Ken Wapnick o przebaczaniu a zmianie zachowania

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

Pytanie #50:

Skoro proces przebaczenia jest podstawą Kursu, to dlaczego Jezus nie skupia się tylko na nim i nie udziela nam wszystkich technik i rad w możliwie najbardziej „praktyczny” sposób? A tak w ogóle, czy macie jakieś techniki, rady lub inne? Jestem po prostu zdesperowany trudnością tej pracy!

Odpowiedź:

Po pierwsze, nie jesteś w tym sam! Wiele, wiele osób podziela twoje odczucia dotyczące pracy z Kursem.

Kurs jest bardzo praktyczny, ale niestety nie w taki sposób, w jaki byśmy tego chcieli. Chcielibyśmy, aby podpowiadał nam, jak postępować w konkretnych sytuacjach. Nie oferuje nam jednak praktycznych porad ani technik na tym poziomie, ponieważ nie na tym się skupia. To Kurs zmiany naszego umysłu (treści), a nie zachowania (formy). To Kurs o przyczynie, a nie o skutku, jak mówi nam Jezus w poruszającym fragmencie sekcji „’Bohater’ snu” w rozdziale 27 tekstu:

„Śmiejąc się łagodnie, Duch Święty postrzega przyczynę i nie ogląda się na skutki. Jakże inaczej mógłby naprawić twój błąd, skoro ty całkowicie przeoczyłeś przyczynę? Zachęca cię, byś Mu przyniósł każdy straszliwy skutek, abyście razem mogli spojrzeć na jego niemądrą przyczynę i pośmiać się z Nim przez jakiś czas. Ty osądzasz skutki, lecz On osądził ich przyczynę. Dzięki zaś Jego osądowi skutki zostają usunięte.” (T-27.VIII.9:1-5)

Dlatego Kurs nie mówi nic o zachowaniu, co wielu studentów uważa za frustrujące. Chcielibyśmy, aby dokładnie powiedziano nam, co robić, wchodząc w interakcje z ludźmi i podejmując wszelkiego rodzaju decyzje dotyczące naszego życia. Mówi nam, co robić, ale nie w sensie behawioralnym. Lekcje w zeszycie ćwiczeń bardzo szczegółowo opisują, co powinniśmy robić, gdy jesteśmy zdenerwowani, rozgniewani, osądzający, przestraszeni, chorzy itp. Jednak instrukcje są ukierunkowane wyłącznie na zdolność podejmowania decyzji przez nasz umysł, z której wynika nasze zachowanie. Nasze zachowanie wynika z systemu myślowego, który wybraliśmy w naszych umysłach. Dlatego praca w ramach Kursu koncentruje się wyłącznie na tym wymiarze, ponieważ to właśnie tam leży przyczyna wszystkich naszych problemów i cierpienia. Nasze stany cielesne są jedynie skutkami tej przyczyny. Dlatego najskuteczniej możemy uzyskać pomoc, pracując z treścią naszego umysłu. Właśnie taką pomoc oferuje nam Jezus w swoim Kursie. To właśnie czyni Kurs wyjątkowym w swoim podejściu do duchowości.

Czasami jednak skupienie się na zmianach w zachowaniu jest pomocne, a nawet konieczne, zwłaszcza w przypadku uzależnień. Często praca wewnętrzna nie może się rozpocząć, dopóki stan emocjonalny i fizyczny nie będzie w miarę stabilny. Jednak ulga w bólu, lęku, poczuciu winy, strachu itp. zazwyczaj nie jest trwała, gdy zmiany dotyczą jedynie poziomu behawioralnego, bez towarzyszącej im zmiany w umyśle. Kurs uczy nas, że najgłębsze źródła motywacji ukryte są w naszych umysłach, więc jeśli nie osiągniemy tego poziomu, nigdy nie osiągniemy trwałego pokoju wewnętrznego, pomimo zmian w zachowaniu. Stosując nauki i zasady Kursu, obiecujemy sobie koniec wszelkiego bólu i wszystkich problemów.

Istnieją dwa uderzające fragmenty, które między innymi opisują orientację i podejście Kursu do uzdrawiania bólu i rozwiązywania problemów w naszym życiu: „To pewne, że nie wydaje się, iż cała niedola jest jedynie brakiem przebaczenia. Lecz taka właśnie jest jej treść pod jej formą.” (K-czI.193.4:1-2); „Jednego byłeś pewien– wśród wielu przyczyn, które postrzegałeś jako niosące ci ból i cierpienie, nie było twojego poczucia winy.” (T-27.VII.7:4). Jezus mówi nam zatem w tych fragmentach, jak i w dziesiątkach innych, że nie znamy ani naszych problemów, ani ich rozwiązań. Najlepiej więc poprosić go o pomoc i podążać za jego wskazówkami, ponieważ on wie, jakie są nasze problemy i jak można je rozwiązać.

Nie należy mylić nacisku na treść z sugestią, że Kurs opowiada się za całkowitą swobodą zachowania się w dowolny sposób. Oczywiście nie jest to jego kierunek. Nie koncentruje się na zachowaniu ze względu na swoje przesłanki metafizyczne, z których najważniejszą jest zasada, że ​​świat jest niczym innym jak projekcją myśli w naszych umysłach. A ponieważ „idee nie opuszczają swojego źródła”, świat pozostaje w umyśle i dlatego nie jest tym, czym nam się wydaje. Podobnie jest z ciałem. Pozostając na poziomie behawioralnym, ograniczamy zakres możliwego uzdrowienia. Dla niektórych osób zmiana zachowania jest jednak pomocnym punktem wyjścia do rozpoczęcia procesu ponownego nawiązania kontaktu z mocą umysłu, którą odłączyliśmy. Często odzwierciedla to decyzję umysłu o byciu dla siebie bardziej kochającym i życzliwym, co w rzeczywistości jest zastosowaniem zasad Kursu. Po ukończeniu innej terapii lub szkolenia, osoba może zdecydować się na powrót do Kursu, aby lepiej uczyć się i praktykować to, czego on naucza.

