Kurs cudów – czym jest, czego uczy i jak zacząć?

Kurs cudów (ang. A Course in Miracles) to obszerna książka do samodzielnego studiowania, spisana w latach 1965–1972 przez nowojorską psycholożkę Helen Schucman. Nie jest religią ani poradnikiem pozytywnego myślenia. Jest treningiem umysłu, którego cel autor określa skromnie i zarazem radykalnie: nie chodzi o to, by nauczyć nas miłości, tylko by usunąć to, co zasłania nam jej obecność.

Kurs zaczyna od pytania, które większość z nas zadaje sobie dopiero w kryzysie: czy musi być tak, jak jest? Czy złość na szefa, uraza do matki, lęk przed jutrem naprawdę biorą się z tego, co dzieje się „tam, na zewnątrz”? Odpowiedź Kursu brzmi: nie. Źródło naszego pokoju i naszego niepokoju leży w tym, jak patrzymy, a sposób patrzenia można zmienić. Tę zmianę Kurs nazywa cudem, a jej głównym narzędziem jest przebaczenie, rozumiane zupełnie inaczej niż zwykle.

Ten przewodnik prowadzi od podstaw do głębszych idei. Możesz przeczytać go w całości albo przejść od razu do tego, co cię interesuje.

Kurs cudów w 60 sekund

  • Co to jest: trzytomowe w oryginale dzieło (Tekst, Ćwiczenia dla studentów, Podręcznik dla nauczycieli), w polskim wydaniu ponad 1300 stron.
  • Skąd się wziął: Helen Schucman spisywała go przez siedem lat, przekonana, że dyktuje go jej wewnętrzny głos, który przedstawiał się jako Jezus. Pomagał jej William (Bill) Thetford.
  • Czego uczy: że prawdziwa jest tylko miłość, a oddzielenie, wina i lęk są błędem w umyśle, który można skorygować.
  • Jak działa: przez codzienną praktykę – 365 lekcji – i przez przebaczenie, czyli wycofywanie oskarżeń, którymi obciążamy innych i siebie.
  • Czym nie jest: nie jest kościołem, nie wymaga przynależności, nie obiecuje sukcesu ani zdrowia, nie każe znosić krzywdy.
  • Po polsku: pierwsze książkowe wydanie ukazało się w 2006 r., dziś dostępnych jest kilka przekładów.

Spis treści

  1. Czym właściwie jest Kurs cudów?
  2. Historia powstania Kursu cudów
  3. Z czego składa się Kurs cudów?
  4. Najważniejsze idee Kursu cudów
  5. Czym jest cud według Kursu cudów?
  6. Przebaczenie – serce Kursu cudów
  7. Jak zacząć studiowanie Kursu cudów?
  8. Kurs cudów a codzienne życie
  9. Dlaczego Kurs cudów bywa trudny?
  10. Kurs cudów w Polsce
  11. Kenneth Wapnick i Gary Renard – dwie drogi do zrozumienia Kursu
  12. Najczęściej zadawane pytania
  13. Co dalej? Przewodnik po nondualizm.pl

Jak czytać odsyłacze. Cytaty z Kursu podajemy według polskiego wydania 2 (2021) w przekładzie Cezarego E. Urbańskiego. Litera oznacza część: T – Tekst, C – Ćwiczenia dla studentów, P – Podręcznik dla nauczycieli, a liczba to numer akapitu w tym wydaniu. W innych przekładach brzmienie zdań i numeracja mogą się różnić.


1. Czym właściwie jest Kurs cudów?

Kurs do samodzielnej nauki

Tytuł bywa myląco rozumiany. Angielskie course znaczy tu tyle, co cykl wykładów akademickich: materiał podzielony na teorię i ćwiczenia, z wyraźnym celem nauki. Kurs nie ma instytucji, która by go „prowadziła”, nie wymaga członkostwa ani przewodnika duchowego. Czyta się go i praktykuje samodzielnie, choć wiele osób spotyka się w grupach, żeby rozmawiać o trudnych fragmentach.

Już pierwsze zdania ustawiają ton całości:

„To jest kurs cudów. Jest to kurs obowiązkowy. Jedynie czas, gdy go bierzesz, jest dowolny.” (T 1)

„Obowiązkowy” nie znaczy tu, że każdy musi przeczytać tę książkę. Znaczy, że każdy człowiek prędzej czy później stanie przed tą samą lekcją, którą Kurs opisuje: wyborem między lękiem a miłością. Książka jest tylko jedną z form tego programu. Podręcznik dla nauczycieli mówi wprost, że istnieje „jeszcze wiele tysięcy innych form, wszystkie o takim samym wyniku” (P 9).

Cel: usunąć blokady, a nie uczyć miłości

Najkrótszy opis celu Kursu znajduje się na jego pierwszej stronie:

„Ten kurs nie zmierza do nauczenia znaczenia miłości, bo ono jest poza tym, czego można nauczyć. Natomiast zmierza on do usunięcia blokad dla przytomności obecności miłości, będącej twoim naturalnym dziedzictwem.” (T 1)

To zdanie warto przeczytać dwa razy. Kurs nie dodaje nam niczego, czego byśmy nie mieli. Niczego nie musimy zdobyć ani na nic zasłużyć. Praca polega na usuwaniu przeszkód: osądów, urazy, poczucia winy, lęku. Kiedy przestają zasłaniać widok, miłość okazuje się po prostu obecna.

Zaraz potem Kurs streszcza całą swoją metafizykę w trzech zdaniach:

„Nic rzeczywistego nie może być zagrożone.
Nie istnieje nic nierzeczywistego.
W tym znajduje się pokój Boży.” (T 2)

Wszystko, co dalej, jest rozwinięciem tej myśli.

Dlaczego zmiana myślenia, a nie zmiana świata?

Większość metod rozwoju osobistego uczy, jak lepiej urządzić sobie życie: jak zmienić pracę, partnera, nawyki. Kurs przesuwa uwagę w inne miejsce. Mówi, że świat, który widzimy, jest „zewnętrznym obrazem wewnętrznego stanu”, i dodaje: „nie usiłuj zmieniać świata, lecz postanów zmienić swoje myślenie o świecie” (T 1596).

