Ken Wapnick o 13 Zasadzie Cudów

Na początku Kursu Cudów znajduje się 50 zasad cudów. Trzynasta zasada jest dość ezoteryczna i zasadne jest pytanie – o co w ogóle w niej chodzi. Poniższe tłumaczenie jest pierwszą częścią, dwuczęściowego wykładu Kena Wapnicka na temat tej zasady. Zapraszam do lektury!

13. Cuda są zarówno początkami, jak i końcami, przez co zmieniają porządek czasowy. Są zawsze potwierdzeniami odrodzenia, wydającymi się iść wstecz, lecz w rzeczywistości idą naprzód. Odczyniają przeszłość w teraźniejszości, w ten sposób wyzwalając przyszłość

Najlepszym sposobem na zrozumienie tego jest poniższy diagram. Możemy myśleć o tej ścieżce jako o dywanie, który odzwierciedla cały zakres naszego doświadczenia w tym świecie. Cud bierze pewne aspekty tego doświadczenia, z których wszystkie opierają się na wierze w oddzielenie lub na naszym poczuciu winy (tu jest początek i koniec), i w pewnym sensie izoluje je jako obszary problemowe, z którymi musimy sobie poradzić.

Powiedzmy, że mamy szczególne trudności w związku. Cud powodowałby, że skupilibyśmy się na tym związku i przebaczylibyśmy mu. W tym sensie cud będzie początkiem i końcem, ponieważ określa, na czym polega problem. Kiedy uzdrowimy problem, czyli przebaczymy tej jednej osobie, która była dla nas największą trudnością, albo kiedy naprawdę odpuścimy sytuację, która spowodowała ogromne uczucia oddzielenia, niepokoju, winy, złości, itd., to co się wtedy dzieje to fakt, że cały ten aspekt czasu został skurczony. To właśnie ma na myśli powiedzenie, że cuda „zmieniają porządek czasowy”.

Kurs naucza, że kiedy rozpoczęło się oddzielenie, w tej jednej chwili, cały czas, cały świat ewolucji wystąpił w tym samym czasie. W tej jednej chwili, w której uwierzyliśmy, że oddzieliliśmy się od Boga, rozpostarł się ogromny dywan. To jest dywan, który stanowiłby cały świat – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Kurs Cudów naucza również, że w tej samej chwili, która wydawała się mieć miejsce, Bóg stworzył Ducha Świętego, który odczynił to samo przekonanie, które dało początek temu dywanowi. To tak, jakby oddzielenie nastąpiło w jednej chwili i w tej samej chwili zostało skorygowane. Problem polega na tym, że wciąż wierzymy, że ten świat czasu i przestrzeni, w którym żyjemy, a który tak naprawdę jest snem, jest rzeczywistością. Dlatego właśnie Kurs mówi o Duchu Świętym jako o Głosie. Jest on Głosem Boga, który wkracza w sen, aby nas z niego obudzić, a cały świat jest częścią tego snu.

Jednym ze sposobów, w jaki ego zakorzeniło nas w tym śnie, w przekonaniu, że sen jest rzeczywistością, jest pojęcie czasu jako linearnego – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Jest to kluczowa przeszkoda w próbie zrozumienia, jak Kurs postrzega czas i jak działa cud. Nasze umysły są tak zakotwiczone w przekonaniu, że czas jest liniowy, iż nie jesteśmy w stanie rozpoznać, że czas jest tak naprawdę holograficzny, o czym mówi choćby fizyka kwantowa. Holografia naucza, że w każdej części czegoś zawarta jest całość, co oznacza, że w każdym z naszych umysłów, pomimo tego, w co świadomie wierzymy, zawarta jest cała historia ego, która jest całą historią nie tylko tej planety, ale całego fizycznego wszechświata. To, co sprawia, że jest to tak zdumiewająca koncepcja, to fakt, że umysł (a więc i mózg) został tak mocno ograniczony przez konstrukcję czasu, którą stworzyliśmy, czyli liniowy obraz: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

W rzeczywistości, w każdej chwili wybieramy, by doświadczyć konkretnej części tego hologramu; zanurzamy się w naszym umyśle i wybieramy, by przejść przez lub doświadczyć części tego całego snu. To właśnie ma na myśli Kurs, kiedy mówi, że przechodzimy przez scenariusz, który jest już napisany (podręcznik, str. 291; W-pl.168.3,4). To jest ten scenariusz. Duch Święty nie pisze scenariusza. Duch Święty nie powoduje, że rzeczy dzieją się z nami w świecie. To, co Duch Święty robi, to łączy się z nami w tym scenariuszu i uczy nas, że jest inny sposób patrzenia na to. W podręczniku jest wers, w którym Kurs mówi o Duchu Świętym jako o Tym, „który napisał scenariusz zbawienia w Imię Swojego Stwórcy” (podręcznik, str. 316; W-pI.169.9:3).