Ken Wapnick o radości pomagania innym

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

Pytanie #1154:

Słyszałem, jak ludzie mówią: „Pomaganie innym sprawia mi radość”. Nigdy nie uważałem, że w tym stwierdzeniu jest coś „złego”, dopóki sam tego nie powiedziałem, a mój brat nie powiedział, że próbuję zadowolić samego siebie. Zacząłem się zastanawiać, kto to mówi – ego czy duch? ​​Wiem, że Bóg chce, żebyśmy byli szczęśliwi, ale jak stwierdzić, czy szczęście płynące z pomagania innym pochodzi z ego? Czy możesz podzielić się ze mną swoją opinią?

Odpowiedź:

Tak, Bóg pragnie naszego szczęścia, ale to szczęście można znaleźć jedynie poprzez pamiętanie, że należymy do Niego, a nie w żaden sposób do świata (patrz Lekcja 182 [K-czI.182]). Kiedy o tym zapominamy (co zazwyczaj zdarza się nieustannie), będziemy nieszczęśliwi i będziemy szukać poza sobą czegoś, co nas uszczęśliwi. Może to być cokolwiek, w tym pomaganie innym. Jednak zachowanie polegające na pomaganiu innym (forma) samo w sobie nie mówi nam, czy wynikało ono z wyboru twojego umysłu na rzecz ego, czy Ducha Świętego (treść). Gdyby był to wybór właściwy, nie byłbyś zainteresowany rezultatem swojego działania; twój wewnętrzny spokój i szczęście nie zostałyby w żaden sposób zakłócone przez sytuację; nie brałbyś niczego do siebie – pochwały ani krytyki; nie postrzegałbyś sytuacji w kategoriach ofiar i katów; nie wykluczałbyś nikogo z miłości i życzliwości, którą okazałeś tej konkretnej osobie (treść miłości w twoim umyśle, a nie forma pomocy).

Jezus uczy nas w Kursie Cudów, abyśmy skupiali się na celu, który obraliśmy w naszych umysłach, na wyborze, który poprzedza interakcję behawioralną. To jedyny istotny aspekt tego, co robimy – nasz wybór nauczyciela. Wybrałeś egoistyczny system myślowy separacji, jeśli skupiasz się na ciele – co ciała robią, a czego nie robią i jak to na ciebie wpływa. Wybrałeś system myślowy przebaczenia Ducha Świętego, jeśli skupiasz się na dostrzeganiu wspólnych interesów, a nie odrębnych, i coraz bardziej pociąga cię postrzeganie wszystkich jako części Synostwa, bez wyjątku.

Ken Wapnick o tym, by zachowywać się normalnie

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

Pytanie #1309:

Ken Wapnick zasugerował, że w kontaktach z innymi powinniśmy zachowywać się „normalnie”, okazując życzliwość tak, jak robią to „normalni” ludzie. Ale jeśli wchodzimy w ten sen jako ego, to czyż normalność nie zawsze oznacza poczucie winy, atak i nienawiść? Jeśli ego to w 100% nienawiść, a Duch Święty wyraz Bożej miłości, czy możliwe jest, by Duch Święty lub Jezus nas prowadził?

Odpowiedź:

Nie jest do końca trafnym stwierdzenie, że wkraczamy w ten sen jako ego. Wkraczamy w ten sen w wyniku słuchania ego. Dlatego zazwyczaj myślimy, że jesteśmy ego – przeświadczenie to znajduje odzwierciedlenie w naszym przekonaniu, że jesteśmy jednostką, w ciele, mającą doświadczenie fizyczne, które jest oddzielone od doświadczenia innych. To sprawia, że żyjemy zgodnie z zasadą odrębnych interesów, która głosi, że ty i ja potrzebujemy różnych rzeczy, aby przetrwać. Mówiąc dokładniej, ja muszę zaspokoić swoje potrzeby fizyczne i psychiczne, a ty swoje. Jedynym moim zainteresowaniem twoimi potrzebami jest ciągły strach, że próbując je zaspokoić, coś mi zabierzesz.

Dopóki słuchamy ego, to właśnie ta nieświadoma dynamika będzie napędzać nasze życie. Na szczęście Kurs Cudów uświadamia nam, że nie musimy słuchać ego. Równie dobrze moglibyśmy zwrócić się do Ducha Świętego jako naszego wewnętrznego Nauczyciela. On nauczy nas, że nasze potrzeby nie są odrębne, ponieważ nasze tożsamości są zupełnie inne, niż kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy. Stopniowo objawi nam, że osoba, za którą się uważamy, jest jedynie marionetką, której próby i udręki nie mają absolutnie żadnego wpływu na naszą rzeczywistość jako jedynego Syna Bożego. Z tej perspektywy dostrzeżemy, że wbrew pozorom mamy tylko jedną potrzebę, którą dzielimy ze wszystkimi: potrzebę przebudzenia się z tego koszmaru do naszej rzeczywistości w Niebie, gdzie w końcu możemy zaznać spokoju.

Najwyraźniej zatem w naszym umyśle istnieją dwa całkowicie przeciwstawne systemy myślowe. Kiedy słuchamy ego, jesteśmy w stu procentach pełni nienawiści. Kiedy słuchamy Ducha Świętego, jesteśmy w stu procentach pełni miłości. Wybór nauczyciela zależy wyłącznie od nas. Zauważ, że wszystko zależy od tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Ken sugeruje, abyśmy zachowywali się normalnie. Nie oznacza to, że nasze zachowanie powinno być pełne nienawiści. Oznacza to po prostu, że w kontekście rozwoju duchowego, zachowanie nie jest tym, na czym powinniśmy się koncentrować, ponieważ nie jest ono źródłem problemu. Kiedy zmienimy treść naszego umysłu na miłość, nasze zachowanie automatycznie to odzwierciedli. Zazwyczaj nadal będziemy mówić i robić wszystko, czego oczekuje się od nas społecznie, zgodnie z naszymi rolami. Na przykład nadal będziemy zachowywać się tak, jak należy jako rodzic, małżonek, pracownik, przełożony, sąsiad, przyjaciel itd. Jedyną różnicą będzie to, że nasza wewnętrzna mantra „Co będę z tego miał?” zostanie zastąpiona poczuciem wszechogarniającej miłości. Oczywiście, może to czasami wpływać na nasze działania, ale to, jak to się dzieje, nie jest naszą sprawą.