To nie jest zachęta do bierności. Kurs nie każe rzucić pracy ani przestać działać. Wskazuje jednak, że to samo zdarzenie może wywołać we mnie wściekłość albo spokój, zależnie od tego, jak je zinterpretuję. Zmiana interpretacji jest w zasięgu ręki zawsze, zmiana okoliczności – tylko czasem.

Pokój, miłość, przebaczenie – w nowym znaczeniu

Kurs używa słów, które wszyscy znamy, ale nadaje im własne znaczenie. Pokój to nie brak kłopotów, tylko stan umysłu, który nie oskarża. Miłość to nie uczucie do wybranych osób, tylko nasza prawdziwa natura, wspólna wszystkim. Przebaczenie nie polega na łaskawym darowaniu komuś winy, ale na rozpoznaniu, że to, za co go potępiamy, nie dotyka tego, kim naprawdę jest on ani my. Do każdego z tych pojęć wrócimy.

Chrześcijański język, niechrześcijańska treść

Kurs mówi o Bogu, Chrystusie, Duchu Świętym, Synu Bożym, zbawieniu i Przebłaganiu. Narrator mówi w pierwszej osobie jako Jezus. Mimo to Kurs nie jest chrześcijańską książką w tradycyjnym sensie, a w wielu punktach świadomie odwraca tradycyjne znaczenia. Nie ma w nim grzechu, który wymagałby kary, ofiary, która by go odkupiła, ani Boga, który się gniewa. Ukrzyżowanie nie jest ceną za grzechy, tylko lekcją, że na atak nie trzeba odpowiadać atakiem, bo nie może on zranić tego, co prawdziwe.

Przedmowa polskiego wydania mówi o „unikalnym połączeniu freudowskiej psychoanalizy z judeochrześcijańską tradycją”: Kurs bierze język religii Zachodu i pojęcia psychologii (projekcja, zaprzeczenie, obrony) i nadaje im nową treść. Dlatego wierzący chrześcijanin może odczuwać w nim zarazem bliskość i silny opór, a ateista może go studiować bez przyjmowania jakiegokolwiek wyznania.

Dlaczego mówimy o niedualizmie?

Niedualizm (nondualizm) to pogląd, że rzeczywistość jest jedna i niepodzielna. Kurs twierdzi, że istnieje tylko Bóg i Jego stworzenie, będące z Nim jednym. Wszystko, co oddzielne, zmienne i śmiertelne – a więc cały świat czasu i przestrzeni – nie należy do rzeczywistości w tym ścisłym sensie. W tym punkcie Kurs zbliża się do advaity czy niektórych szkół buddyzmu, choć mówi własnym, bardzo zachodnim językiem.

Ta metafizyka jest tłem. Na co dzień Kurs nie każe nam rozmyślać o nierzeczywistości świata, tylko uczy przebaczać w świecie, który wydaje się nam bardzo prawdziwy. Tę różnicę dwóch poziomów omawiamy szerzej w rozdziale 4.

Dlaczego to nie jest pozytywne myślenie

Pozytywne myślenie każe zastąpić myśl przykrą przyjemną: zamiast „nie dam rady” powiedzieć „dam radę”. Kurs robi coś innego. Prosi, żeby przyjrzeć się przykrej myśli z bliska, zobaczyć, skąd się bierze i czemu służy, a potem oddać ją do korekty. Nie chodzi o przykrywanie lęku uśmiechem, tylko o to, by lęk zobaczyć w całości i przestać w niego wierzyć. Kenneth Wapnick, najważniejszy komentator Kursu, powtarzał, że nie da się puścić czegoś, na co nie chcemy spojrzeć.


2. Historia powstania Kursu cudów

Szczegółowe kalendarium z datami znajdziesz na naszej stronie Historia Kursu cudów. Tu opowiadamy samą historię.

„Musi być inny sposób”

Na przełomie lat 50. i 60. Helen Schucman i William Thetford byli psychologami w środowisku akademickim Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. On był szefem, ona jego współpracowniczką. Pracowało im się ze sobą źle: w zespole panowała rywalizacja, a ich wzajemne relacje były pełne napięć. Helen pisała później, że co wieczór rozpamiętywała długą listę żalów i podejrzewała, że Bill robi to samo.

W czerwcu 1965 r. Thetford wygłosił do Helen, jak sam to ujął, „płomienną przemowę”: musi istnieć inny sposób życia, w harmonii zamiast w niezgodzie. Ku jego zaskoczeniu Helen się zgodziła i obiecała pomóc mu ten sposób znaleźć. Oboje traktowali tę chwilę jako punkt zwrotny.

Wewnętrzny głos

Kilka miesięcy później, 21 października 1965 r., Helen usłyszała wewnętrzny głos, który oznajmił, że to jest kurs cudów, i poprosił, by notowała. Według jej relacji nie był to trans ani pismo automatyczne. Helen była w pełni przytomna, mogła w każdej chwili przerwać, odebrać telefon albo zająć się pacjentem, a głos podejmował dyktowanie tam, gdzie przerwał. Z treści wynikało, że mówiącym jest Jezus.

Helen nie była osobą religijną w tradycyjnym sensie. Przedstawiała się raczej jako sceptyczka i zmagała się z tym, co zapisywała, przez cały czas trwania pracy. Notowała w zeszytach stenograficznych, następnie czytała notatki Billowi, który przepisywał je na maszynie.

Uwaga o pochodzeniu. To, co wiemy na pewno, to historia powstawania książki: kto, kiedy i jak ją zapisywał i redagował. Twierdzenie, że autorem jest Jezus, pochodzi z relacji Helen Schucman i z samego tekstu. Nie da się go potwierdzić ani obalić metodami historycznymi. Kurs sam nie wymaga, by czytelnik w nie wierzył. Ocenia się go po owocach praktyki, a nie po metryce.

