Wszystkie wpisy, których autorem jest malcolm

Jak myśleć o innych żyjących w iluzji

Fragment z nadchodzącej książki Garego Renarda „Miłość nie zapomniała nikogo

PURSAH: Ludzie studiujący Kurs często popełniają kilka podstawowych błędów w sposobie w jakim stosują nauki w codziennym życiu. Jednym z powodów jest to, że nie pamiętają czym naprawdę jest duch. Innym jest to, że skupiają się na iluzji, zamiast na rzeczywistości.

GARY: Co masz na myśli?

PURSAH: Gdy ludzie zaczynają się zajmować tego typu naukami, często skupiają się na fakcie, że życie tu jest iluzją, a to nie jest rzecz na której trzeba się skupiać. A to dlatego, iż jeśli to prawda, że jak widzisz innych, tak będziesz widział siebie – a jest to prawda; wtedy gdy zaczniesz iść przez życie patrząc na ludzi i świat jako na iluzję, to w końcu zaczniesz podświadomie myśleć także o sobie, że jesteś iluzją. Poczujesz wtedy pustkę i beznadzieję, co sprawi, że wpadniesz w depresję. Pamiętaj, że twój podświadomy umysł interpretuje wszystko co myślisz o innych jako opisanie ciebie samego. A to dlatego, bo choć nie zdajesz sobie z tego sprawy, twój podświadomy umysł wie wszystko, łącznie z tym, że jesteś tylko ty jeden, który myśli, że się tu znajduje. Z tej przyczyny, wszystko co myślisz o innych, jest tak naprawdę wiadomością od ciebie, dla ciebie, o tobie. Tak to widzi twój podświadomy umysł. Tak więc zdecydowanie nie powinieneś myśleć o innych ludziach jako o iluzji, bo tak zaczniesz odbierać także siebie.

(…)Zatem, zamiast ograniczać osobę, którą spotykasz do małego wycinka czasu i przestrzeni, trzeba byś przeoczył ciało i zrobił to co czynił J. Pomyśl o tej osobie, jako o nieograniczonym istnieniu. Zamiast widzieć w niej część, zobacz w niej całość. Gdy to uczynisz, przestaniesz się skupiać na byciu w iluzji i da to bardzo pozytywne efekty. To po prostu zadziała i zaoszczędzi ci wiele wcieleń pełnych trudów i znoju. Gdy będziesz ich widział jako całość, nie różniących się od Boga, wtedy tak samo zaczniesz myśleć o sobie. Tak właśnie robił J. Widział oblicze Chrystusa w każdym. W Kursie J nie jest szczególny. Mówi, że jesteś mu równy i że doświadczysz tego. A najszybszą drogą do tego doświadczenia jest widzieć w każdym kogo spotkasz rzeczywistość ducha.

GARY: Okej. Więc myślę o każdym kogo spotkam, jako będącym takim samym jak Bóg. To jest ta doskonała jedność o której mówi Kurs. W naszym naturalnym stanie nie różnimy się od Boga i takie myślenie to nie arogancja. Arogancją jest myśleć, iż mogliśmy się odosobnić od Boga. Prawda jest taka, że nie możemy się oddzielić od Boga, no chyba że w snach… i dlatego Kurs doprecyzowuję ideę, że cały wszechświat jest iluzją, stanowiąc iż wszystko jest snem z którego się przebudzimy, a tym przebudzeniem jest oświecenie.

ARTEN: Bardzo dobrze. Kluczem jest myślenie o każdym, jako o całości. Jeśli to zrobisz, będziesz w grupie bardzo niewielu ludzi, którzy to czynili, a to przyśpieszy twoje oświecenie. Twoja podświadomość zrozumie, że jeśli oni są doskonałą jednością z Bogiem, to znaczy, że ty też jesteś doskonałą jednością z Bogiem.

Ken Wapnick o uzdrawianiu ciała.

z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”:

Pytanie # 14:

Proszę wyjaśnić wiele fragmentów o uzdrowieniu, które zdają się odnosić do uzdrowienia ciała. Wydaje mi się, że chociaż KURS jest bardzo jednoznaczny na temat procesu leczenia naszych umysłów z błędnego postrzegania naszej rzeczywistości, to równie jasne jest, że zdrowe ciało jest skutkiem umysłu, który jest uzdrowiony. W jaki sposób przekłada się to na nasze osobiste życie jako studentów Kursu? Byłbym skłonny lekceważyć mojego ciało i jego stan, gdyby nie te liczne fragmenty odnoszące się do ciała. Zastanawiam się, że chociaż uzdrowione ciało nie jest celem nauk Kursowych, to wydaje się, niejako efektem ubocznym uzdrowienia umysłu, który możemy się spodziewać gdy podążamy za głosem Ducha Świętego. Dlaczego Jezus w ogóle o tym wspomina, jeśli nie jest to coś, co powinniśmy wziąć pod uwagę?