Ken Wapnick o naszej ogromnej mocy

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

Pytanie #112:

Niedawno doświadczyłem straty drugiego z moich dwóch ukochanych zwierząt. Złapałem się na tym, że próbowałem użyć Kursu cudów, aby „uratować” go przed śmiercią. Nie chciałem go porzucać i bardzo się wściekłem, gdy nic, co próbowałem, nie działało. W szczególności czytałem Lekcję 320 w zeszycie ćwiczeń: „Mój Ojciec daje mi wszelką moc”. Rozumiem, że może mylę poziomy, ale zastanawiam się, czy ktoś może mi to wyjaśnić, abym lepiej zrozumiał, gdzie leży mój błąd. Jak mogę użyć Kursu, aby przejść przez ten proces żałoby? Ból jest tak intensywny; nie wiem, jak poprosić o pomoc.

Odpowiedź:

Zupełnie zrozumiałe jest, że w swoim pragnieniu utrzymania ukochanego zwierzaka w swoim życiu, będziesz próbował użyć wszelkich dostępnych środków, aby go uratować. I jeśli nie przeczytasz Lekcji 320 w kontekście całego Kursu, bardzo łatwo jest zrozumieć, że mówi ci, że powinieneś mieć moc, między innymi, aby uratować życie swojego zwierzaka. Ale to nie jest to, co ta lekcja oznacza. Podobnie jak wiele innych słów w Kursie cudów, moc ma określone znaczenie, które różni się od tego, jak myślimy o mocy z naszej perspektywy opartej na ego. Dla ego moc odnosi się do zdolności do zmieniania i kontrolowania rzeczy w świecie. Ale ponieważ świat, z perspektywy Jezusa, jeśli jeszcze nie naszej, jest iluzoryczny, to nie jest to wcale prawdziwa moc.

Kurs mówi, że tak naprawdę istnieją tylko dwa rodzaje mocy: moc tworzenia i moc wybierania lub decydowania. Moc tworzenia, która obejmuje po prostu rozszerzenie miłości, która jest naszą jedyną rzeczywistością, została nam dana przez Boga w naszym stworzeniu i pozostaje w naszym umyśle, chociaż ją zakryliśmy i zapomnieliśmy. Ale ta moc działa tylko w sferze ducha i nie ma nic wspólnego ze światem ego ciał i form, które uważamy za naszą rzeczywistość.

Kiedy wydawało się, że odwróciliśmy się plecami do mocy kreacji z naszego pragnienia oddzielenia się, mocą, którą stworzyliśmy dla siebie w jej miejsce, była moc decyzji (T-14.VI.5:6), moc odwrócenia się od miłości Boga i wybrania ego we wszystkich jego licznych przejawach jako naszego nauczyciela i przewodnika. Ale kiedy uczyniliśmy tę moc decyzji realną dla siebie, Jezus mówi nam, że możemy nadać jej inny cel (T-14.VI.5:6-7) – możemy nauczyć się wybierać Ducha Świętego zamiast ego jako naszego Nauczyciela i Przewodnika, pomagając nam obudzić się z koszmarnego snu o śmierci, stracie i żalu, który uczyniliśmy naszą rzeczywistością. Bo kiedy uwierzymy, że jesteśmy uwięzieni w świecie, moc wyboru sposobu, w jaki patrzymy na to, co stworzyliśmy, jest jedyną prawdziwą mocą dostępną dla nas (T-12.VII.9:1-2). Wszystkie tak zwane moce tego świata po prostu utrzymują nas w iluzji, nieustannie wzmacniając naszą wiarę w ograniczenia i straty, co odzwierciedla nasz wybór ego ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Więc kiedy Lekcja 320 mówi: „Twoja [Boża] moc może dokonać we mnie wszystkiego, a następnie, przeze mnie, rozszerzyć się również na cały świat” (K-czII.320.2:1), oznacza to, że kiedy wybieramy Ducha Świętego jako naszego Nauczyciela, całe poczucie winy, którego doświadczamy w wyniku naszego wyboru separacji, może zostać cofnięte poprzez przebaczenie. To przebaczenie może następnie rozszerzyć się przez nas na inne umysły, które również wierzą, że są uwięzione w ciele na świecie. W kontekście twoich ukochanych zwierząt domowych oznaczałoby to, że najpierw rozpoznałbyś swój własny wybór, aby uczynić cierpienie i śmierć rzeczywistymi, a następnie przyniósłbyś te myśli i poczucie winy, które im towarzyszy, do Ducha Świętego, aby je uwolnił. I w tym momencie, kiedy pozwolisz, aby twój własny umysł został uzdrowiony, pokój w tobie rozszerzy się na tych wokół ciebie, w tym na twoich małych przyjaciół, którzy mogą nadal doświadczać bólu i strachu w swoich umysłach. I w tym momencie będziesz wiedział, że separacja nie jest prawdziwa i nikt i nic, w tym śmierć, nie może pozbawić cię miłości.

Ken Wapnick o tym, jak radzić sobie z niepokojem

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

Pytanie #144:

Jak radzić sobie z niepokojem z perspektywy Kursu cudów? Jeśli stosowałeś techniki poznawczo-behawioralne, aby poradzić sobie z uczuciem niepokoju, i patrzyłeś na swój lęk z psychoterapeutycznego punktu widzenia, a także podchodziłeś do niego jako student z zasadami Kursu, ale nadal odczuwasz niepokój w określonej sytuacji, co robisz źle?

