jest na jawie, lecz nie wie, że śpi. Widzi złudzenia siebie jako chorego lub dobrze się mającego, w depresji lub szczęśliwego, lecz bez stałej przyczyny o gwarantowanych skutkach.

Cud ustala, że śnisz sen i że jego treść nie jest prawdziwa. Jest to kluczowy krok postępowania ze złudzeniami. Nikt ich się nie lęka, gdy postrzega, że je wymyślił. Lęk trwał, gdyż on nie widział, że był autorem snu a nie postacią we śnie. On daje sobie następstwa, które śni, że dał swojemu bratu. I tylko te ów sen poskładał i mu ofiarował, by mu pokazać, że jego życzenia spełniły się. Przeto lęka się swojego własnego ataku, lecz widzi go w cudzych rękach. Jako ofiara, cierpi jego skutki, lecz nie ich przyczynę. On nie był autorem swojego własnego ataku i nie on jest winien tego, co spowodował. Cud niczego nie czyni prócz pokazania mu, że niczego nie uczynił. Czego on się lęka, jest przyczyną bez następstw, które uczyniłyby to przyczyną. A zatem tego nigdy nie było…”

“…Ten świat jest pełen cudów. Czekają w świetlanej ciszy obok każdego snu o bólu i cierpieniu, o grzechu i o winie. Są alternatywą snu; wyborem bycia tym, który śni zamiast zaprzeczania aktywnemu udziałowi w wytwarzaniu snu. Są radosnymi skutkami przyjęcia następstwa choroby na powrót do jej przyczyny. Ciało jest wyzwalane, ponieważ umysł przyznaje: „nie mnie jest to czynione, lecz ja to czynię”. I w ten sposób umysł ma wolność dokonania innego wyboru. Tu zaczynając, zbawienie będzie postępować, zmieniając bieg każdego kroku zstępowania w osobność, póki wszystkie te kroki nie zostaną wrócone, drabina nie zniknie, a całe śnienie świata – odczynione”

Inkarnacje w których Jezus i Budda znali się

Jak wiecie, jesteśmy w trakcie tłumaczenia książki Garego “The Lifetimes when Jesus and Buddha knew each other, History of Mighty Companions”. Akurat mi (JPK) przypadł zaszczyt bycia głównym tłumaczem tej książki. Pomimo, że wszystkie dzieła napisane przez Garego są wyjątkowe i bardzo pomocne dla studentów Kursu Cudów, akurat „The Lifetimes…” jest jeszcze bardziej wyjątkowa.

W pierwszych trzech fascynujących książkach, mogliśmy uczyć się o zaawansowanych naukach Kursu Cudów przedstawionych w bardzo przystępny, zabawny i interesujący sposób. Po przestudiowaniu tych lektur, poziom zrozumienia Kursu Cudów bardzo się u mnie zwiększył. Mogłem nareszcie wziąć to co jest w Kursie i przełożyć to prosto do mojego życia. Nie uważam, że któraś książka Garego jest lepsza czy gorsza – każda jest unikatowa. Jednak w czwartej książce mamy okazję poczytać o inkarnacjach Jezusa i Buddy przed tym gdy byli Jezusem i Buddą (a jeśli chodzi o Buddę, to nawet dowiemy się o jednej inkarnacji po tym jak był Buddą ). Tak naprawdę dopiero po przeczytaniu tej książki w pełni uświadomiłem sobie że Jezus i Budda, to byli zwykli ludzie, tacy jak ja albo Ty. Zwykli ludzie, jednak bardzo chcieli poznać prawdę. Od wczesnych inkarnacji wyczuwali, że ten świat nie jest dokładnie tym na co wygląda. To jest naprawdę fascynujące. Możemy przeczytać o tym kim byli gdy nie byli jeszcze mistrzami, o ich przygodach, przeczytamy również ich rzeczywiste dialogi z postaciami, które spotkali na swojej drodze. Przeczytamy również ich faktyczne rozmowy między sobą. Budda i Jezus nie mieli Kursu Cudów do studiowania, sami musieli wszystkiego się uczyć (oczywiście z pomocą Ducha Świętego).