Siedem lat dyktowania i redakcja

Dyktowanie trwało do 1972 r. Kolejno powstały Tekst, Ćwiczenia dla studentów i Podręcznik dla nauczycieli. Wczesne partie Tekstu zawierały sporo osobistych wskazówek dla Helen i Billa. Podczas przygotowania do druku zostały one usunięte, a Tekst podzielono na rozdziały i podrozdziały. Ćwiczenia i Podręcznik opublikowano niemal bez zmian.

Przy ostatecznej redakcji pracował z Helen Kenneth Wapnick, młody psycholog kliniczny, który poznał ją i Billa na początku lat 70. i z czasem stał się najważniejszym nauczycielem Kursu.

Publikacja i rozgłos

W 1975 r. Helen, Bill i Kenneth poznali Judith Skutch, która wraz z mężem założyła Foundation for Inner Peace – fundację wydającą Kurs do dziś. Pierwsze pełne wydanie w trzech tomach ukazało się w 1976 r. Później dodano dwa krótkie uzupełnienia, „Psychoterapia: cel, proces i praktyka” oraz „Pieśń modlitwy”, które Helen spisała w ten sam sposób.

Kurs rozchodził się początkowo pocztą pantoflową. Szerszą popularność zyskał na początku lat 90., m.in. dzięki książce Marianne Williamson Powrót do miłości. W 1992 r. ukazało się drugie wydanie z numeracją akapitów i zdań, która stała się standardem cytowania, a w 2007 r. trzecie, zawierające w jednym tomie także uzupełnienia.

Helen Schucman zmarła w 1981 r., do końca unikając rozgłosu i nazywając siebie raczej skrybą niż autorką. Bill Thetford zmarł w 1988 r., Kenneth Wapnick w 2013 r.

Spory o wersje i prawa autorskie

Zainteresowanym historią warto wiedzieć o dwóch sprawach. Po pierwsze, zachowały się wcześniejsze, nieredagowane wersje tekstu (najwcześniejszą nazywa się Urtekstem). Część studentów uważa je za cenniejsze, inni – w tym Wapnick – za uzupełnienie, które nie zmienia istoty nauczania. Po drugie, w 2003 r. amerykański sąd uznał prawa autorskie do pierwotnego angielskiego wydania za nieważne, ponieważ tekst krążył przed publikacją bez zastrzeżenia praw. Dotyczy to oryginału. Każdy przekład, także polski, ma własnego tłumacza i własną ochronę.


3. Z czego składa się Kurs cudów?

Kurs składa się z trzech głównych części. Można je porównać do podręcznika akademickiego, zeszytu ćwiczeń i poradnika dla prowadzących.

Tekst – teoria

Tekst (w polskim wydaniu 31 rozdziałów) wykłada system myślowy Kursu: czym jest ego, skąd biorą się wina i lęk, jak działa projekcja, czym są szczególne relacje, czym jest przebaczenie i Przebłaganie. Pisany jest językiem gęstym, z licznymi powtórzeniami, a w późniejszych rozdziałach angielskiego oryginału przechodzi w pięciostopowy jamb, miarę wiersza znaną z Szekspira, którego Helen była miłośniczką. Tekst nie jest wykładem liniowym. Wraca do tych samych tematów wielokrotnie, za każdym razem z nieco innej strony, jak spirala.

Ćwiczenia dla studentów – trening umysłu

To 365 lekcji, po jednej na dzień. Każda ma krótką myśl przewodnią (np. „Nic, co widzę w tym pokoju (…) nic nie znaczy” albo „Jest inny sposób patrzenia na świat”) i instrukcję, jak ją stosować. Wstęp do Ćwiczeń tłumaczy, po co ta część istnieje:

„Teoretyczna podstawa, jaką daje »Tekst«, jest niezbędną strukturą, czyniącą ćwiczenia tego podręcznika sensownymi. Jednak to wykonanie tych ćwiczeń czyni cel kursu możliwym.” (C 1)

Pierwsza część lekcji (1–220) służy odczynianiu obecnego sposobu widzenia, druga (221–365) – nabywaniu prawdziwego postrzegania. W drugiej części między lekcjami pojawia się czternaście krótkich objaśnień w rodzaju „Czym jest przebaczenie?” czy „Czym jest cud?”. To jedne z najbardziej klarownych fragmentów całego Kursu.

Podręcznik dla nauczycieli – pytania i odpowiedzi

Podręcznik jest najkrótszy i najłatwiejszy w odbiorze. Ma formę odpowiedzi na pytania: kim są nauczyciele Boży, co ich cechuje, jak dokonuje się uzdrowienie, czym jest śmierć, co z reinkarnacją. „Nauczyciel” nie oznacza tu kogoś, kto prowadzi zajęcia. Kurs definiuje go tak:

„Nauczycielem Bożym jest każdy, kto postanawia nim być. Jego kwalifikacje polegają jedynie na tym, że – jakoś, gdzieś – dokonał umyślnego wyboru, przy czym nie widział swojego interesu jako odrębnego od czyjegoś.” (P 6)

Nauczamy zawsze, czy tego chcemy, czy nie – swoim nastawieniem, a nie słowami.

Objaśnienie terminów i uzupełnienia

W angielskim wydaniu Foundation for Inner Peace Podręcznik zamyka krótkie Clarification of Terms (Objaśnienie terminów), a wydanie trzecie zawiera też dwa uzupełnienia: o psychoterapii i o modlitwie. Polskie wydanie 2 w przekładzie Urbańskiego obejmuje trzy główne części. Jeśli zależy ci na Objaśnieniu terminów i uzupełnieniach, sprawdź, które polskie wydanie je zawiera, albo sięgnij po wydanie angielskie.

Jak części łączą się ze sobą

Tekst wyjaśnia, Ćwiczenia trenują, Podręcznik podsumowuje i pokazuje zastosowanie. Kurs nie narzuca kolejności lektury. Wielu nauczycieli radzi, by czytać Tekst równolegle z wykonywaniem lekcji: teoria nadaje sens ćwiczeniom, a ćwiczenia sprawiają, że teoria przestaje być abstrakcyjna.