Odpowiedź:

Nie mówisz, jak konkretnie podeszłeś do swojego niepokoju, stosując zasady Kursu. Ale fakt, że nadal odczuwasz niepokój, nie oznacza, że ​​robisz coś złego poza tym, że nadal identyfikujesz się ze swoim egoistycznym systemem myślowym. Utrzymywanie fałszywej, odrębnej tożsamości jest bardzo niepokojące, ponieważ ustanowiliśmy ją w naszym umyśle.

Kurs odnosi się do źródła niepokoju w kilku fragmentach: „Gdy się niepokoisz, uświadom sobie, że niepokój pochodzi z kapryśności ego” (T-4.IV.4:1). „Pomysłowość, z jaką ego próbuje zachować siebie, jest ogromna, lecz wywodzi się właśnie z mocy umysłu, której ego zaprzecza. To oznacza, że ego atakuje to, co je zachowuje, a to musi musi prowadzić do stanu najwyższego zaniepokojenia” (T-7.VI.3:1-2). „Jeżeli jednak ją [rzeczywistość] wypaczysz, będziesz doświadczał niepokoju, depresji i ostatecznie paniki, ponieważ będziesz próbował uczynić siebie nierzeczywistym” (T-9.I.14:4). Ustanawiając fałszywe ego, wierzymy, że ustawiliśmy się w opozycji do Boga, którego postrzegamy jako nieprzezwyciężoną siłę, która ostatecznie odzyska to, co Mu ukradliśmy – nasze odrębne, indywidualne istnienie. Tak więc próba utrzymania tej tożsamości musi wzbudzać intensywny niepokój.

Nie mówisz również, jaka jest konkretna sytuacja wywołująca niepokój, ale musi to być symbol w twoim umyśle dla separacji, co oznacza, że ​​jest to sytuacja, w której postrzegasz swoje interesy jako odrębne od innych, a więc konkurujące z nimi. Nie ma znaczenia, kogo postrzegasz jako słusznego lub usprawiedliwionego w tej sytuacji, fakt, że nie rozpoznajesz swoich wspólnych interesów na głębszym poziomie ze wszystkimi innymi w tej sytuacji, jest źródłem niepokoju. Ponieważ jest to przypomnienie twojego pierwotnego ataku na Boga, kiedy postrzegłeś swoje interesy jako odrębne od Jego.

Pierwszym krokiem w radzeniu sobie z niepokojem jest uznanie, że przeniosłeś ten egzystencjalny niepokój na sytuację zewnętrzną, tak że nie pamiętasz jego źródła w umyśle, gdzie mógłbyś coś z tym zrobić. Jezus wskazuje, jak oszukujemy samych siebie: „Nawet jeżeli jest w pełni świadom niepokoju, nie postrzega jego źródła jako własnego utożsamienia się z ego i zawsze usiłuje sobie z nim radzić, idąc na pewnego rodzaju niepoczytalne „układy” ze światem. Zawsze postrzega ten świat jako zewnętrzny wobec niego, gdyż ma to zasadnicze znaczenie dla jego przystosowania. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że to on wytwarza ten świat, ponieważ nie ma świata na zewnątrz niego” (T-12.III.6:5-7).

Gdy tylko przeniesiemy naszą uwagę z zewnątrz do wewnątrz, gdzie Jezus lub Duch Święty czekają na nas, możemy prosić o Ich pomoc w dostrzeżeniu prawdziwego źródła niepokoju – wiary w separację – inaczej. Łącząc się z Nimi i prosząc o Ich pomoc, wyszliśmy poza oddzielone interesy. Ponieważ teraz jesteśmy połączeni z Ich miłością, która przypomina nam, że Miłość Boga, którą myśleliśmy, że zaatakowaliśmy i zniszczyliśmy, pozostaje niezmienna i dostępna w naszym umyśle.

Ken Wapnick o myślach mózgu i umysłu

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

Pytanie #391:

Mam trudności ze zrozumieniem różnicy między tym, co nazywasz „myślami mózgu” a „myślami w umyśle”. Mimo że nadal jestem niemal całkowicie utożsamiony ze swoim ciałem, nie mogę sobie wyobrazić, żeby mózg w ogóle myślał, a tylko umysł. I tak dla mnie „myśli mózgu” są po prostu myślami umysłu ego utożsamianego z ciałem, które przypisuje te myśli „organowi myślącemu” ciała – mózgowi. W odpowiedzi na pytanie nr 54 mówisz: „Inteligencja jest funkcją mózgu, jest zatem częścią systemu operacyjnego ciała, nie należy jej mylić z umysłem, który nie znajduje się w mózgu i nie wymaga inteligencji”. Czy umysł ego „stworzył” inteligencję?

Odpowiedź:

Ego nie ma umysłu, ale raczej jest przekonaniem (w umyśle), że separacja jest prawdziwa. Tak, to przekonanie stworzyło inteligencję, ponieważ inteligencja pochodzi z mózgu, który jest częścią ciała (domu ego). I tak, masz rację w swoim opisie „myśli mózgu”. Rozróżnienie między mózgiem a umysłem jest trudne, ponieważ mamy tak wielki szacunek dla mózgu, i ponieważ nie wiemy, że mamy umysł. Chociaż ego stworzyło inteligencję, Duch Święty może jej użyć, aby służyć Jego celowi, a nie ego. Sam Kurs Cudów jest dobrym przykładem użycia słów, idei i pojęć, tak jak najwyraźniej rozumie je mózg, aby odzwierciedlić wybór, który jest dokonywany w umyśle, aby „oduczyć się” naszej wiary w separację. Kurs oferuje bardzo trzeźwiący opis mózgu:

“Wierzysz również, że mózg ciała może myśleć. Gdybyś rozumiał naturę myśli, mógłbyś się jedynie śmiać z tej niepoczytalnej idei. To tak, jakbyś myślał, że trzymasz zapałkę, która zapala słońce i daje mu całe jego ciepło, albo że trzymasz świat w dłoni, w której bezpiecznie spoczywa, dopóki go nie wypuścisz. Nie jest to jednak bardziej niedorzeczne niż, wiara, że oczy ciała mogą widzieć i że mózg może myśleć” (K-czI.92.2).