Ciekawe jest to, że prawie w każdej inkarnacji, było dla nich ważne aby nie czynić rzeczy/świata rzeczywistym, w swoim umyśle. To była podstawa, na której opierali swoje dalsze nauki. Wiedzieli, że jeśli jest coś co czynią rzeczywistym w swoim umyśle, to muszą to przebaczyć. I przebaczali tak po kolei wszystko, aż w końcu nie było co przebaczać i mogli osiągnąć swoje oświecenie. Ich przygody i to że udało im się osiągnąć najwyższy cel, pokazuje nam wszystkim, że nam też może się udać. Dlatego uważam, że jest to wyjątkowa książka, bo pokazuje nam przed-Buddę i przed-Jezusa (o ile istnieją takie wyrażenia w naszym języku 😉 ) co jeszcze bardziej przybliża nam nauki Kursu, bo coraz oczywistszym staje się fakt, że wszyscy jesteśmy wzywani do obudzenia przez Ducha Świętego (tak, nawet TY!), jednak nie wszyscy chcemy słuchać.Na zakończenie mojego okropnie nudnego wywodu, cytat z czwartej książki 🙂 :

„…GARY: Więc Platon był nondualistyczny?

PURSAH: Nie. Zobaczysz to w krótkiej wymianie zdań między Takisem a Ikarosem po lekcji z Platonem.

GARY: To byli J i B w tamtym życiu?

PURSAH: Tak. Nie potrzeba wchodzić w szczegóły, jak ci dwaj się poznali. Tak jak ławica ryb pływa razem, tak ludzie podróżują razem w różnych inkarnacjach. Jest przeznaczone, aby byli ze sobą w kontakcie po raz kolejny i kolejny. Oto fragment tego o czym mówili. Oczywiście jest to tłumaczenie. Nie mówili po angielsku, podobnie jak inni rozmówcy, o których ci opowiadaliśmy.

TAKIS: Platon ma dylemat. W jego filozofii wszystkie rzeczy pochodzą z Dobrego. A wszystkie obiekty w materialnym świecie są symbolami idei. Więc tak jak w jaskini, obrazy które widzą więźniowie to symbole albo cienie czegoś innego. Nie są rzeczywiste. Ale dylemat jest następujący. Wszystko pochodzi z Dobrego, jednak Platon nie może wyjaśnić dlaczego Dobro stworzyło coś co nie jest rzeczywiste i radzi sobie z tym idąc na kompromis. Dochodzi do konkluzji, że rzeczy które widzi nie są rzeczywiste, ale idee stojące za nimi już są. I nadal tkwi w dualizmie ponieważ istnieje jakieś źródło które tworzy złudzenie. Jeśli źródło wchodzi w interakcję z czymś innym wtedy mamy dualizm.

IKAROS: Masz rację. Platon to genialny filozof, jednak prawda jest taka, że symbole które widzimy nie są prawdziwe, ale idee stojące za nimi również nie są prawdziwe. Wszystko to pochodzi z pozornie odseparowanego umysłu. A ten umysł nie jest źródłem prawdziwego życia, a jedynie jego imitacją.

ARTEN: Akademia platońska pozwalała aby wielkie intelekty spotykały się i dyskutowały. Nasi dwaj przyjaciele posiadając już doświadczenie z poprzednich żyć, mogli uczyć się od Platona, jednak myśleć po swojemu. Pokazali wyłącznie szacunek dla Platona w dyskusji, która miała miejsce w klasie, ale prywatnie doszli do innej konkluzji, takiej która do nich wróciła i wpłynęła na ich dwie ostatnie inkarnacje.

IKAROS: To życie jest oszustwem. To wszystko jest tylko po to, aby odwracać naszą uwagę od prawdy, od poznania prawdziwego życia. Filozoficzne spekulację są w porządku, ale dokąd cię zaprowadzą? Musimy dostać się do miejsca, gdzie nie ma kompromisów…”

Fragment tłumaczenia nowej książki Garego Renarda

Cześć,
Trwają pracę nad tłumaczeniem nowej książki Garego  “The Lifetimes when Jesus and Buddha knew each other: A history of Mighty Companions”.  Poniżej prezentujemy krótki fragment:

GARY: Czekaj, szybkie pytanie zanim pójdziemy dalej. W ilu inkarnacjach J i Budda się znali?
PURSAH: Było ich około czterdziestu. Wspomnimy tylko o siedmiu najważniejszych.
GARY: Czterdzieści? No to trochę tego było, prawda?
ARTEN: To nie jest dużo. Są osoby które znałeś setki razy na przestrzeni tysięcy lat twoich wszystkich inkarnacji. J i Budda nie mieli tak dużo żyć jak ty, ponieważ ich nie potrzebowali, również powodem dla którego ich relacje są dla ciebie tak ważne jest to że znali dużo sławnych osób, będących równocześnie mistrzami. Jest dobry powód ku temu. Pamiętaj że nie wierzyli w sen tak bardzo jak inni. Dlatego byli gotowi aby być z ludźmi którzy sami byli gotowi ich uczyć.
GARY: Więc to jest tak, że gdy uczeń jest gotowy, mistrz sam się pojawi?
ARTEN: Tak, i w drugą stronę tak samo
PURSAH: W Chinach w tamtych czasach, życie było bardziej różnorodne niż myślisz, częściowo dlatego Chiny są tak wielkie. Rzeczy, o których czytasz w książkach do historii, są tylko jej małą częścią i nie ma sensu się w to wgłębiać. Dla naszych celów ważna jest prawda i używanie jej aby przebudzić się ze snu.
Od teraz, gdy będziemy mówić o Buddzie, czasami będziemy mówić na niego po prostu B. A imiona J i B, w tamtych czasach to Shao Li, która była kobietą i Wosan – mężczyzna. Byli sąsiadami, którzy razem posiadali zdolności jasnowidzenia. To nie była szczęśliwa okoliczność dla ich rodzin, które martwiły się, że dzieci będą odbierane jako inne, wyśmiewane albo jeszcze coś gorszego. Jednak nastawienie rodziców zmieniło się, gdy wieść o niezwykłych dzieciach rozeszła się i bogate rodziny chciały zasięgnąć u nich rady. Rodziny chciały płacić w złocie, a rodzice którzy byli biedni nie chcieli odrzucać takiej okazji. Dzieci mówiły rodzinom takie rzeczy o których nie miały prawa wiedzieć więc wszyscy wierzyli w ich umiejętności. Później Shao Li i Wosan mówili im co powinni uczynić, żeby otrzymać to co chcą.
GARY: Więc Shao Li to był później J, a Wosan to późniejszy B?
PURSAH: Tak. Ludzie nie zmienili się za bardzo od dwóch tysięcy sześćset lat, tylko sceneria. To co chcieli ci którzy pytali dzieci to pieniądze, sukces, sława i specjalna miłość. I dzieci było całkiem dobre w doradzaniu o tych rzeczach. Gdyby chcieli, Shao Li i Wosan byliby ustawieni do końca ich życia.
Ale to nie jest koniec historii. Nasza dwójka była przyjaciółmi w dzieciństwie, a gdy byli nastolatkami zakochali się w sobie. Chcieli też czegoś więcej niż życie które wiedli dotychczas. Ich rodzice byli względnie szczęśliwi, ale nie oni. Wiedzieli że jest coś więcej i to znacznie więcej: do nauczenia, doświadczenia i że jest coś ważniejszego niż to co świat fizyczny ma do zaoferowania. Planowali swoją ucieczkę od miesięcy i pewnej nocy wzięli co mogli ze sobą łącznie ze złotem i uciekli daleko.
Nasza para wzięła ślub ale nie osiadła nigdzie. Na początku byli jak ryba wyciągnięta z wody, stawiali niepewne kroki i starali się wtopić w miasto w którym właśnie przebywali. Po roku czasu, usłyszeli o nauczycielu, tym który zna „sekret życia” i który mógłby poprowadzić ich do oświecenia. Shao Li i Wosan zaczęli być bardzo podekscytowani. Ich wysoko rozwinięta intuicja mówiła im, że powinni iść do tego człowieka i się od niego uczyć.
Tym człowiekiem był Lao-tzu. Większość nauczycieli i tradycji nie akceptowało kobiet w tamtych czasach, ale Lao-tzu był inny. Wziął nowo przybyłą parę na bok i porozmawiał z nimi. Powiedział im że aby za nim podążać, muszą oddać wszystkie ziemskie rzeczy jakie posiadają i wyzbyć się przywiązań do starych przekonań i ewentualnie wyzbyć się pożądania. Ale czy byli gotowi na taki rodzaj życia?
Tak byli. Ufali swojej wrodzonej mądrości, ale nie wiedzieli czy to będzie ścieżka, którą będą podążać przez całe życie. Chociaż Lao-tzu wymagał dyscypliny, Shao Li i Wosan eksperymentowali, chcąc sprawdzić czy to jest rzeczywiście to czego chcą. Spędzili już dużo czasu czując się nieszczęśliwymi i nie chcieli tego powtarzać. Więc gdyby z Lao-tzu nie wyszło, poszliby dalej. Pokazali trochę zaangażowania oddając złoto które posiadali żebrzącym na ulicy. Brali niektórych żebraków na bok i oddawali pewne ilości złota, żeby nie robić publicznych scen.
ARTEN: Zajęło trochę czasu zanim przywykli do bycia ascetami. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do regularnego jedzenia, głód potrafi być bardzo duży za pierwszym razem. Na początku Shao Li i Wosan tęsknili za obfitością, smacznym jedzeniem jak i innym komfortami, z które byliby w stanie zapłacić. Jednak mistrz powiedział im wiele na temat natury świata, który wedle tego co mówił był całkowicie iluzoryczny. Mówił wprost że świat był następstwem podstępu ego.”

