Zapraszamy na cotygodniowe koło dyskusyjne na zoomie :)

Co tydzień, we środę, o godzinie 19, spotykamy się używając programu ZOOM. Będziemy rozmawiać o Kursie, książkach Garego, naukach Kena Wapnicka, ale na poboczne tematy również.

Spotkania będą trwały ok. 60 minut.


Link do spotkania:
https://us04web.zoom.us/j/891560154?pwd=ZjlWbENVTVdFRFJBT0tHUUp6b3QyQT09

Meeting ID: 891 560 154
Password: nondualizm

Terminy spotkań majowych: 6, 13, 20, 27 maja, o godz. 19

Zapraszamy!

Program zoom do ściągnięcia: https://zoom.us/

Film instruktażowy jak używać Zoom

Gary o Wirusie…

Tłumaczenie wiadomości od Garego Renarda opublikowanej na Facebooku:

Czy Arten i Pursah mówili coś o tym wirusie?

Ten wiek będzie jedną dziką jazdą. Pamiętaj o chińskiej klątwie: obyś żył w ciekawych czasach. Będziesz musiał stawić czoła wszelkiej maści zagrożeniom, od regionalnego konfliktu nuklearnego po genetycznie zmodyfikowane wirusy”.(Strona 165, Inkarnacje, w których Jezus i Budda znali się).
Nie wiem jeszcze, czy Pursah mówiła o obecnej pandemii, czy może jakieś późniejszej. Zapytam ją w piątej książce. W każdym razie nie mam żadnego dowodu, więc na razie to tylko teoria. Ale wierzę jej, kiedy mówi, że będziemy mieli do czynienia z wirusami modyfikowanymi genetycznie. Większość wirusów, takich jak ebola i świńska grypa, zaczyna się od zwierząt, a następnie rozprzestrzenia się na ludzi. Może tak było w przypadku koronawirusa. Nie wiem. Ale mogę cię zapewnić o jednej rzeczy. Wiem „po co” to jest. Pamiętajmy, co Pursah powiedziała na stronie 160 tej samej książki:„Nastąpią zdarzenia, które będą straszne. Przepraszam, ale nie możemy podać szczegółów. Po prostu bądź gotów, żeby przebaczać, niezależnie co się stanie. Nie ma znaczenia co się dzieje: trzęsienia ziemi, tsunami, większe i częstsze sztormy, albo szaleni ludzie wygrywający wybory. Rób swoją robotę..

Zatem, postaw sobie pytanie, czy jesteś gotowy przebaczać, bez względu na wszystko? To nasza praca. I jak powiedzieli moi nauczyciele w „Zniknięciu”, odnośnie zamachów z 11 września – jeśli studenci Kursu tego nie przebaczą, to kto?

Wiadomość od Garego Renarda

Tłumaczenie wiadomości od GR, opublikowanej niedawno na Facebooku:

Właśnie TERAZ musimy umieć przebaczać. Wiemy że czasem ego serwuje nam podkręcone piłki. Teraz jest taki czas. Nie poddawajcie się temu.
Kurs mówi: „W każdej trudności, wszelkim strapieniu i każdej zawiłości Chrystus woła do ciebie i łagodnie rzecze: „bracie mój, wybierz raz jeszcze”. On nie zostawiłby ni jednego źródła bólu nie uzdrowionym, ni jednego obrazu pozostawionego, by zasłaniał prawdę. On usunąłby każde nieszczęście od ciebie, którego Bóg stworzył ołtarzem dla radości. On nie pozostawiłby cię bez pocieszenia, samego w snach o piekle, lecz uwolniłby twój umysł od wszystkiego, co skrywa przed tobą Jego oblicze. Jego świętość jest twoją, ponieważ On jest jedyną Mocą, która jest rzeczywista w tobie. Jego siła jest twoją, ponieważ On jest Jaźnią, Którą Bóg stworzył jako Swojego jedynego Syna”.

Powtarzajcie te słowa codziennie i jakoś przez to przejdziemy. Kocham Was.

Dlaczego świat jest tylko zasłoną dymną?