Słowa, które Kurs rozumie inaczej

Polskiego czytelnika czeka dodatkowa trudność: różne przekłady oddają kluczowe pojęcia różnymi słowami.

  • Atonement – w przekładzie Urbańskiego „Przebłaganie”, w innych źródłach „Pojednanie” albo „Pokuta”. Urbański uzasadnia wybór biblijnym pochodzeniem słowa, ale w Kursie znaczy ono coś nowego: odczynienie błędu oddzielenia, bez żadnej ofiary.
  • Relationship – w pierwszym wydaniu „związek”, w wydaniu 2021 „relacja”. Mowa o tym samym: o szczególnych i świętych relacjach (związkach).
  • Awareness i consciousness – w wydaniu 2021 rozróżnione jako „przytomność” i „świadomość”.
  • Miracle – „cud”, ale nie w sensie nadprzyrodzonego zdarzenia (zob. rozdział 5).

Krótkie definicje wszystkich ważnych pojęć znajdziesz w naszym Słowniku pojęć Kursu cudów.


4. Najważniejsze idee Kursu cudów

Ten rozdział jest najdłuższy, bo tu leży serce systemu myślowego Kursu. Każdą ideę przedstawiamy najpierw prosto, potem głębiej, a na koniec pokazujemy, gdzie spotkać ją w codziennym życiu.

Zanim zaczniemy, jedno rozróżnienie, które Kenneth Wapnick uważał za klucz do całego Kursu. Kurs mówi na dwóch poziomach. Na pierwszym poziomie stwierdza, co jest prawdziwe, a co nie: rzeczywisty jest tylko Bóg i jedność, a świat oddzielenia jest złudzeniem. Na drugim poziomie mówi o tym, jak żyć w świecie, który wydaje nam się prawdziwy: czemu ten świat może służyć – utrwalaniu lęku czy uczeniu się przebaczenia. Większość nieporozumień wokół Kursu bierze się z mieszania tych dwóch poziomów.

A. Jedność i pozorne oddzielenie

Prosto: Według Kursu w prawdzie istnieje tylko jedność: Bóg i Jego stworzenie, połączone tak, że nie ma między nimi żadnej granicy. Nasze poczucie oddzielenia, czyli przekonanie, że jesteśmy osobnymi istotami w osobnych ciałach, jest snem, z którego można się obudzić.

Głębiej: Kurs opisuje początek oddzielenia obrazowo: „Do wieczności, gdzie wszystko jest jednym, zakradła się mała, szalona idea, z której Syn Boży zapomniał się uśmiać” (T 2126). Idea, że można być czymś osobnym od Boga, sama w sobie była niegroźna. Problem zaczął się, gdy potraktowano ją poważnie. Kurs nie twierdzi, że to oddzielenie naprawdę nastąpiło. Twierdzi, że w nie uwierzyliśmy. Odpowiedzią Boga na to przekonanie jest Przebłaganie (Atonement) – zasada, że oddzielenie nigdy nie miało miejsca, a więc nie ma czego karać ani naprawiać, wystarczy obudzić się ze snu.

Język mitu nie jest tu opisem zdarzenia w czasie. Kurs mówi o czymś, co dzieje się w umyśle – i w każdej chwili dzieje się na nowo, ilekroć wybieramy osobność zamiast jedności.

W życiu: Uczucie samotności w tłumie, wrażenie, że nikt nas naprawdę nie rozumie, potrzeba ciągłego udowadniania własnej wartości – według Kursu to echa tej samej pierwotnej decyzji: być kimś osobnym.

B. Ego – system myślowy oparty na oddzieleniu

Prosto: W potocznym języku ego to pycha albo zawyżone poczucie własnej wartości. W psychologii – część osobowości odpowiedzialna za kontakt z rzeczywistością. W Kursie ego oznacza coś innego: całe przekonanie, że jestem oddzielną istotą, wraz ze wszystkimi myślami, które z niego wynikają. Ego to nie „część mnie”, tylko fałszywa tożsamość, którą przyjąłem.

Głębiej: Kurs mówi o umyśle rozszczepionym (podzielonym). Jedna jego część myśli zgodnie z ego – w przekładzie Urbańskiego to „niesłuszny umysł”, w innych źródłach „błędne myślenie”. Druga zachowuje pamięć prawdy – to głos Ducha Świętego i „słuszny umysł” (prawidłowe myślenie). Wapnick zwracał uwagę na trzeci element: część umysłu, która wybiera między tymi dwoma głosami. Nazywał ją „decydentem” (decision maker). Cała praktyka Kursu sprowadza się do tego, by decydent przestał wybierać ego.

Ego ma jeden cel: przetrwać. Ponieważ istnieje tylko dzięki wierze w oddzielenie, musi tę wiarę ciągle podtrzymywać. Robi to sprytnie, nie wprost, bo gdybyśmy zobaczyli, że wybór ego przynosi nam cierpienie, przestalibyśmy go dokonywać. Kurs streszcza strategię ego w jednej maksymie: „Szukaj, lecz nie znajdź” (T 1210). Ego każe nam szukać szczęścia, ale zawsze tam, gdzie go nie ma.

W życiu: Odnosisz sukces i przez chwilę jest dobrze, ale zaraz pojawia się nowy cel, nowe porównanie, nowy brak. To jest „szukaj, lecz nie znajdź” w czystej postaci.

C. Wina i lęk

Prosto: Wina to poczucie, że zrobiłem coś złego i zasługuję na karę. Lęk to oczekiwanie tej kary. Kurs twierdzi, że pod wszystkimi naszymi konkretnymi winami i lękami kryje się jedna, głęboko nieświadoma wina: przekonanie, że oddzieliliśmy się od miłości.