Miłość nie żywi żalu

Poniżej przypomnienie jednego z ważniejszych tekstów z Kursu Cudów – Miłość nie żywi żalu. Jest o tym fragment w Zniknięciu Wszechświata.

Tłumaczenie: Czarek Urbański, z kurscudow.pl, wydawca i tłumacz polskiego przekładu Kursu i ZW.

ARTEN: Nim zdemaskujemy twego fałszywego przyjaciela – ego, powtórz jedną z lekcji ćwiczeń. Chcemy teraz poruszyć temat przebaczenia, gdyż powiemy o ego takie rzeczy, które mogą cię nieco zaniepokoić. Abyś się zbytnio nie zniechęcił, chcemy na wstępie podkreślić, że są proste – aczkolwiek nie zawsze łatwe dla początkującego nauczyciela – sposoby odczyniania ego.

Od ponad pół roku robisz ćwiczenia i radzisz sobie z nimi dobrze. Lecz gdy w twoim świecie zdarzenia nabierają tempa, wciąż niekiedy pozwalasz sobie potępiać innych. Wszyscy to robią , nawet zaawansowani studenci Kursu. A zatem chcemy cię o coś spytać. Co by było gdybyś bezkompromisowo stosował to czego nauczyłeś się z Kursu? Nie chodzi mi o sposób, w jaki mówisz o zasadach Kursu innym studentom. Mówię o sposobie praktykowania tego co głosisz – nie, że musisz cokolwiek głosić. Jakby to było gdybyś stosował się do pewnej lekcji z ćwiczeń co do joty i stosował jej zasady codziennie w ten sposób, w jaki czynił to J, gdy wydawał się być w ciele?

GARY: O jakiej lekcji mówisz?

ARTEN: O bardzo ważnej. Chcę, być przeczytał pierwszą połowę lekcji 68. Przeczytaj do trzeciego zdania czwartego akapitu i zrób przerwę. Resztę możesz zrobić później. Czytając ją, zastanów się, jakby to było, gdybyś robił ją zawsze. Pomyśl jak wpłynęłoby na twój pokój i psychologiczną siłę, gdybyś robił ją stale. Nie chce powiedzieć, że wielu w ten sposób praktykuje. Większość tego nie robi. Po prostu pytam co by było gdybyś ty ją tak robił?

Widzisz, teraz twój umysł osądza i potępia automatycznie. W rzeczywistości większość ludzi myśli i zachowuje się bardzo przewidywalnie, bez względu na to za jakich indywidualistów i jak bardzo opanowanych siebie uważają. Jednym z celów Kursu jest wytrenowanie twojego umysłu tak, że z czasem zamiast automatycznie osądzać, będzie automatycznie przebaczał. Z takiego nawyku twój umysł będzie miał ogromne korzyści.

GARY: To jak jedna z zasad cudów na początku Tekstu, mówiąca, że „Cuda są nawykami”

ARTEN: Tak. W ten sposób tak przywykniesz do myślenia systemem myślowym Ducha Świętego, że Jego prawdziwe przebaczenie stanie się twoją drugą naturą. Więc przeczytaj tę część lekcji z ćwiczeń. Wiem, że już ją zrobiłeś, lecz robiąc ją tym razem, wykaż jeszcze większą determinację.

GARY: Dobrze, mój Wniebowstąpiony Nauczycielu.

Miłość nie żywi żalu.

Ty, który zostałeś stworzony przez Miłość takim jak Ona Sama, nie możesz żywić żalu a jednocześnie znać swojej Jaźni. Żywić żal – to zapomnieć, kim jesteś. Żywić żal – to widzieć siebie jako ciało. Żywić żal – to pozwalać ego rządzić twoim umysłem i skazywać ciało na śmierć. Być może nie w pełni zdajesz sobie sprawę, co żywienie żalu czyni z twoim umysłem. Wydaje się odszczepiać ciebie od twojego źródła i czynić cię niepodobnym do Niego. Sprawia, że jesteś przeświadczony, iż On jest taki, jakim ci się wydaje, że ty się stałeś, bo nikt nie może wyobrazić sobie swojego Stwórcy niepodobnym do siebie.