Odpowiedź :

Masz rację mówiąc, że uzdrowione ciało nie jest celem nauczania Jezusa, ani nie powinno być celem naszej praktyki KURSU. Jezus tak wiele mówi o ciele nie dlatego, że uważa je za ważne czy prawdziwe, ale dlatego, że my uważamy je za ważne i nie rozpoznaliśmy jego celu w strategii ego, polegającej na trzymaniu nas z dala od naszych umysłów. Główną częścią strategii ego jest przekonanie nas, że nasze ciała są całkowicie podatne na działanie sił zewnętrznych – że zarówno choroba, jak i uzdrowienie pochodzą z zewnątrz. Dlatego Jezus koryguje to, ucząc nas o przyczynowo-skutkowej relacji między umysłem a ciałem. To jest punkt wszystkich jego odniesień do uzdrowionego ciała. Skupiamy się na mocy naszych umysłów, a nie na ciele czy jego uzdrowieniu: „Cud jest bezużyteczny, jeśli nauczysz się tylko, że ciało może zostać uzdrowione, bo nie został zesłany po to aby uczyć takiej lekcji. Lekcją jest. że umysł był chory, który myślał, że ciało mogłoby być chore; czyniąc projekcję swojej winy niczego nie spowodował i nie miał żadnych skutków„. (T.28.II.11: 6-7)

Ale on uczy nas o systemie myślowym Ducha Świętego w kontekście tego, co znamy najlepiej i możemy odnosić się do tego najlepiej; a dla prawie każdego z nas jest to świat ciał. W ten sposób wykorzystuje nasze ciała, aby ostatecznie nauczyć nas, że nie jesteśmy naszymi ciałami. Ta świadomość pojawia się jednak pod koniec długiego procesu, który dla większości z nas trwa wiele, wiele lat. W międzyczasie, lekceważenie naszych ciał byłoby odmówieniem sobie wielu możliwości nauki i stosowania zasad Kursu. Nasze fizyczne / psychiczne potrzeby i doświadczenia stanowią program nauczania, którego Jezus może użyć, aby nauczyć nas interpretowania i postrzegania naszych cielesnych doświadczeń w sposób, który pomoże nam odczynić odosobnienie, zamiast je wzmocnić. Dopóki nadal będziemy myśleć, że bez tlenu i jedzenia umrzemy, to nadal wierzymy, że jesteśmy ciałami, a byłoby to szkodliwe dla naszego duchowego postępu, aby zignorować lub zlekceważyć to, co nadal uważamy za prawdziwe. Jezus ostrzega nas w tym względzie: „Ciało jest tylko częścią twojego doświadczenia w świecie fizycznym. Jego zdolności mogą być – i są – często przeceniane. Lecz w tym świecie jest prawie niemożliwe zaprzeczyć jego istnieniu. Ci, którzy to czynią, angażują się w szczególnie bezwartościową formę zaprzeczenia„(T.2.IV.3: 8,9,10,11).

Nacisk zawsze połóżmy na szkolenie naszych umysłów i sposobu, w jaki myślimy, abyśmy w końcu mogli wybrać to co nieograniczone. A to co innego niż proste lekceważenie ciała. Kurs mówi w sekcji „Poza ciałem” w rozdziale 18: „tym, co rzeczywiście się dzieje, jest to, że poniechałeś złudzenia ograniczonej przytomności i utraciłeś lęk przed zjednoczeniem„. Jezus uczy nas, jak dostać się do tego etapu.


Nie chcesz, lub nie masz jak przeczytać? Posłuchaj artykułu w formie AUDIO (mp3, 4 minuty)

Czym jest „oczyszczenie” o którym mówi Kurs Cudów?

z serii „Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”:

Pyt. #13 Jak myślisz, co znaczy stwierdzenie „wpierw niezbędne jest oczyszczenie”?

ODP: Stwierdzenie to pada w siódmym punkcie zasad cudów „Cuda są prawem każdego, lecz wpierw niezbędne jest oczyszczenie” (T.1.I.7:1). Niektórzy studenci uważają, że Jezus mówi o oczyszczeniu ciała, a ich przeszłe wspomnienia uruchomią w ich umyśle wszelkie przeświadczenia na temat słowa „oczyszczenie”. Dla niektórych może to być oczyszczenie „duszy” poprzez przez chrzest lub zadośćuczynienie grzechu poprzez pokutę i ofiarę. Dla innych „oczyszczenie” może mieć związek z pozbyciem się ludzkich pragnień poprzez medytację i zdyscyplinowane praktyki. Bez względu na to, w co ktoś wierzy, jego wiara stanowi podstawę, na której zaczyna budować zrozumienie „procesu oczyszczenia”.