Głębiej: W interpretacji Kennetha Wapnicka ego opowiada nam mit. Mówi: oddzieliłeś się od Boga, a więc zgrzeszyłeś przeciwko Niemu; to grzech, za który należy ci się kara; Bóg cię ściga, więc musisz się ukryć. Grzech (przekonanie, że oddzielenie naprawdę się stało), wina (poczucie, że jestem tym grzechem) i lęk (oczekiwanie kary) tworzą w tej lekturze podstawowy trójkąt ego. Wina jest tak nie do zniesienia, że umysł wypiera ją ze świadomości. Co nie znaczy, że znika. Wyparta wina szuka ujścia, a jej głównym ujściem jest projekcja.

Wapnick podkreślał, że ten mit opisuje dynamikę umysłu, a nie historię. To, że go rozumiemy, nie wymaga wiary w dosłownie pojętego Boga ani w grzech pierworodny. Wystarczy zauważyć, jak łatwo czujemy się winni, nawet gdy nikt nas o nic nie oskarża.

W życiu: Szef prosi cię „na chwilę do gabinetu”, a ty od razu przebiegasz w myślach, co zrobiłeś nie tak. Nic jeszcze nie wiesz, a już się bronisz. Ta gotowość do poczucia winy jest według Kursu zawsze obecna w tle.

D. Projekcja – dlaczego widzimy świat przez własne przekonania

Prosto: Projekcja to przypisywanie innym tego, czego nie chcemy widzieć w sobie. Jeśli czuję się winny, a nie chcę tego czuć, znajduję winnego na zewnątrz. Wtedy mogę się złościć na niego, zamiast cierpieć z powodu siebie.

Głębiej: Psychologia zna projekcję jako jeden z mechanizmów obronnych. Kurs idzie dalej i twierdzi, że projekcja nie jest okazjonalnym wybrykiem, tylko sposobem, w jaki w ogóle powstaje to, co widzimy:

„Postrzeganie jest skutkiem projekcji. Świat widziany przez ciebie jest niczym więcej jak tym, co ty mu dałeś, lecz choć jest niczym więcej, jest też niczym mniej.” (T 1596)

To ważne „niczym mniej”. Świat nie jest dla nas bez znaczenia. Jest dokładnym zwierciadłem tego, w co wierzymy. Jeśli w moim umyśle panuje oskarżenie, będę widział wokół siebie oskarżycieli i winnych. Jeśli panuje przebaczenie, zobaczę ludzi, którzy – tak jak ja – szukają miłości, choć czasem robią to nieudolnie.

Kurs ujmuje to krótko w lekcji 5: „Nigdy nie jestem wzburzony z powodu, o jakim myślę”. Wzburzenie wydaje się mieć przyczynę na zewnątrz: korek, spóźnienie, czyjeś słowa. Kurs twierdzi, że przyczyna leży zawsze głębiej – w decyzji umysłu, by widzieć siebie jako ofiarę.

W życiu – trzy przykłady:

  • Korek. Stoisz w korku i wściekasz się na kierowcę, który się wpycha. Godzinę później, gdy sam się spieszysz, wpychasz się tak samo i masz na to dobre usprawiedliwienie. Ta sama sytuacja, dwie interpretacje.
  • Wiadomość bez odpowiedzi. Przyjaciółka nie odpisuje od dwóch dni. W złym dniu myślisz: „Ma mnie dość”. W dobrym: „Pewnie ma urwanie głowy”. Fakty są te same. Zmienia się tylko to, co w nie wkładasz.
  • Cecha, która drażni. Najbardziej irytuje cię u kolegi to, że ciągle się chwali. Jeśli przyjrzysz się uczciwie, być może zobaczysz, jak bardzo sam pragniesz uznania i jak surowo zabraniasz sobie o nie zabiegać.

Więcej o tym mechanizmie piszemy w artykułach Mechanizm projekcji i Mechanizm odwrócenia projekcji (przebaczenie).

E. Świat postrzegany i rzeczywistość

Prosto: Kurs twierdzi, że świat, który widzimy oczami ciała, nie jest rzeczywistością w ostatecznym sensie. Jest projekcją umysłu, który uwierzył w oddzielenie – czymś w rodzaju snu albo, w języku Kursu, iluzją.

Głębiej: To najtrudniejsza dla wielu osób idea Kursu i dlatego wymaga szczególnej precyzji.

Po pierwsze, Kurs mówi o świecie jako złudzeniu na pierwszym poziomie – tym, który dotyczy ostatecznej prawdy. Nie mówi, że nasze doświadczenie nie istnieje albo że ból „nie boli”. Doświadczenie jest jak najbardziej realne dla tego, kto go doznaje. Kurs twierdzi jedynie, że ma ono przyczynę w umyśle i że w umyśle może zostać uzdrowione.

Po drugie, z nauki o iluzji nie wynika obojętność wobec innych. Gary Renard, który tę metafizykę popularyzuje w bardzo dosadny sposób, pisze w Zniknięciu Wszechświata wprost: to, że świat jest złudzeniem, „nie oznacza, że (…) nie powinieneś działać odpowiedzialnie”. Wapnick ujmował to krótko: zachowuj się normalnie. Jeśli ktoś cierpi, pomagamy mu w formie, którą jest w stanie przyjąć. Zmienia się nie to, co robimy, tylko z jakim nastawieniem: bez poczucia, że jesteśmy wybawcami lepszymi od tych, którym pomagamy.

Po trzecie, Kurs nie każe rezygnować z leczenia. W rozdziale drugim Tekstu czytamy, że stosowanie środków materialnych w chorobie jest kompromisem, ale „z tego nie wynika, że stosowanie takich środków celem poprawy jest złem” (T 59). Dalej Kurs dodaje, że pomoc ma być udzielana w języku, który chory może przyjąć bez lęku (T 60). Kurs nie jest metodą leczenia i nie zastępuje lekarza ani psychoterapeuty.

Wreszcie: ta ścisła, niedualistyczna lektura, którą reprezentują Wapnick i Renard, nie jest jedyną w środowisku studentów Kursu. Niektórzy nauczyciele czytają te same fragmenty łagodniej, kładąc większy nacisk na „szczęśliwy sen” i przemianę świata niż na jego nierzeczywistość. My trzymamy się lektury Wapnicka, bo uważamy ją za najbardziej spójną z całością tekstu, ale warto wiedzieć, że spór istnieje.