Odcięta od swojej Jaźni, Która pozostaje świadoma Swojego podobieństwa do Swojego Stwórcy, twoja Jaźń wydaje się spać, podczas gdy część twojego umysłu, która snuje złudzenia w swoim spaniu, wydaje się czuwać. Czy to wszystko może brać się z żywienia żalu? O, tak! Bo kto żywi żal, ten zaprzecza, że został stworzony przez Miłość a jego Stwórca zaczął napawać go lękiem w jego własnym śnie nienawiści. Kto może śnić o nienawiści i nie lękać się Boga?

Jest równie pewne, że ci, którzy żywią żal, redefiniują Boga na swój własny obraz, jak pewne jest, że Bóg stworzył ich Sobie podobnymi i zdefiniował ich jako część Siebie. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, będą cierpieć winę, jak pewne jest, że znajdą pokój ci, którzy przebaczają. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, zapomną, kim są, jak pewne jest, że ci, którzy przebaczają, przypomną sobie.

Czy nie chciałbyś poniechać swoich żalów, gdybyś był przeświadczony, że tak jest? Być może nie myślisz, że możesz pozwolić minąć twoim żalom. To jednak jest po prostu kwestia motywacji.

Myśli – Cytaty z Kursu Cudów

Witam,

Na dzisiaj garść cytatów które dotyczą myśli. To są cytaty które kiedyś uzbierałem i wrzuciłem na forum, które już nie istnieje. Niestety na tamtą chwilę nie pisałem z którego dokładnie miejsca jest ten cytat. Ale daje słowo że wszystkie pochodzą z Kursu Cudów z tłumaczenia Czarka Urbańskiego:).

[…]Niewielu docenia prawdziwą moc umysłu i nikt nie widzi jej stale i w pełni. Lecz jeśli masz nadzieje oszczędzić sobie lęku, jest kilka spraw, z których musisz zdać sobie sprawę i to całkowicie. Umysł nigdy nie śpi. Tworzy w każdej chwili. Trudno rozpoznać, że myśl i przeświadczenie łączą się w impuls mocy, który może dosłownie przenosić góry. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przypisywanie sobie takiej mocy jest arogancją, lecz to nie jest prawdziwym powodem, dla którego nie jesteś o tym przeświadczony. Wolisz być przeświadczony, że twoje myśli nie mogą wywierać rzeczywistego wpływu, ponieważ naprawdę lękasz się ich. To może łagodzić świadomość winy lecz kosztem postrzegania umysłu jako impotentny. Jeśli jesteś przeświadczony, że to co myślisz, jest bez skutku, możesz przestać się tego lękać, lecz wtedy będzie mało prawdopodobne, że będziesz to poważał. Nie ma czczych myśli. Każde myślenie wytwarza na pewnym poziomie formę[…]”.

”Czynienie cudów obejmuje pełne zdanie sobie sprawy z mocy myśli, by uniknąć mylnego wytwarzania”.

„[…]Żadna koncepcja nie jest bardziej sprzeczna wewnętrznie od „jałowej myśli”. Co przyczynia się do postrzegania całego świata, trudno nazwać jałowym. Każda myśl jaką masz, przyczynia się do prawdy lub złudzeń, albo szerzy prawdę albo mnoży złudzenia. Zaiste, możesz mnożyć nic, lecz czyniąc tak, nie będziesz tego szerzył. Poza uświadomieniem sobie, że myśli nigdy nie są jałowe, zbawienie wymaga, byś rozpoznał, że każda myśl, jaką masz, niesie z sobą pokój lub wojnę; miłość lub lęk. Wynik obojętny jest niemożliwy, ponieważ obojętna myśl jest niemożliwa. Jest taka pokusa by zbywać myśli lęku jako nieważne, trywialne i nie warte kłopotania się nimi, że ma zasadnicze znaczenie, byś rozpoznał je wszystkie jako równie niszczycielskie, lecz równie nierzeczywiste[…]”.