Umysł również nie myśli. Kurs używa słowa myśl lub myślenie w odniesieniu do umysłu, ponieważ jest to sposób, w jaki możemy to zrozumieć. Ostrzega się nas jednak, aby pamiętać, że forma jest ograniczona: „…słowa to jedynie symbole symboli. Są przeto po dwakroć oddalone od rzeczywistości” (P-21.1:9-10). Umysł wybiera między dwoma przekonaniami, dwoma „myślami” (oddzielenie jest rzeczywiste lub nie) lub dwoma nauczycielami (ego lub Duch Święty). Można również powiedzieć, że umysł mówi „nie” lub „nie nie” prawdzie Tożsamości danej nam przez Boga, która jest Jego niewinnym Synem. Więc nie myśli – wybiera – to wszystko. Kiedy wybiera ego, iluzja myślenia, osądzania, czucia i działania we śnie zaczyna działać. Kiedy wybiera prawdę, jest nieruchomy i spoczywa w cichej pewności.

Ken Wapnick o dualności odczyniającej dualność

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

Pytanie #831:

Jaki aspekt naszego umysłu (umysłów) naprawdę rozumie „widzenie poza złudzenie”? Oczywiste jest, że nie możemy widzieć poza iluzję z wnętrza iliuzji. ​​Powiedzenie po prostu, że „widzimy to z Jezusem”, implikuje inny podział między podmiotem i przedmiotem; tj. istnieje „ja” i „Jezus”. Czy możemy użyć dualności, aby cofnąć dualność? W pewnym sensie myślę, że to właśnie „robi” Kurs.

Nadal jesteśmy niemal bezradni wobec sił, z którymi się tu mierzymy. Kontynuowaliśmy, z liniowej perspektywy przez „miliony lat”, aktywnie opóźniając nasze rozpoznanie jedności, z niemal całkowitym niedocenianiem rozmiaru naszego zaprzeczenia. Było tylko jedno zaprzeczenie, ale przybrało ono milion miliardów form. Jako pozorna jednostka, która nie chce już być ani ofiarą, ani prześladowcą, sam sen nadal wydaje się wirtualnie wymuszać orientację albo-albo w każdej danej sytuacji. Jeśli istnieje „inny sposób widzenia tego”, czy istnieje odpowiadająca mu symboliczna zmiana w świecie, który nadal widzimy, czy jest to po prostu kolejne złudzenie?

Nauczenie się Kursu Cudów oraz ostateczne i całkowite „wyrzeczenie się ego w sobie” wydaje się być celem niemal całkowicie niemożliwym, ze względu na dualizm inherentny złudzeniu, który wydaje się uniemożliwiać samo wyrzeczenie. Pomimo wielokrotnego przebaczania, wciąż daję się złapać i uwięzić w złudzeniach świata. Co byś polecił, co może lub nie może znaleźć odzwierciedlenia w Kursie, aby uporać się szczerze i skutecznie z tym powtarzającym się koszmarem, raz na zawsze?

Odpowiedź:

Masz rację, że dopóki nasza uwaga pozostaje skupiona na świecie i wszystkich jego licznych wyzwaniach, zawiłościach i ograniczonych wyborach albo-albo, nie ma wyjścia. Ale Kurs oferuje nam coś, co pomoże nam wydostać się z tego bagna, w którym się znaleźliśmy – nazywa się to cudem. Cud po prostu polega na przeniesieniu naszej uwagi ze świata z powrotem na nasz umysł. I zamiast zaprzeczać światu, Kurs zaprasza nas do wykorzystania samego świata, aby ułatwić tę zmianę. Ponieważ Kurs uczy, że świat jest niczym więcej niż projekcją zawartości umysłu. A na poziomie umysłu wybór jest naprawdę prosty – istnieją tylko dwie alternatywy: treść ego ataku, winy i lęku lub treść Ducha Świętego miłości, połączenia i przebaczenia. I możemy dość łatwo stwierdzić, którą wybraliśmy, patrząc na to, jak doświadczamy naszego świata. Oczywiście ten wybór nadal mieści się w sferze dualizmu, ale w końcu dojdziemy do wniosku, że nie ma żadnego dualizmu, gdyż tylko jedna z alternatyw – miłość – jest prawdziwa.

Nie jesteśmy proszeni o to, abyśmy próbowali przestać widzieć dualizm, ani abyśmy uznali, że dualizm jest nierealny, a świat jest złudzeniem. Nie jest też naszą odpowiedzialnością próba spojrzenia poza złudzenie dualizmu na jedność. Podejście Kursu jest pośrednie (T-14.I). Dualizm nie jest inherentny światu, ale podzielonemu umysłowi. Złudzenie nie może niczego wzmocnić, chyba że nadal chcemy, aby było prawdziwe. Jesteśmy proszeni o przyjrzenie się wszystkim sposobom, w jakie blokujemy jakiekolwiek doświadczenie jedności, które tak naprawdę sprowadzają się do jednego — naszych osądów, które utrzymują separację i różnice rzeczywistymi i żywymi w naszym umyśle. Innymi słowy, nic nie musi zostać zrobione, aby osiągnąć stan poza dualnością, poza uświadomieniem sobie naszej ciągłej inwestycji w dualizm, a w szczególności w osądy, które ją podtrzymują, a następnie uznaniem, że każdy z naszych osądów ma swoją cenę. Przebaczenie jest procesem Kursu, który pozwala nam stopniowo uwolnić naszą inwestycję w dualizm i separację — ta inwestycja jest prawdziwą przeszkodą, a nie świat, który jest jej efektem. I masz rację, że błędem jest niedocenianie rozmiaru naszego zaprzeczenia. Ale kluczowe jest, abyśmy zrozumieli, że nie przebaczamy światu i wszystkim naszym zewnętrznym relacjom, ale nasz własny wybór ego.