W życiu: Śni ci się, że ktoś cię goni. Serce wali, pot spływa po plecach. Po przebudzeniu nikt cię nie goni, ale to, co czułeś, było prawdziwym przeżyciem. Kurs zaprasza do podobnego spojrzenia na życie: nie lekceważ tego, co czujesz, ale pamiętaj, że źródło tego uczucia nie jest tam, gdzie się wydaje.

F. Dwa sposoby patrzenia: ego i Duch Święty

Prosto: Na każdą sytuację można spojrzeć na dwa sposoby. Ego widzi w niej dowód na to, że jesteśmy oddzieleni, zagrożeni i krzywdzeni. Duch Święty widzi w niej okazję do przebaczenia i przypomnienia sobie, że jesteśmy jednym.

Głębiej: Duch Święty nie jest w Kursie trzecią osobą Trójcy w tradycyjnym sensie. To pamięć Boga, która została w rozszczepionym umyśle – „Głos za Bogiem”, jak go nazywa Kurs. Nie przemawia głośno ani nie wydaje rozkazów. Jest po prostu inną możliwością interpretacji. Jezus, narrator Kursu, przedstawia się jako ktoś, kto już w pełni tę możliwość wybrał, i dlatego może być dla nas wzorem i towarzyszem. Kurs mówi o nim: „Ja jestem przejawem Ducha Świętego” (T 804).

Ta sama rzecz może więc służyć dwóm celom. Ciało może być dla ego narzędziem ataku i dowodem oddzielenia, a dla Ducha Świętego narzędziem komunikacji. Relacja może być polem walki o to, kto ma rację, albo klasą, w której uczymy się przebaczenia. Świat może być więzieniem albo szkołą. Kurs nie każe nam zmieniać formy, tylko cel, któremu ona służy.

W życiu: Lekcja 33 brzmi: „Jest inny sposób patrzenia na świat”. To prawie dosłownie słowa, którymi Bill Thetford w 1965 r. zaczął całą historię Kursu. Gdy coś cię wzburza, możesz w myśli powtórzyć wersję z tej lekcji: „Jest inny sposób patrzenia na to” (C 178). Nie musisz jeszcze wiedzieć, jaki. Wystarczy, że dopuszczasz możliwość.

G. Związki szczególne i święte

Prosto: Szczególny związek (w przekładzie 2021: szczególna relacja) to taki, w którym oczekujemy, że druga osoba da nam to, czego nam brakuje: miłość, poczucie wartości, bezpieczeństwo. Święty związek to ta sama relacja, ale oddana innemu celowi – wspólnemu uzdrowieniu.

Głębiej: Kurs wyróżnia szczególną miłość i szczególną nienawiść. Szczególna nienawiść jest prosta do rozpoznania: wróg, na którego zrzucamy winę. Szczególna miłość jest bardziej zdradliwa, bo wygląda jak miłość. „Kocham cię, bo dajesz mi to, czego potrzebuję” – ale gdy przestaniesz dawać, miłość zamieni się w żal. Kurs nazywa szczególną relację „osobliwym i nienaturalnym narzędziem, jakim ego łączy piekło z Niebem” (T 1210), a gdzie indziej przypomina, że „miłość to treść, a nie jakiegokolwiek rodzaju forma” (T 1216).

Kurs nie każe jednak zrywać relacji ani porzucać bliskich. To jeden z najczęstszych błędów w jego rozumieniu. Szczególne relacje są właśnie tym materiałem, na którym uczymy się przebaczać. Święta relacja nie jest inną osobą, tylko tą samą relacją widzianą na nowo. Kurs opisuje ją jako dawną nieświętą relację, przemienioną i oglądaną inaczej (T 1287).

Wapnick w Orędziu Kursu cudów zwracał uwagę także na „duchową szczególność” – przekonanie, że jestem szczególnie oświecony, szczególnie prowadzony, że moja grupa czy mój nauczyciel są lepsi od innych. To szczególny związek przeniesiony na grunt duchowości.

W życiu: „Gdybyś mnie naprawdę kochał, pamiętałbyś o naszej rocznicy”. W tym zdaniu kryje się cała logika szczególnej miłości: miłość zależy od tego, czy dostanę dowód. Święta relacja nie wymaga dowodów, bo nie traktuje drugiej osoby jako dostawcy.

Krótkie wprowadzenie w praktykę spotkań z innymi ludźmi Kurs zawiera w jednym zdaniu, które wielu studentów zna na pamięć:

„Gdy spotykasz kogokolwiek, pamiętaj, że to jest święte spotkanie. Tak jak go widzisz, siebie widzieć będziesz.” (T 471)

H. Miłość, lęk i pokój

Prosto: Kurs sprowadza całe nasze życie emocjonalne do dwóch możliwości: miłości i lęku. Złość, zazdrość, smutek czy zniecierpliwienie są różnymi formami lęku.

Głębiej: Już we wstępie czytamy: „Przeciwieństwem miłości jest lęk, lecz co jest wszechobejmujące, przeciwieństwa mieć nie może” (T 1). Lęk nie jest więc równorzędną siłą, tylko zasłoną. Lekcja 5 wylicza formy wzburzenia – lęk, zmartwienie, depresję, gniew, nienawiść, zazdrość – i dodaje, że choć postrzegamy je jako różne, „to nie jest prawda” (C 24). Za każdą z nich stoi ta sama decyzja.

Stąd wynika, dlaczego Kurs nie zajmuje się zmianą zachowania. Można przestać krzyczeć na dziecko, a nadal być w środku pełnym złości. Można też nadal stawiać mu granice, robiąc to bez złości. Kurs interesuje się tym drugim: treścią w umyśle, a nie formą na zewnątrz. Wapnick ujmował to jako rozróżnienie formy i treści. Forma to to, co robimy i mówimy. Treść to to, czy robimy to z ego, czy z Duchem Świętym.