„To tylko twoje myśli przyczyniają ci bólu. Nic zewnętrznego do twojego umysłu nie może cię w żaden sposób skrzywdzić ni zranić. Nie ma żadnej przyczyny poza tobą samym, która może cię dosięgnąć i sprowadzić opresję. Nikt prócz ciebie nie wpływa na ciebie. Nie ma nic w świecie, co miałoby moc uczynienia cię chorym, smutnym czy ułomnym. Lecz to ty masz moc dominowania nad wszystkimi rzeczami, które widzisz, po prostu rozpoznając czym jesteś[…].[…] Mój święty bracie, pomyśl o tym przez chwilę: świat, jaki widzisz, niczego nie czyni. Nie ma w ogóle żadnych skutków. On jedynie przedstawia twoje myśli. I całkowicie zmieni się, gdy postanowisz zmienić swoje myślenie i wybrać radość Bożą jako to czego rzeczywiście chcesz[…] Świat może się zdawać sprawiać ci ból. Jednak świat będąc bez przyczynowy, nie ma mocy sprawczej. Będąc skutkiem nie może powodować skutków. Jako złudzenie jest tym czego sobie życzysz”.

„Cóż prócz twoich myśli o nieszczęściu i śmierci zaciemnia doskonałą szczęśliwość i życie wieczne, będące Wolą Boga dla ciebie? I cóż prócz złudzeń mogłoby ukrywać to, czego ukryć nie można? I cóż mogłoby powstrzymywać cię przed tym, co już masz, prócz twojego wyboru, by tego nie widzieć, zaprzeczając, że jest?”

„[…] Nie usprawiedliwiałbyś chorego zachowania ze swojej strony powiedzeniem, że nie możesz na nie nic poradzić. Czemu miałbyś akceptować chore myślenie? Jest w tym pewien brak konsekwencji i byłoby dobrze, gdybyś bacznie mu się przyjrzał. Możesz być przeświadczony, że jesteś odpowiedzialny za to, co czynisz, lecz nie za to co myślisz. Prawdą jest, że jesteś odpowiedzialny za to co myślisz, ponieważ tylko na tym poziomie możesz dokonywać wyboru. To, co czynisz, bierze się z tego co myślisz. […]Kiedykolwiek się lękasz jest to pewnym znakiem, że pozwoliłeś swojemu umysłowi mylnie wytwarzać i nie pozwoliłeś abym ja go prowadził. Przeświadczenie, że kontrolowanie wyniku błędnej myśli może prowadzić do uzdrowienia, jest bez sensu. Jeśli się lękasz, to dokonałeś mylnego wyboru. Dlatego czujesz się za niego odpowiedzialny. Musisz zmienić swoje myślenie, a nie swoje zachowanie,a to jest kwestią chęci. Nie potrzebujesz innego przewodnictwa niż na poziomie umysłu. Poprawa należy się temu poziomowi, na którym zmiana jest możliwa. Zmiana nie odnosi się do niczego na poziomie objawu, gdzie zajść nie może. Poprawa lęku jest twoją odpowiedzialnością. Gdy prosisz o uwolnienie od lęku, dajesz do zrozumienia, że nie jest. Zamiast tego powinieneś prosić o pomoc w warunkach, które sprowadziły lęk. Warunki te zawsze się wiążą z chęcią bycia osobnym. Na tym poziomie możesz temu zaradzić. Jesteś zbyt tolerancyjny wobec błądzenia umysłu i biernie pozwalasz swojemu umysłowi mylnie wytwarzać[…]”.

Co Jezus powiedział na osobności Tomaszowi?

W Ewangelii Tomasza, możemy znaleźć taką wypowiedź:

I wziął go i odszedł i skierował doń trzy wypowiedzi. Gdy Tomasz wrócił do swych przyjaciół, zapytali go:
“Co powiedział ci J.?”. Rzekł im Tomasz: “Jeśli przytoczę wam jedną z jego wypowiedzi do mnie, podniesiecie skały i mnie ukamienujecie, a z tych skał wyjdzie ogień i was pochłonie”

Co takiego J powiedział Tomaszowi?
W Zniknięciu Wszechświata mamy odpowiedź:

“Śnisz o pustyni, na której miraże są twymi rządcami i dręczycielami, lecz te obrazy pochodzą z ciebie
Ojciec nie uczynił pustyni a twój dom wciąż jest z Nim.
By powrócić, przebacz swemu bratu, bo tylko wtedy przebaczysz sobie”

[Fragmenty ze Zniknięcia Wszechświata i Ewangelii Tomasza, tłumaczenie:C.Urbański]