Innymi słowy, nie ma nic, co trzeba by uczyć – tylko odczynić. A zatem naszą rolą jest ciągłe patrzenie na i poza wszystkie przeszkody, które umieściliśmy w naszych umysłach między sobą a świadomością obecności miłości. Wymaga to cierpliwości i chociaż prawdą jest, że nasza wiara w czas liniowy może sprawiać, że wydaje się to zniechęcającym procesem, to właśnie dlatego Kurs zaprasza nas do korzystania z Jezusa lub Ducha Świętego, aby pomóc nam połączyć się w świętej chwili poza czasem.

Dylemat, który odczuwasz, jest w pewnym sensie częścią problemu, ponieważ po prostu nadal wzmacnia w twoim umyśle gęstość i rzeczywistość złudnego ego. Nie możemy sobie wyobrazić, jak możemy wydostać się z tego koszmaru, ponieważ nadal myślimy, że musimy się z niego wydostać. I chodzi o to, że samo „ja”, które tak rozpaczliwie próbuje zrozumieć i puścić, samo w sobie jest przeszkodą. To „ja”, które chce zrozumieć, jest częścią tego, na co trzeba po prostu spojrzeć, uśmiechnąć się i na samym końcu uwolnić.

Istnieją kroki w procesie dochodzenia do uznania, że ​​świat, a także jaźń, którą myślimy, że jesteśmy, są złudne. Ponieważ nie możemy sobie wyobrazić, jak to jest nie dać się złapać w iluzję, Jezus po prostu prosi nas o podjęcie małych kroków, które najpierw pozwolą nam zacząć traktować świat, nasze problemy i kwestie mniej poważnie. To jest symboliczna zmiana w sposobie, w jaki postrzegamy świat, o którą pytasz, odchodząc od opozycyjnych ról ofiary i prześladowcy. Zaczynamy od zmiany celu, jaki nadajemy światu i naszym ciałom, odzwierciedlonej w uznaniu, że nasze interesy lub cel są wspólne, a nie oddzielne od wszystkich naszych braci i sióstr. Uznanie naszego jednego wspólnego celu rozpoczyna naszą podróż do rozpoznania naszego jednego wspólnego Ja.

W międzyczasie, tak, jak zauważyłeś, Jezus i Kurs używają dualizmu, aby zniweczyć dualizm, zamiast go podtrzymywać. Podczas gdy nadal wierzymy, że jesteśmy oddzieleni, potrzebujemy myśli w iluzji, nawet jeśli wydaje się ona oddzielona od nas, która przypomina nam o jedności. Tak więc Jezus, lub Duch Święty, symbolizują część naszego umysłu, „która naprawdę rozumie 'widzenie poza złudzenie’”, jak to ująłeś. Jak Jezus mówi nam na wiele różnych sposobów w Kursie, musimy nauczyć się oddzielać od naszego ego. I tak używa idei dualizmu lub separacji, aby pomóc nam rozpocząć proces oddzielania się od ego. Gdy zaczniemy uwalniać nasze zaangażowanie i identyfikację z ego, nasza chęć rozpoznania jego złudnej natury będzie stopniowo wzrastać i nie będziemy już potrzebować obron, które świat i nasze ciała zapewniają przed doświadczaniem jedności, która jest naszą rzeczywistością.

Rozważ poniższe przykłady z Kursu, pokazujące, w jaki sposób Jezus używa języka dualizmu i separacji, aby ułatwić ten proces, nadając słowom inne znaczenie (kursywa dodana w każdym fragmencie):

“Powodem, dla którego potrzebujesz mojej pomocy, jest twoje zaprzeczanie własnemu Przewodnikowi i dlatego potrzebujesz przewodnictwa. Moją rolą jest oddzielenie tego, co prawdziwe, od tego, co fałszywe, by prawda mogła przedrzeć się przez ustawione przez ego zapory i zajaśnieć w twoim umyśle. Ego naszych połączonych sił przemóc nie może.” (T-4.III.2:4-6)

“Uważałeś oddzielenie za sposób zerwania komunikacji ze swoim Ojcem. Duch Święty reinterpretuje je jako sposób ponownego ustanowienia tego, co nie zostało zerwane, ale zostało uczynione niejasnym. Wszystko, co wytworzyłeś, jest Mu przydatne dla Jego przenajświętszego celu. On wie, że nie jesteś oddzielny od Boga, lecz postrzega w twym umyśle wiele tego, co pozwala ci myśleć, że jesteś. To wszystko, i nic więcej, chce On od ciebie oddzielić. Nauczy cię, jak dla swego dobra posługiwać się mocą decyzji, którą wytworzyłeś w miejsce mocy tworzenia. Ty, który wytworzyłeś ją, by się krzyżować, musisz się od Niego nauczyć, jak ją stosować w świętej w sprawie odnowy.” (T-14.VI.5:1-7)

“[Duch Święty] Oddzieli natomiast wszystko to, co ma znaczenie, odrzucając resztę i ofiarowując twoją prawdziwą komunikację tym, którzy chcieliby komunikować się równie prawdziwie z tobą.” (T-14.VI.7:4)

“To ciało jest na zewnątrz i nas nie interesuje … Widzieć nasze Ja oddzielnym od ciała – to położyć kres atakowi na Boży plan zbawienia i zamiast tego go przyjąć.” (K-czI.72.9:2,5)

Po prostu prosi się nas o zaufanie procesowi, który stopniowo wydźwignie nas z dualistycznego bagna, które uczyniliśmy rzeczywistym w naszych umysłach. Ale podczas gdy my pozostajemy zbyt przestraszeni, aby uwolnić się od dualizmu, Jezus po prostu używa dualistycznych symboli separacji, aby cofnąć naszą wiarę w separację. I obiecuje nam uwolnienie od bólu naszego narzuconego sobie więzienia konceptualnego, jeśli pozwolimy mu pokierować naszym postrzeganiem, gdy patrzymy z nim.