W Kursie Cudów i książkach Garego albo Kena czytamy, że świat powstał po to abyśmy mogli uciec od naszej olbrzymiej urojonej winy z powodu oddzielenia się od Boga. Wina ta była tak wielka, że pragnienie pozbycia się jej spowodowało mechanizm projekcji – Wielki Wybuch i powstanie wszechświata jaki znamy dziś. Wszechświat ma jeden cel – powodować abyśmy nigdy nie odkryli co jest źródłem, prawdziwym powodem dla którego w głębi duszy, świadomie bądź nieświadomie czujemy się w jakiejś formie winni, albo obwiniamy innych. Może to być smutek, niezadowolenie (projekcja winy na własne ciało) lub złość, nienawiść, gniew, rozdrażnienie (projekcja winy na inne ciała). I świat po to jest – aby połączyć naszą winę z jakąś zewnętrzną formą, tak abyśmy nigdy nie dotarli do istoty problemu, czyli urojonego odosobnienia od Źródła. Ile razy ktoś pomyślał, że oglądając to co leci w wiadomościach na TV, to nie obrazy które widzimy nas niepokoją tylko odosobnienie od Boga ? Ile razy ktoś pomyślał, że bojąc się o to co się stanie w przyszłości, prawdziwym powodem lęku jest odosobnienie od Boga? Ile razy ktoś pomyślał że wkurzając się na swojego szefa w pracy, prawdziwym powodem dla którego się wkurzamy jest to że odosobniliśmy się od Boga? Powiem Wam – nikt tak nie pomyślał ani razu! Bo świat jest „genialną” zasłoną dymną, która zawsze ale to zawsze tak przykryje prawdziwy problem, że będzie nam się wydawało że źródło problemu jest gdzie indziej. I zawsze próbujemy rozwiązać problem gdzie indziej niż on się znajduje. Dlatego po rozwiązaniu tego problemu, pojawia się następny i następny. I błądzimy tak ślepo niewiedząc dlaczego i jak się z tego wyrwać. Ktoś by spytał: Po co robić takie zasłony dymne? Co to daje? Daje to to, że gdy nie widzimy gdzie leży prawdziwy problem, nie jesteśmy w stanie go rozwiązać. Ego tak to ustawiło, że tworząc wszechświat, zapewniło sobie „świetny” mechanizm zapewnienia przetrwania. Ego zrobi wszystko aby nie spojrzeć na prawdziwy problem. W rozdziale 21 Kursu, znajdziemy o tym fajny fragment (oczywiście tłumaczenie Czarka Urbańskiego):

„Duch Święty nigdy nie będzie nauczał ciebie, że jesteś grzeszny. Błędy On naprawi, lecz to nikogo nie czyni wylęknionym. Zaprawdę, lękasz się spojrzeć wewnątrz i zobaczyć grzech, o którym myślisz, że tam jest. Tego przyznać się nie lękałbyś. Lęk wiążący się z grzechem wydaje się ego całkowicie właściwy, zatem uśmiecha się ono przyzwalająco. Nie lęka się pozwalać ci odczuwać zawstydzenie. Nie wątpi w twoje przeświadczenie i wiarę w grzech. Jego świątynie nie drżą z tego powodu. Twoja wiara, że wewnątrz jest grzech, jest jedynie świadectwem twego pragnienia, by tam był, abyś go widział. To tylko wydaje się być źródłem lęku.

Pamiętaj, że ego nie jest samo. Jego rządy są powściągane i swego nieznanego „wroga”, Którego nawet widzieć nie może, ono się lęka. Ego głośno mówi ci, byś nie patrzył w siebie, bo jeśli spojrzysz, twoje oczy ujrzą grzech i Bóg cię oślepi. O tym jesteś przeświadczony, więc nie patrzysz. Lecz to nie jest ukryty lęk ego ani twój, który mu służysz. Zaprawdę, zbyt głośno i zbyt często ego to głosi. Bo mimo tego ciągłego krzyku i gorączkowych zapewnień, ego nie jest pewne, że tak jest. Pod lękiem przed spojrzeniem w siebie ze względu na grzech, kryje się jeszcze inny lęk, i to taki, który sprawia, że ego drży.  

Co by było, gdybyś spojrzał w siebie i nie zobaczył grzechu? Tego „napawającego lękiem” pytania ego nigdy nie zadaje. 3A ty, zadając je teraz, zbyt poważnie zagrażasz całemu systemowi obronnemu ego, by kłopotało się udawaniem, że jest twoim przyjacielem

Więc wracając do tego co pisałem, dlaczego ego nie chce abyśmy ujrzeli prawdziwy powód naszych trosk? Bo jeśli byśmy mieli przed oczami prawdziwy problem (a nie problemy w wiadomościach, niepokój o przyszłość, wkurzający szef) to szybko udało by nam się uświadomić, że odosobnienie od Boga nie mogło nastąpić i grzechu nie ma – to pozwoliłoby nam szybko się obudzić. Dlatego ego zrobi wszystko abyśmy nie widzieli prawdziwego problemu.