Przebaczenie prowadzi do pokoju a pokój do wolności

Czym jest przebaczenie według Kursu Cudów? Przebaczenie jest aktem, który dokonywany jest w umyśle tego który przebacza. Przebaczenie usuwa z umysłu blokady, które uniemożliwiają doświadczenie naturalnego stanu – naszej nieśmiertelnej rzeczywistości. Przebaczenie rozpoznaje całkowitą niewinność wszystkich, którzy mogą być postrzegani, łącznie z nami samymi. Gdy wszystko jest postrzegane jako niewinne,  wtedy umysł traci potrzebę atakowania czegokolwiek.  Gdy nie musi już niczego atakować, umysł może spokojnie odpocząć. Będąc w stanie pokoju, umysł budzi się i poznaje prawdę. Jest wiele fragmentów w Kursie Cudów i Buddyzmie, które wspominają o tym:

“Moon appears when the water is still” – sławne powiedzenie buddyjskie. Księżyc symbolizuje prawdę, tafla wody to nasz umysł. Gdy umysł jest niespokojny, jak tafla wody podczas zawieruchy, nie zobaczymy w niej odbicia księżyca. Nawet gdy księżyc świeci jasno na niebie, fale na wodzie uniemożliwią nam dostrzeżenie księżyca.  Dopiero gdy minie zawierucha, a tafla wody będzie idealnie gładka, zobaczymy odbicie. Podobnie gdy wszystko przebaczymy,  nasz umysł uspokoi się i rozpozna prawdę.

“Rzeczywistość może zawitać jedynie w niezachmurzonym umyśle” Kurs Cudów T.10.4 (Tekst, rozdział 10.IV).

“Gdy będziesz przez chwilę spokojny, gdy świat oddali się od ciebie, a bezwartościowe idee przestaną mieć wartość dla twojego nie spokojnego umysłu, wtedy usłyszysz Jego Głos” Kurs Cudów C.182 (Ćwiczenia, Lekcja 182).

“Przypomnienie Boga zachodzi w spokojnym umyśle” Kurs Cudów T.23.1

“Spokojny umysł nie jest małym darem” Kurs Cudów P.20 (Podręcznik dla nauczycieli, punkt 20)

Tak więc, podsumowując: żeby osiągnąć Przebudzenie – musimy osiągnąć pokój umysłu. Żeby nasz umysł był w pokoju – musimy przebaczyć wszystko to co nie pozwala nam tego pokoju osiągnąć. Dlatego przebaczenie powinno być naszą codzienną praktyką.

[cytaty z Kursu Cudów – tłumaczenie Cezary Urbański]

Czym jest przebaczenie? – cytat

Czym jest Przebaczenie?

Przebaczenie rozpoznaje, że co myślałeś, iż twój brat tobie uczynił, nie zdarzyło się. Ono nie darowuje grzechów, czyniąc je rzeczywistymi. Ono widzi, że grzechu nie było. I w tym widzeniu wszystkie twoje grzechy są przebaczane. Czymże jest grzech, jeśli nie fałszywą ideą o Synu Bożym? Przebaczenie po prostu widzi jej fałszywość i dlatego pozwala jej odejść. To, co potem wolnym jest zająć jej miejsce – to Wola Boża. Nieprzebaczająca myśl to ta, która dokonuje osądu, którego nie podda w wątpliwość, chociaż nie jest prawdziwy. Umysł jest zamknięty i nie zostanie wyzwolony. Ta myśl chroni projekcję, zacieśniając jej łańcuchy, by wypaczenia były jeszcze szczelniej zakryte welonem i jeszcze mniej dostępne wątpliwości i utrzymywane nadal z dala od rozsądku. Co może wejść między utrwaloną projekcję a zamiar, który wybrała jako jej chciany cel? Nieprzebaczająca myśl czyni rzeczy wiele. W zapamiętałym działaniu ugania się za swoim celem, wypaczając i przekręcając wszystko, co widzi jako przeszkodę na swojej wybranej drodze. Wypaczanie jest jej celem i środkiem, którym chce go dokonywać. Miota się w furiackich usiłowaniach zdruzgotania rzeczywistości, nie troszcząc się o cokolwiek, co zdawałoby się przedstawiać sprzeczność z jej punktem widzenia. Natomiast przebaczenie jest ciche i spokojnie niczego nie czyni. Nie narusza żadnego aspektu rzeczywistości ani nie stara się jej wypaczyć do pozorów, które lubi. Ono tylko patrzy, czeka i nie osądza. Ten, kto nie chciałbym przebaczyć, musi osądzać, albowiem musi usprawiedliwiać swoją niezdolność do przebaczania. Lecz ten, kto chciałby sobie przebaczyć, musi nauczyć się witać prawdę dokładnie taką, jaka jest[…]”

[Kurs Cudów,tłum:C.Urbański]

Idea (nie)rzeczywistości świata poruszana w innych nurtach duchowych.