Pokój nie jest w tym ujęciu nagrodą za dobre życie, tylko naturalnym stanem umysłu, który przestał oskarżać. Lekcja 34 mówi: „Pokój umysłu jest, rzecz jasna, sprawą wewnętrzną” (C 180).

W życiu: Lekcja 34 – „Mógłbym widzieć pokój zamiast tego” – jest jedną z najprostszych i najbardziej użytecznych w całym Kursie. Nie każe udawać, że jest dobrze. Przypomina tylko, że pokój jest jedną z dostępnych możliwości.


5. Czym jest cud według Kursu cudów?

Wielu czytelników sięga po Kurs, spodziewając się książki o uzdrowieniach, objawieniach albo spełnionych życzeniach. Tytuł to sugeruje. Kurs rozumie jednak cud zupełnie inaczej.

Cud jako zmiana postrzegania

Najprostsza definicja pada w drugiej części Ćwiczeń:

„Cud jest poprawą. Nie tworzy ani nie zmienia rzeczywiście niczego. Patrzy jedynie na spustoszenie i przypomina umysłowi, że to, co widzi, jest fałszywe.” (C 1928)

Cud nie zmienia świata. Zmienia sposób, w jaki na świat patrzę. Jest przejściem od interpretacji ego do interpretacji Ducha Świętego: od „ten człowiek mnie skrzywdził” do „ten człowiek, tak jak ja, boi się i woła o miłość”. Kurs powtarza, że cud jest korektą błędu w umyśle, a nie ingerencją w prawa przyrody.

Bill Thetford wspominał, że słowo „cud” w tytule budziło w nim zakłopotanie, dopóki nie zrozumiał, że oznacza ono usunięcie barier dla uświadomienia sobie obecności miłości.

Dlaczego „nie ma stopni trudności”

Tekst otwiera pięćdziesiąt zasad cudów. Pierwsza brzmi: „Nie ma stopni trudności w cudach” (T 3, zasada 1). Z perspektywy świata to brzmi absurdalnie: wybaczyć komuś spóźnienie to coś innego niż wybaczyć zdradę. Kurs odpowiada, że różnica leży w formie, a nie w treści. Za każdym razem korygujemy ten sam błąd: wiarę, że ktoś naprawdę mógł odebrać nam pokój. Mały i duży cud są w tym sensie identyczne, choć emocjonalnie jeden przychodzi nam łatwo, a drugi wymaga długiej pracy.

Ta zasada nie oznacza, że wszystko będzie równie łatwe. Oznacza, że nic nie jest wykluczone.

Cud a przebaczenie

Cud i przebaczenie to w Kursie dwie strony tego samego. Przebaczenie jest decyzją, by spojrzeć inaczej. Cud jest skutkiem tej decyzji: zmianą postrzegania, która się w nas dokonuje. Kurs mówi, że cud „odczynia błąd, lecz nie próbuje wyjść poza postrzeganie ani wykroczyć poza funkcję przebaczenia” (C 1928). Pozostaje więc w świecie, ale wskazuje drogę poza niego.

Czy zdarzają się „prawdziwe” cuda?

Ludzie praktykujący Kurs opowiadają czasem o zdarzeniach, które trudno wyjaśnić: zaskakujących zbiegach okoliczności, nagłym ustąpieniu objawów, pojednaniach, których nikt się nie spodziewał. Kurs nie zaprzecza, że takie rzeczy się dzieją, ale nie przywiązuje do nich wagi. Druga zasada mówi: „Cuda jako takie się nie liczą. Jedyne, co się liczy, to ich Źródło” (T 3, zasada 2). Jeśli zmiana pojawia się w świecie, jest efektem ubocznym. Celem jest pokój w umyśle.

Jak może wyglądać cud – trzy sytuacje

  • Przy łóżku chorego ojca. Przez lata czułaś do niego żal. Siedzisz w szpitalu i nagle widzisz nie tyrana z dzieciństwa, tylko przestraszonego, starego człowieka. Żal nie znika na zawsze, ale tej nocy go nie ma. Ojciec się nie zmienił. Zmieniło się to, kogo widzisz.
  • W kłótni. Jesteś w połowie zdania, które ma zniszczyć argument partnera, i nagle zauważasz, że wcale nie chcesz wygrać. Nie chcesz konfliktu, chcesz lepszego rozwiązania. Milkniesz i mówisz: „Przepraszam, nie o to mi chodzi”. Dostrzegasz że ty i twoja druga połowa jesteście jednym. Ta chwila jest cudem w sensie Kursu.
  • Wobec własnego błędu. Od lat wstydzisz się decyzji, która kogoś zraniła. Pewnego dnia patrzysz na siebie z tamtego czasu jak na kogoś, kto robił, co mógł, z tym, co wtedy wiedział. Wstyd nie przechodzi w usprawiedliwienie, tylko w przebaczenie.

6. Przebaczenie – serce Kursu cudów

Jeśli z całego Kursu zapamiętać jedno słowo, powinno to być przebaczenie. Lekcja 121 mówi o nim: „Przebaczenie jest kluczem do szczęśliwości”. Jednocześnie żadne pojęcie Kursu nie jest tak często źle rozumiane.

Przebaczenie tradycyjne

W zwykłym rozumieniu przebaczenie wygląda tak: ty zrobiłeś mi coś złego, to była prawdziwa krzywda, ale ja, w swojej wspaniałomyślności, rezygnuję z zemsty. Takie przebaczenie ma swoją wartość, ale Kurs zwraca uwagę na ukryty w nim haczyk. Zakłada ono, że wina drugiej osoby jest prawdziwa. Przebaczający stoi wyżej od tego, komu przebacza. A uraza, choć oficjalnie darowana, często tli się dalej.