Ale spokojnie, mamy Ducha Świętego, który uczy nas jak przebaczając te iluzoryczne problemy możemy odczynić naszą winę i stopniowo budzić się ze snu. Poniżej cytat z „Miłość nie zapomniała nikogo”, Garego:

„…prawdziwe przebaczanie pozwala Duchowi Świętemu uzdrowić to, co jest ukryte w głębokich zakamarkach twojego nieświadomego umysłu: wina z której nie zdajesz sobie sprawy, łącząca cię z pierwotną ideą bycia odosobnionym od Boga i to jest tak zwany grzech pierworodny, który jest prawdziwym źródłem twoich niepokojów. . Następnie połączyłeś powód swojego lęku z czymś będącym na zewnątrz ciebie – zrobiłeś to na zasadzie projekcji. Teraz myślisz, że jesteś niespokojny, ponieważ nie masz wystarczających pieniędzy na emeryturę, albo bo terroryści mogą wysadzić twój samolot. Nie pamiętasz, że to nie te obrazy naprawdę cię niepokoją, lecz ich źródło w umyśle. Rozwiązaniem jest przebaczenie iluzorycznej projekcji i na tym polega twoja niewielka część pracy, resztą, czyli uzdrowieniem zajmie się Duch Święty

Ale mi długi tekst wyszedł, to chyba rekord! ;P
Bóg Jest!

Lustro

Gdziekolwiek (Duch Święty) patrzy, widzi Siebie


Zwierciadła to bardzo symboliczny przedmiot. Mimo, że używamy ich często, rzadko kto zastanawia się nad ich niezwykłym celem. W
lustrze przeglądamy się by zobaczyć siebie. To coś, czego w niebie nie dalibyśmy rady osiągnąć, ponieważ w niebie my jesteśmy wszystkim co jest i nie ma „zewnętrznego lustra”, obok którego moglibyśmy stanąć i się przejrzeć. Oczywiście to co widzimy, to nie nasze prawdziwe ja, czyli umysł, tylko nasza iluzoryczna, cielesna powłoka. Będąc wszystkim co jest, patrzymy w lustro na małą cząstkę całości i myślimy „Oto ja”. Można powiedzieć, że lustra spełniają ważną rolę w planie ego, przeświadczając
nas za każdym razem, gdy w nie spojrzymy, że jesteśmy ciałem.
Ale istnieje jeszcze pewne „ukryte lustro”, które również odbija
nasz obraz, ale o istnieniu którego nie zdajemy sobie zazwyczaj sprawy.
Gdy spojrzymy na świat widzimy różne obrazy. Trochę dobrego, trochę złego, ale czasem nawet dużo złego… Zwłaszcza gdy włączymy wiadomości w TV szansa, że wiadomości będą złe dramatycznie wzrasta. Ego uwielbia złe wiadomości.
Kurs uczy nas, że świat tak naprawdę nie istnieje, a to co widzimy
jest projekcja naszej podświadomości.

Postrzeganie jest wytworem projekcji. Świat, jaki widzisz, jest tym, co ty mu dałeś, niczym więcej. Lecz choć nie jest niczym więcej, nie jest niczym mniej. Dlatego dla ciebie jest ważny. Jest świadkiem stanu twojego umysłu; zewnętrznym obrazem wewnętrznej kondycji


Zło, które naszym zdaniem czai się w nas, a które pojawiło się w chwili gdy, (jak wierzmy) odłączyliśmy się od Boga, to całe zło ciąży nam tak bardzo, że najpierw zagrzebaliśmy je głęboko w podświadomości, a potem postanowiliśmy je wyeksportować na zewnątrz… Stworzyliśmy zewnętrzny świat, pełen złych ludzi i teraz to oni są winni a nie my! Zatem patrząc na świat, tak naprawdę widzimy lustro ukazujące naszą własną podświadomość. Wszyscy źli ludzie, wszystkie straszne zbrodnie, które tak bardzo potępiamy są lustrzanym odbiciem tego co podświadomie myślimy o sobie.

Każde rozszczepienie umysłu musi wiązać się z odrzuceniem jego części i właśnie to jest przeświadczeniem o osobności.


Czytelniczko, unieś wzrok znad tych liter i rozejrzyj się wokół. To wszystko co widzisz, warunki w których się znajdujesz, to wszystko jest symbolem. Każdego dnia, od rana do nocy patrzymy w lustro naszej podświadomości. Gdy kogoś chwalimy, chwalimy siebie. Gdy osądzamy, potępiamy kogoś, automatycznie potępiamy siebie. Gdy przebaczamy, również przebaczamy tylko sobie.

To, czego projekcji dokonujesz – to wywłaszczasz i dlatego nie jesteś
przeświadczony, że jest twoje. Wykluczasz siebie właśnie poprzez ten osąd, że jesteś inny od tego, na kogo dokonujesz projekcji.