Ken Wapnick o wdzięczności

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

Pytanie #1226:

Proszę o omówienie wdzięczności w kontekście Kursu Cudów. Czy możemy być naprawdę wdzięczni za coś więcej niż możliwość przebaczenia?

Odpowiedź:

Jeśli przez wdzięczność za możliwość przebaczenia rozumiesz bycie wdzięcznym sobie nawzajem za te możliwości, dotknąłeś istoty Kursu Cudów, którą jest przebaczenie. W nagranym warsztacie zatytułowanym „Nasza wdzięczność dla Boga” Ken omawia wdzięczność na trzech poziomach: naszą wdzięczność dla Boga, dla Jezusa i dla siebie nawzajem. Tak jak przebaczenie jest korektą dla braku przebaczenia, który odczuwamy, wdzięczność również jest korektą. Koryguje niewdzięczność, którą odczuwamy na tych trzech poziomach, a gdy nasza niewdzięczność zostaje skorygowana, potrzeba wdzięczności znika. Nie ma to nic wspólnego z tym, że Jezus lub Bóg potrzebują naszej wdzięczności (patrz T-6.I.17) – jest to po prostu kolejny wymiar w procesie odczyniania systemu myślowego ego w naszych umysłach. Jeśli niewdzięczność jest postrzegana jako kamień węgielny systemu ego, zasadniczo idący ręka w rękę z osądem, atakiem, strachem i poczuciem winy, to miłość musi nadejść, gdy cofniemy niewdzięczność i pozwolimy sobie poczuć wdzięczność wobec siebie nawzajem, wobec Jezusa i wobec Boga, ponieważ miłość została ukryta za niewdzięcznością. Niewdzięczność jest jak zasłona, a zatem, gdy zasłona zniknie, można doświadczyć Miłości Boga.

Krótko mówiąc, wdzięczność, którą Kurs prosi nas czuć względem siebie, nie dotyczy tego, co robisz dla mnie, ani nędznego sposobu, w jaki mnie potraktowałeś. Jest to wdzięczność za to, że mogę zobaczyć w tobie lustro mojego własnego ja. Widząc „grzech” w tobie, wiem, że jest we mnie, a zmieniając zdanie o tobie, zmieniam zdanie o sobie. To jest źródło naszej wdzięczności względem siebie. Jednak nie mogę ci przebaczyć bez kochającej Obecności obok mnie, a więc moja wdzięczność wobec ciebie jest niemożliwa bez mojego poczucia wdzięczności wobec Jezusa lub Ducha Świętego. Innymi słowy, zdaję sobie sprawę, że nie mogę zmienić zdania samodzielnie, ponieważ to moje ja wpędziło mnie w ten bałagan, oskarżyło cię i wierzy, że mogę to zrobić sam. Poleganie na tym ja będzie służyć jedynie utrzymaniu mnie w piekle. Tak więc uznaję nie tylko, że nie mogę tego zrobić bez Jezusa, ale także, że nie mogę tego zrobić bez ciebie, ponieważ reprezentujesz część mojego ja, którą oddzieliłem i wypchnąłem poza siebie. I dopóki nie uznam, że nie jesteś poza mną, ale naprawdę jesteś częścią mnie, nigdy nie poznam Chrystusa, którym jestem. „Twą funkcją tu na ziemi jest mu jedynie przebaczyć, byś mógł przyjąć go z powrotem jako swoją Tożsamość. On jest taki, jakim go stworzył Bóg. A ty jesteś tym, czym on jest. Przebacz mu teraz jego grzechy, a ujrzysz, że stanowisz z nim jedność” (K-czI.192.10:6-9).

W miarę jak posuwamy się naprzód w tym procesie odczyniania ego, nasza wdzięczność dla Jezusa wzrośnie, gdy uświadomimy sobie, że pomimo wszystkich okropnych rzeczy ego, które dzieją się w nas, część z nas wie, że on naprawdę nas kocha i że akceptując jego miłość, możemy zaakceptować miłość, którą jesteśmy. To zatem usuwa niewdzięczność, którą czuliśmy wobec Boga, dzięki naszej akceptacji zastępstwa ego dla prawdziwego Boga. Odzwierciedlając miłość Nieba w swojej relacji z nami, Jezus pomaga nam pamiętać o głębokiej wdzięczności, którą czujemy do Boga jako naszego kochającego Stwórcy i Źródła.

Ken Wapnick o tym, kim jest nasz brat

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

Pytanie #1164:

Mam problem z identyfikacją mojego brata. Wiem, że powiniśmy kochać swojego brata jak siebie samego, bez względu na to, kim on jest. Jestem teraz w rozdziale 25 i nie wiem, kim jest mój brat. Czy to ja sam? Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę nie wiem.

Odpowiedź:

Źródłem fizycznego wszechświata, w tym wszystkich ciał, które zawiera, jest myśl o separacji traktowana poważnie w jednym umyśle Synostwa. Ta myśl rodzi braterstwo wszystkich oddzielonych. Z wnętrza snu o separacji wydaje się, że istnieje wiele oddzielnych ciał żyjących oddzielnymi życiami, z których wszystkie są określane w Kursie Cudów jako „wasz brat”, ponieważ są oddzielonymi częściami jednego umysłu. To właśnie ma na myśli Jezus, gdy mówi nam: „Jeden brat to wszyscy bracia. Każdy umysł zawiera wszystkie umysły, bo każdy umysł jest jednym. Taka jest prawda” (K-czI.161.4:1-3). Tak więc każdy jest twoim bratem. Wszystko, czego Kurs uczy o praktyce przebaczenia w relacji z „twoim bratem”, dotyczy każdego. Dopóki podzielony umysł postrzega inne ciała jako oddzielne od siebie, istnieje potrzeba przebaczenia. To, co upraszcza praktykę przebaczenia, to jego uniwersalna stosowalność. Każde spotkanie jest okazją, aby zobaczyć wybór umysłu dotyczący separacji odzwierciedlony w myślach i osądach rzutowanych na innych. W podręczniku Jezus mówi nam, że nie ma wypadków, przypadkowych spotkań, nie ma nieznajomych (P-3.1-2). Twój brat to osoba, z którą jesteś w tej chwili: „nieznajomi w windzie [którzy] uśmiechną się do siebie, [..] dorosły [który] nie skarci dziecka za to, że się z nim zderzyło, [..] studenci [którzy] zostaną przyjaciółmi” (P-3.2:2).