Lecz oto niespodzianka -gdy zaczniemy studiować tekst zrozumiemy jednak, że Jezus w ogóle nie mówi do nas o oczyszczeniu ciała. Nie mógł tak mówić, ponieważ Kurs uczy, że ciało jest iluzją. I będąc iluzją, nie musimy nic robić z nim. Ciało nie musi być oczyszczone, ponieważ nie jest nieczyste. „Niczego nie czyni. nie jest ani zniszczalne, ani niezniszczalne. Jest niczym.” (T.19.IV.C.5: 3,4,5) . To co jest nieczyste to nasze myśli, co oznacza, że to one muszą być oczyszczone, nie ciało. Jak?  Kursowa metoda „oczyszczenia” jest jedna – to przebaczanie. Przebaczenie jednej myśli o poczuciu winy, która oddziela nas od Bożej miłości.

„Proces oczyszczenia” Kursu jest zilustrowany w tym cytacie:

Daj Mu swoje myśli, a On odda ci je jako cuda, radośnie głoszące całkowitość i szczęśliwość, których Bóg chce dla Swojego Syna w dowód Swojej wiecznej Miłości. I gdy każda myśl jest w ten sposób przemieniana, nabiera uzdrawiającej mocy z Umysłu, Który widział w nich prawdę i nie dał się zwieść temu, co zostało fałszywie dodane. Odeszły wszystkie wątki fantazji. A to, co pozostaje, jest zjednoczone w doskonałą Myśl, która wszędzie ofiarowuje swoją doskonałość.
(W.pI.151.14) .

Trzy proste sposoby aby odczynić ego według Garego Renarda

Trzy proste sposoby aby odczynić ego
według Garego Renarda

Chcę się z wami podzielić kilkoma pomocnymi sposobami odczynienia ego (myśli o oddzieleniu od naszego Źródła i idei, że możemy mieć własną, indywidualną tożsamość) i powrotu do naszej rzeczywistości, która jest dokładnie taka sama jak nasze Źródło. Mam nadzieję, że przydadzą się wam te narzędzia i przybliżą was do doświadczenia naszej rzeczywistości, która, w odróżnieniu od tego nietrwałego świata, jest wieczna.

1. Niech Duch Święty będzie twoim szefem. Tę prostą czynność można zrobić rano, i potrzebujesz raptem 10 sekund. Powiedz: „Duchu Święty, ty mnie prowadź. Kieruj moimi myślami cały dzień. Jeśli nie będzie czasu by cię spytać, wiem, że sprawisz iż potrzebna mi mądrość przyjdzie do mnie, gdy będę jej potrzebował. To co robię jest wynikiem tego co myślę i ufam Tobie, że pokierujesz mną”.
To może się wydawać proste, ale ma o wiele większe znacznie niż uświadamia sobie większość ludzi. Gdy oddajesz przewodnictwo Duchowi Świętemu, w aktywny sposób odczyniasz ideę oddzielenia, bo jeśli robisz wszystko sam, wówczas wspierasz koncepcje oddzielenia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

2. Praktykuj prawdziwą formę Modlitwy: jest to medytacja, gdzie łączysz się ze swoim Źródłem i stajesz się jednym z Bogiem. Zamykasz oczy i próbujesz dołączyć do doskonałej jedności z Bogiem. Prawdziwa modlitwa dzieje się w ciszy. Słowa czy myśli są używane jedynie na początku, aby wprowadzić się w stan wizualizacji, gdzie jesteś gotowy złączyć się z tym co cię stworzyło. Potem przez pięć minut, złącz się w twoim umyśle, w ciszy z Bogiem, otoczony miłością i wdzięcznością. Rób tak dwa razy dziennie. To sprawi, że twój umysł będzie natchniony i zainspirowany. Miłość i wdzięczność to wspaniały punkt startu naszego dnia codziennego i to będzie Cię wiodło do natchnionych pomysłów, które pokierują cie w życiu. Tak naprawdę tylko miłość ma znaczenie. Reszta jest tylko naturalnym skutkiem ubocznym.