W ukrytym lustrze naszej podświadomości, dla niepoznaki zwanym
„światem zewnętrznym” wszystko (łącznie z naszym ciałem) jest odbiciem naszych myśli i przekonań. Gdy „atakujemy” świat zewnętrzny,
choćby za pomoc osądu, tak naprawdę atakujemy sami siebie .

Lecz projekcja zawsze zrani ciebie. Wzmacnia twoje przeświadczenie o rozszczepieniu twego własnego umysłu, a jej jedynym celem jest utrzymywać bieg odosabniania. Jest ona wyłącznie narzędziem ego, sprawiającym, że czujesz się innym od swoich braci i od nich odosobnionym. Ego uzasadnia to względami, pod którymi wydajesz się być od nich „lepszy”, ukrywając w ten sposób jeszcze bardziej twoją równość im.


Cóż więc robić? Ratunkiem dla nas jest… Prawda. Zamiast nurkować w iluzji, jak szczupak w jeziorze, czas może skupić się na Prawdzie i dostrzeżeniu tego jak sprawy się mają w rzeczywistości. Duch Święty ma dla nas pomoc:

(…) wszystko, co Duch Święty postrzega, jest zupełnie takie samo.
Gdziekolwiek (Duch Święty) patrzy, widzi Siebie, a ponieważ jest zjednoczony, zawsze ofiarowuje całe Królestwo.
(…)Duch Święty zaczyna od postrzegania ciebie jako doskonałego.
Znając, że ta doskonałość jest podzielana, rozpoznaje ją w innych, tym samym wzmacniając ją w nich i w tobie. Zamiast gniewu, budzi to miłość do nich i do ciebie, bo umacnia włączanie. (…) Postrzeganie siebie w ten sposób – to jedyny sposób, w jaki możesz odnaleźć szczęśliwość w tym świecie. Jest tak dlatego, że jest ono uznaniem, iż nie jesteś w tym świecie, bo ten świat jest nieszczęśliwy.
(…)Jak inaczej mógłbyś odnaleźć radość w miejscu, gdzie jej nie ma,
jeśli nie poprzez zdanie sobie sprawy, że ciebie tam nie ma? Nie możesz być tam, gdzie Bóg ciebie nie umieścił a Bóg stworzył ciebie jako część Siebie.


Jasne jest dla nas, że gdy patrzymy w lustro widzimy siebie. Musimy teraz zdać sobie sprawę, że gdy patrzymy w „ukryte lustro”, czyli ten świat
– również widzimy siebie. Nie ma nikogo innego i wszystko co sądzimy o innych, sądzimy (podświadomie) o sobie Wszystko co napotykamy, traktujmy z miłością i przebaczeniem(jeśli jest potrzeba wybaczania), bo wszystko w tym świecie jest albo miłością, albo wołaniem o miłość..
I tu,w codziennej praktyce pomocna być może Lekcja 127: Nie ma żadnej miłości prócz Bożej.


Miłość nie może osądzać. Jako że jest jedna, patrzy na wszystko jako
jedno. Jej znaczenie znajduje się w jedności. I musi ono umykać umysłowi, który myśli o niej jako o częściowej lub w częściach. Nie ma żadnej miłości prócz Bożej i cała miłość jest Jego.
Nie staraj się odnaleźć swojej Jaźni w świecie. Miłość nie jest odnajdywana w ciemności i śmierci. Lecz jest doskonale oczywista dla oczu, które widzą i uszu, które słyszą Głos miłości. Dziś praktykujemy czynienie twojego umysłu wolnym od wszystkich praw, których myślisz, że musisz przestrzegać; od wszystkich ograniczeń, pod którymi żyjesz i wszystkich zmian, o których myślisz, że są częścią ludzkiego przeznaczenia. Dziś wykonujemy największy, pojedynczy krok, jakiego wymaga ten kurs w twoim postępie ku postawionemu mu celowi.
Przywołaj swojego Ojca, pewny, że Jego Głos odpowie. On Sam to przyrzekł. I On Sam umieści w twoim umyśle iskrę prawdy, gdziekolwiek
wyzbywasz się fałszywego przeświadczenia, ciemnego złudzenia twojej własnej rzeczywistości i znaczenia miłości.
pomyśl o kimś, kto wędruje z tobą i kto przyszedł nauczyć się tego, czego ty musisz się nauczyć. I gdy on przychodzi ci na myśl, daj mu to
posłanie od twojej Jaźni:
Błogosławię cię, bracie, Miłością Bożą, którą chciałbym podzielać z tobą. Albowiem chciałbym nauczyć się radosnej lekcji, że nie ma
żadnej miłości prócz Bożej i twojej i mojej i każdego.