Poniżej cytat z książki Ramana Maharishi – Nauki Duchowe. Umieszczamy go dlatego, gdyż chcemy pokazać, że kwestia nierealności/realności świata poruszana jest również w innych tradycjach niż Kurs Cudów. Tym razem jest to Advaita Wedanta, której przedstawicielem jest Ramana Maharishi – mędrzec, który żył na przełomie XIX i XX wieku.

Uczeń:[…] Czy świat, który widzimy i odczuwamy na tak wiele sposobów, jest jakimś snem, złudzeniem?
Maharishi: Jeśli szukasz prawdy i tylko prawdy, nie masz innej możliwości – musisz przyjąć, że świat jest nierzeczywisty.
Uczeń: Dlaczego?
Maharishi: Z tej prostej przyczyny, że jeżeli nie porzucisz myśli, iż świat jest rzeczywisty, twój umysł będzie go zawsze szukać. Jeśli pozory będziesz brać za rzeczywistość, nigdy nie poznasz tego co rzeczywiste, choć tylko to istnieje. Można to zobrazować analogią węża i sznura. Dopóki widzisz węża, nie dostrzeżesz sznura [np. w nocy – jpack]. Nie istniejący wąż staje się dla ciebie czymś rzeczywistym, a naprawdę istniejący sznur dla ciebie nie istnieje.
Uczeń: Można przyjąć robocze założenie, że świat ostatecznie jest nierzeczywisty, trudno jednak nabrać głębokiego przekonania, że w rzeczywistości tak jest.
Maharishi: Podobnie świat z twojego snu również jest rzeczywisty, kiedy śnisz. Dopóki sen trwa, wszystko, co w nim widzisz i odczuwasz, jest rzeczywiste.
Uczeń: A zatem świat nie jest ani trochę lepszy od snu?
Maharishi: Co możesz zarzucić poczuciu rzeczywistości, które masz podczas snu? Może ci się śnić coś zupełnie niemożliwego, na przykład, że gawędzisz sobie beztrosko z osobą, która już nie żyje. Przez chwilę możesz odczuwać wątpliwości, mówiąc sobie w duchu: “Czy on nie umarł?”. Umysł jednak jakoś się dostosowuje do tej wizji i człowiek w twoim śnie jest zupełnie jak żywy. Innymi słowy, sen jako sen nie pozwala ci wątpić w swoją rzeczywistość. Podobnie nie możesz wątpić w rzeczywistość świata, kiedy nie śpisz. Jak umysł, który stworzył świat, może przyjąć ideę jego nierealności? Teraz widać, jakie znaczenie ma porównanie światów ze snu i ze stanu czuwania. Oba są wyłącznie tworami umysłu i dopóki umysł jest pogrążony w jednym z nich, dopóty nie może zaprzeczyć jego realności. Jeśli natomiast odwrócisz umysł całkowicie od świata, skierujesz go do wewnątrz i tam będziesz trwać, czyli innymi słowy, jeśli zawsze będziesz miał świadomość jaźni, która jest podłożem  wszelkich doświadczeń, odkryjesz, że jedyny świat, którego teraz jesteś świadom, jest równie nierzeczywisty jak świat, w którym żyłeś podczas snu[…]Świat, o którym mówisz, że jest rzeczywisty, tak naprawdę drwi sobie z tego, że starasz się dowieść jest realności, podczas gdy nie wiesz nic o swojej rzeczywistości. Za wszelką cenę chcesz udowodnić, że świat jest rzeczywisty. Co jest normą rzeczywistości? To tylko jest rzeczywiste, co istnieje samoistnie, co ujawnia się samo z siebie, co jest wieczne i niezmienne.Czy świat istnieje samoistnie? Czy widziano go kiedy bez pomocy umysłu? Podczas snu nie ma ani umysłu, ani świata. W stanie czuwania jest umysł i świat. Co oznacza to niezmienne współwystępowanie? Masz pojęcie o podstawach logiki indukcyjnej, którą uważasz za fundament nauki. Może rozstrzygniesz problem realności świata w świetle uznanych zasad logiki?
Ramana Maharishi – Nauki Duchowe [Wydawnictwo Rebis,tłumaczenie: Sebastian Musielak]