3. Praktykuj Prawdziwe Przebaczanie: Przebaczamy ludziom nie dlatego, że coś naprawdę zrobili, bo to by czyniło z nas ofiary. Przebaczamy ludziom ponieważ, tak naprawdę oni niczego nie zrobili, ponieważ to my ich wyśniliśmy. Przeoczamy nasze halucynacje i myślimy o tych pozornie oddzielonych ludziach, jako tych czym naprawdę są, czyli doskonałym duchem – dzięki temu tak też będziemy uważać sami o sobie. Kurs uczy „Tak jak go widzisz, siebie widzieć będziesz”(KC T-8.III.4) To niepodważalne prawo umysłu.
To wszystko działa, ale tylko jeśli to praktykujesz. Powodzenia i pamiętajcie o przebaczaniu!

Czwarty numer magazynu ND

Zapraszam do przeczytania fragmentu Wywiadu z Cezarym Urbański, tłumaczem I polskiego wydania Kursu Cudów.

Całość w najnowszym 4 numerze Magazynu Duchowego

 

   CU: Tak naprawdę to my się uczymy „chcieć”. Kurs Cudów pobudza nasz apetyt na doznania duchowe. Całe poznanie jest w nas. My tylko musimy zechcieć, dać przeminąć tym wszystkim przeszkodom stojącym na drodze do poznania. Ja przeżyłem to swoja wewnętrzną przemianę po prostu w ten sposób, że się otworzyłem.
Podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy biorą się za Kurs, a nie mieli tych dramatycznych przeżyć jak ja. Bo to jest trochę jak nauka języka obcego. Niektórzy mają talent i łatwo się uczą a niektórzy nie mają…
M: Jak sobie radzisz z negatywnymi emocjami gdy się pojawiają? Czy zaczynasz dzień jakąś myślą? Jak w praktyce stosujesz nauki Kursu?
CU: Wszystkie rzeczy, które nam się zdarzają są lekcjami, które Bóg chciałby abyśmy się nauczyli. To do mnie przemawia. Przekonałem się o jednym. Robię po raz kolejny lekcje, to daje mi taką pewnego rodzaju dyscyplinę, której mi ewidentnie brak. W pracy staram się nie zapominać o Kursie i lekcjach przebaczania. Teraz w pracy siedzę na słuchawkach i rozmawiam telefonicznie z klientami z Niemiec. Staram się widzieć każdego dzwoniącego jako brata i to moje pozytywne nastawienie po wielokroć jest w stanie przeniknąć po drutach i wywoływać bardzo często niezwykłe reakcje. Po raz kolejny przekonuję się, że nie musisz się zgadzać z Kursem, wierzyć mu na słowo… po prostu zrób o czym tam jest mowa i niech wyniki cię przekonają. Wczoraj na przykład używałem zdania „Jestem świętym synem samego Boga” i jeśli z takim nastawieniem jestem w życiu codziennym, w pracy i na przykład obieram telefon to myślę o rozmówcy, „jesteś świętym synem samego Boga”, i wtedy, nie wiem jak inni, ale ja czuję to naprawdę głęboko, czuję z tym człowiekiem niesłychaną więź. I to jest piękne, to jest Kurs w działaniu(…)

Trzeci numer magazynu o KC

A w nim 16 stron A5 artykułów o Kursie i Przebaczeniu…. 🙂

Tytuły artykułów:

  • Ego – Najbardziej bezkompromisowy poszukiwacz kompromisów
  • Deus Vult
  • Pytania znalezione w necie.
  • Ufając własnemu doświadczeniu
  • Wywiad z Cezarym Urbańskim, tłumaczem I polskiego wydania KC
  • Cytat miesiąca.

Zapraszamy do zakupu i lektury:

Link do zakupu numeru 3

 

  • Zapraszam do przeczytania darmowy artykuł z trzeciego numeru:

UFAJĄC WŁASNEMU DOŚWIADCZENIU
Artykuł Rev. Larryego Glenza, O.M.C.
W Kursie Cudów wciąż znajduję pewne stwierdzenia, które budzą
mój opór. Lekcja 128 stwierdza, iż „Świat jaki widzę nie zawiera niczego, czego chcę”. Głupio bym się czuł, gdybym musiał komuś znajomemu, kto nie zna Kursu, opowiedzieć o tej lekcji. Czuję, że ktoś mógłby odrzec „Kto chciałby się poświęcić takim depresyjnym koncepcjom?”.
Studiowałem Ćwiczenia wielokrotnie, używając różnych metod, w ciągu ostatnich dwudziestu lat. W tym roku postanowiłem zrobić je wraz z artystą Jamesem Twymanem i jego Chours of Miracles. On i jego utalentowani muzycy śpiewają tytuł każdej lekcji przez kilka minut. Potem James czyta daną lekcję, a później śpiewają ją znowu. Na koniec podaje on własne „refleksje” na temat lekcji i tego co ona dla niego znaczy. To był dla mnie nowy sposób podejścia do studiowania Ćwiczeń, który zajmował zazwyczaj mniej niż 15 minut. Obecnie z radością używam tego podejścia prawie każdego poranka.
No dobrze, ale dlaczego zawsze gdy ją widzę, Lekcja 128 powoduje
grymas na mojej twarzy? Stwierdza ona, że jeśli wierzę w tę myśl – „Świat jaki widzę nie zawiera niczego, czego chcę” – oszczędzone mi będą „lata nieszczęścia”, bo wszystko co cenię jest łańcuchem, który mnie skuwa. To spowodowało, iż zacząłem się uważnie przyglądać rzeczom, które cenię. Myślę sobie: „Duch Święty nie może wliczać w to mojej wnuczki, prawda?”. Szczególne relacje w naszym życiu są bardzo ciężkie do uwolnienia – w sensie, aby porzucić oczekiwania i powierzyć je Bogu.
Następna lekcja 129 naucza „Po tamtej stronie jest świat jakiego chcę”, i opisuje go we wspaniałych anielskich słowach. Zachęca nas do zamiany świata fizycznego na metafizyczny. Lekcja 130 podkreśla, że kompromis jest niemożliwy. Wprost stwierdza, że niemożliwym jest widzieć dwa światy.
I to, moim zdaniem, jest wyzwanie jakie rzuca nam KC. Prosi nas
byśmy patrzyli na ten świat w inny sposób – porzuciwszy wszelkie nasze osądy na jego temat. Nie potrzebujemy uznania innych. Lecz ja potrzebuję osobistego doświadczenia prawdy. Udało mi się otrzymać takie do świadczenie od czasu, gdy 5 lat temu zmarł mój syn Kevin.
Potrafię spojrzeć na jego historię uzależnienia od narkotyków, tak jakby to był film czy sztuka, w której grałem rolę ojca; dziwaczna fantazja, którą utkałem własnymi myślami. Kurs mówi, żeby nie brać niczego w tym świecie zbyt poważnie. Staram się tę myśl stosować w każdej sferze mego życia i jest to możliwe do wykonania.
W końcu, nic tu nie jest rzeczywiste, z wyjątkiem przejawów Miłości,
które się tu pojawiają. Akceptacja tego, jest prawdziwym wyzwoleniem z ziemskich łańcuchów. Mogę zatrzymać Miłość – tylko to jest prawdziwe – i nie martwić się o resztę. Gdy to akceptuję, czuję Miłość i pokój. W czwartkowe wieczory prowadzę spotkania kursowe w moim domu. Co jakiś czas pojawia się ktoś nowy, kto chce zobaczyć o czym to jest. Obserwuje wyraz twarzy nowicjuszy, gdy w Tekście pada stwierdzenie, że świat, który widzimy oczami nie jest prawdziwy. Czasami naprawdę się irytują, tym co czytają i słyszą w naszych dyskusjach. Bez systematycznego treningu umysłowego oferowanego przez KC, nowy student nie jest gotowy usłyszeć te pozornie radykalne idee. Choć grupa studiująca się rozrosła, studenci przychodzą i odchodzą dość regularnie. Nie uważam, żeby moją funkcją było przekonywanie innych o prawdzie Kursu
Cudów. Praktykując, jestem gotowy by słuchać Ducha Świętego. Kurs dał mi pewność, że potrafię słyszeć głos Ducha Świętego, który jest Głosem za Bogiem. Moje doświadczenie podpowiada mi, że to prawda. Nie potrzebuję by nowi studenci zgadzali się ze mną; i tak witam ich w naszej grupie studiującej. Po prostu muszę zaakceptować fakt, że niektórzy nie są gotowi na pewne rzeczy. Staram się nie być defensywny, gdy odrzucają niektóre fundamentalne koncepcje. Staram się pamiętać,
że jedyne co muszę, to zaakceptować Przebłaganie(poprawę własnego myślenia) dla siebie. Czasem moje ego wciąż jeży się na myśl, że świat który widzę, nie zawiera niczego co chce. Wciąż gubię wiele okazji do przebaczenia i nie martwienia się.

Moje przywiązanie do praktyki przebaczenia pomaga mi w uwolnieniu świata od wszystkiego, czym myślałem,
że był. (Lekcja 132)

© 2017, Pathways of Light. http://pathwaysoflight.org