Kochać brata, który wydaje się być obcym, oznacza uznać, że wszelkie postrzegane różnice są nieistotne w obliczu leżącej u podstaw jedności, która jednoczy każdą rozbitą część Synostwa. Każdy brat ma umysł, który zawiera kłamstwo ego o separacji, pamięć Ducha Świętego o prawdzie i moc wyboru między nimi. Kochać brata jako siebie samego oznacza uznać, że postrzeganie go jako oddzielnego jest projekcją umysłu. Kiedy umysł wybiera separację, projektuje poczucie winy za ten wybór na ciało – własne, jak i innych – a następnie błędnie wierzy, że zewnętrzne przyczyny są odpowiedzialne za to, co jest doświadczane w iluzji. ​​Tak więc w praktyce Kursu kochać brata oznacza wybaczyć mu to, czego nie uczynił (T-17.III.1:5). Może on atakować w sposób pełen nienawiści, krzywdzący, ale nie może odebrać pokoju, który mieszka w umyśle. Ten zostaje porzucony tylko przez wybór identyfikacji z ego, a nie z Duchem Świętym.

Mówienie o oddzielonych częściach oznacza mówienie w dualistycznych terminach, które mają zastosowanie w marzeniu o separacji. W rzeczywistości nie ma „braci”; tylko jeden Syn zjednoczony z Ojcem w jedności, której nie można wyrazić językiem separacji. Jezus używa dualistycznego języka w Kursie, ponieważ wierzymy w dualizm separacji. Uczy przebaczenia, abyśmy mogli cofnąć to przekonanie, ucząc się, że jesteśmy umysłami, a nie ciałami. W tym celu Jezus mówi nam: „Myśl raczej o nim [bracie] jako o umyśle, w którym nadal trwają złudzenia, lecz który to umysł jest ci bratem. Nie czyni go bratem ani to, o czym śni, ani też nie jest bratem jego ciało – “bohater” snu. To jego rzeczywistość jest twoim bratem, tak jak twoja jest jego bratem. Twój i jego umysł złączone są w braterstwie” (T-28.IV.3:3-6). Proces uczenia się, że jako umysły, wszyscy jesteśmy tacy sami, doprowadzi do świadomości, że wszyscy jesteśmy jednością.

Ken Wapnick o tym, że lęk i miłość to nie dwie strony jednego medalu

Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

Pytanie #449:

Niedawno uświadomiłem sobie, że miłość i strach opierają się na tej samej „energii” (lub tej samej „wibracji”). A to, co ego postrzega jako lęk, prawidłowy umysł postrzega jako miłość. To jak dwie strony jednego medalu. Czy moje spostrzeżenie jest słuszne? Jeśli tak, czy stan lęku byłby cenniejszy niż stan obojętności z duchowej perspektywy? Czy ten stan lęku byłby przededniem przebudzenia?

Odpowiedź:

Chociaż twój wgląd pomógł ci w wycofaniu się z lęku twojego ego i rozpoznaniu, że istnieje inny sposób patrzenia na rzeczy, twój opis nie byłby, ściśle mówiąc, spójny z podejściem Kursu. W ramach Kursu cudów, tylko miłość jest prawdziwa, a lęk nie istnieje (T-wst), więc nie mogą mieć wspólnego pochodzenia ani podstawy. Niewielka modyfikacja w jednym z twoich stwierdzeń byłaby jednak zgodna z zasadami Kursu: To, co ego postrzega z lękiem, prawidłowy umysł postrzega z miłością. Ale kiedykolwiek mówimy o czymś jako o czymś postrzeganym, omawiamy iluzoryczną sferę dualności, z której miłość, ze swej natury, została wykluczona.

Co zatem byłoby podstawą twojego wglądu, z perspektywy Kursu? Może to być odbicie rozpoznania, że ​​zawsze, pod lękiem, jest pamięć o miłości. W rezultacie, cokolwiek ego uczyniło, aby utrzymać rzeczywistość winy i lęku w naszym umyśle, gdy spojrzy się na to przez łagodne postrzeganie Ducha Świętego, staje się przypomnieniem miłości, którą lęk skrywa (T-12.I.9-10). I tak cel wszystkiego zawsze może zostać przekształcony z ego na Ducha Świętego.

Jeśli chodzi o twoje pytania końcowe, żaden stan ego sam w sobie nie jest cenniejszy od innego. Kluczem do praktykowania przebaczenia, jak mówi nam Kurs, jest umiejętność identyfikowania naszego ego w jakiejkolwiek formie się pojawia, czy to lęku, obojętności, czy którejkolwiek z jego niezliczonych manifestacji (T-15.X.4:2-5; 5:1-3; T-23.III.1-2). Dopiero wtedy możemy poprosić o pomoc w uznaniu ukrytego poczucia winy, które napędza te projekcje, aby można je było uwolnić. Ponieważ zaprzeczanie naszym reakcjom ego oznacza odmawianie sobie możliwości uzdrowienia, każde rozpoznanie, że ego kontroluje nasze myślenie, otwiera drzwi do możliwości przebudzenia się z naszego koszmarnego snu.

Kurs Cudów – Duchowość