Scenariusz zbawienia jest odwróconym scenariuszem ego. Tam, gdzie scenariusz ego miał za zadanie wzmocnić wiarę w oddzielenie, Duch Święty używa tego scenariusza, (czyli wszystkich związków i sytuacji w naszym doświadczeniu), abyśmy mogli nauczyć się, że nie jesteśmy oddzieleni. On używa świata jako szkolnej klasy; ego używa świata jako więzienia. To jest ten sam świat, ale sposób patrzenia na niego przez ego zakorzenia nas w nim jeszcze bardziej. Sposób patrzenia Ducha Świętego uwalnia nas od niego.

Tym, co trzyma nas na tym dywanie, jest poczucie winy, co oznacza, że sposobem na przebudzenie się z tego snu(zejścia z dywanu) jest uwolnienie się od tego poczucia winy. To właśnie czyni przebaczenie. Kurs twierdzi, że dzięki niemu zaoszczędzimy czas. Powtarza się to wielokrotnie. Na przykład Jezus naucza nam, że jeśli zrobimy to, co mówi, zaoszczędzimy czas (tekst, s. 363; T-18.VII.4-6), a wiele razy mówi, że możemy zaoszczędzić tysiąc lat (np. tekst, s. 6; T-1.II.6:7).

Kurs cudów nie mówi konkretnie o kwestii reinkarnacji czy poprzednich wcieleniach, z wyjątkiem jednego miejsca, i tam nie zajmuje stanowiska (podręcznik, s. 57; M-24.3:1). Z pewnością jednak w wielu miejscach sugeruje, że to nie jest pierwszy raz, kiedy przychodzimy. Kiedy mówi, że moglibyśmy ocalić tysiąc lat, to tak naprawdę mówi, że moglibyśmy ocalić wiele, wiele żyć. Oznacza to, że jeśli mamy ogromny problem z poczuciem winy, które wyrażamy w pewnym obszarze naszych związków, to jest coś, co nieustannie robimy, co wzmacnia naszą nienawiść do samych siebie i naszą wiarę w oddzielenie. W zwykłym przedziale czasu przepracowanie tego może nam zająć dziesięć żyć, ciągłe powracanie do tego, dopóki tego nie przepracujemy. Jeśli jednak zdecydujemy się przepracować ten trudny problem, co zwykle oznacza związek lub sytuację, którą świat oceniłby jako bardzo ciężką, wypełnioną bólem, udręką i cierpieniem, a my moglibyśmy naprawdę spojrzeć na to inaczej, co w zasadzie oznacza uświadomienie sobie, że nie jesteśmy ofiarami tej drugiej osoby ani ofiarami samych siebie, wtedy w ciągu jednego życia moglibyśmy po prostu wziąć ten problem i wymazać go. To właśnie Kurs ma na myśli mówiąc, że możemy zaoszczędzić czas lub tysiąc lat. To właśnie ma na myśli, kiedy mówi o cudzie, że znosi on czas lub „zmienia porządek czasowy”. Nie znosi on całej rozpiętości czasu; tego nie czyni. To, co czyni, to skrócenie czasu, jaki zajęłoby nam przepracowanie ogromnego problemu winy, jaki mamy.

Nie jest oczywiście konieczne, aby zrozumieć czy nawet zgodzić się z tym całym metafizycznym poglądem na czas. Co jest konieczne, to uświadomienie sobie, kiedy znajdziecie się w bardzo trudnej i bolesnej sytuacji, że istnieje cel, który możecie zidentyfikować w tej sytuacji. Celem jest to, abyście nauczyli się nie postrzegać siebie jako ofiary, a w stopniu, w jakim się tego nauczycie, w takim stopniu uleczycie to poczucie winy w sobie. To jest to, co oszczędza wam czas.

C.D.N

http://www.miraclestudies.net/50P_13p1.html

Przetłumaczono z www.DeepL.com/Translator (wersja darmowa)