Przebaczenie w Kursie

Kurs definiuje przebaczenie inaczej:

„Przebaczenie rozpoznaje, że co myślałeś, iż twój brat tobie uczynił, nie zdarzyło się. Ono nie darowuje grzechów, czyniąc je rzeczywistymi. Ono widzi, że grzechu nie było.” (C 1628)

To zdanie łatwo przeczytać źle, jakby Kurs twierdził, że nic się nie stało: nikt nie krzyczał, nikt nie zdradził, nikt nie uderzył. Tak nie jest. Kurs mówi o tym, co myślałeś, że brat ci uczynił. Chodzi o interpretację: o przekonanie, że ktoś odebrał mi pokój, wartość, miłość. To właśnie się nie zdarzyło, bo nikt nie ma takiej mocy. Zdarzenie w świecie mogło być bardzo bolesne. Nie mogło jednak naruszyć tego, kim jestem naprawdę.

Przebaczenie a projekcja

Tu wraca mechanizm z rozdziału 4. Jeśli to, co widzę u innych, jest projekcją winy, której nie chcę widzieć w sobie, to przebaczenie jest odwróceniem projekcji. Zamiast mówić: „Problem jest w tobie”, zaczynam pytać: „Co we mnie zostało poruszone?”. Kurs ujmuje to ostro: „Sekret zbawienia jest tylko ten: ty sam sobie to czynisz” (T 2130).

To nie jest obwinianie ofiary. Kurs nie mówi: „Sam sobie jesteś winien, że cię skrzywdzono”. Mówi coś innego: „Twoja reakcja – złość, poczucie krzywdy, poczucie bycia ofiarą – ma źródło w twoim umyśle, a więc tam też możesz ją uleczyć”. To dobra wiadomość, bo oznacza, że nie jesteśmy zakładnikami cudzych zachowań.

Jak przebaczenie opisuje Kenneth Wapnick

W Orędziu Kursu cudów Wapnick opisuje przebaczenie jako proces w trzech etapach, zastrzegając, że nie przebiegają one ściśle jeden po drugim.

  1. Wycofanie projekcji. Rozpoznaję, że przyczyną mojego cierpienia nie jest ktoś na zewnątrz, tylko decyzja w moim umyśle. Gniew na drugiego człowieka zamienia się w pytanie o siebie.
  2. Ponowny wybór. Widząc, że wina jest moim wyborem, a nie faktem, mogę wybrać inaczej. Wapnick odwołuje się tu do fragmentu Tekstu, który bywa używany jako modlitwa: „Musiałem mylnie zdecydować, bo nie jestem w pokoju. Ja sam podjąłem tę decyzję, lecz mogę również zdecydować inaczej. Chcę zadecydować inaczej, ponieważ chcę być w pokoju” (T 284).
  3. Przyjęcie Przebłagania. Gdy przestajemy bronić winy, w umyśle zaczyna świtać pamięć miłości, której nic nie naruszyło. Tego kroku nie wykonujemy własnym wysiłkiem. Naszym zadaniem jest gotowość, a korekta należy do Ducha Świętego.

Wapnick podkreślał też, że przebaczenie zaczyna się od uczciwego spojrzenia na własne ego – bez osądzania siebie za to, co się zobaczyło. Jeśli zauważam w sobie złość, nie muszę się za nią karać. Wystarczy ją zobaczyć i nie traktować jej jako prawdy o drugim człowieku.

Jak przebaczenie pokazuje Gary Renard

Gary Renard w swoich książkach sprowadza przebaczenie do bardzo praktycznego pytania: kogo widzę przed sobą? W Twojej nieśmiertelnej rzeczywistości jego rozmówczyni Pursah, cytując Kurs, dodaje myśl, która dobrze streszcza jego podejście: jeśli inni są niewinni, bo w rzeczywistości nic mi nie uczynili, to i ja jestem niewinny, bo nic naprawdę nie uczyniłem. Przebaczając innym, przebaczam sobie. Dlatego Renard nazywa ten rodzaj przebaczenia „prawdziwym” w odróżnieniu od tradycyjnego, które najpierw uznaje winę za prawdziwą, a potem łaskawie ją darowuje.

Ponieważ przebaczenie dzieje się w umyśle, nie wymaga żadnej deklaracji. Nie trzeba nikomu mówić: „Przebaczam ci”, a czasem lepiej tego nie mówić, bo druga osoba może nawet nie wiedzieć, o co chodzi. W Zniknięciu Wszechświata pada zdanie, które przyda się każdemu, kto uwielbia dyskusje o Kursie: „przebaczenie i sprzeczanie się wzajemnie się wykluczają”.

Czego przebaczenie nie wymaga

To trzeba powiedzieć wyraźnie, bo nauki Kursu bywają nadużywane.

  • Przebaczenie nie wymaga usprawiedliwiania przemocy. Można przebaczyć w umyśle i jednocześnie nazwać krzywdę krzywdą.
  • Przebaczenie nie wymaga rezygnacji z granic. Kurs mówi o tym, co dzieje się w umyśle, a nie o tym, by pozwalać się krzywdzić.
  • Przebaczenie nie wymaga pozostawania w niebezpiecznej relacji. Odejście od przemocowego partnera, zgłoszenie przestępstwa czy zerwanie kontaktu mogą być jak najbardziej zgodne z przebaczeniem. Przebaczenie dotyczy tego, czy po odejściu nadal noszę w sobie nienawiść.
  • Przebaczenie nie zastępuje pomocy. Kurs nie jest terapią i nie zastępuje lekarza, psychoterapeuty ani interwencji kryzysowej. Jeśli doświadczasz przemocy albo przeżywasz kryzys, szukaj pomocy u specjalistów. Kurs może towarzyszyć temu procesowi, ale go nie zastąpi.
  • Przebaczenie nie jest jednorazowe. Rzadko udaje się przebaczyć „raz na zawsze”. Częściej wraca się do tej samej osoby i tej samej sytuacji wiele razy, za każdym razem nieco głębiej.

Jeśli chcesz spróbować tego w praktyce, przygotowaliśmy ćwiczenie Przebaczenie krok po kroku, które prowadzi przez cały proces w sześciu krótkich etapach. Więcej o różnicy między przebaczeniem a zmianą zachowania pisze Wapnick w tekście Ken Wapnick o przebaczaniu a zmianie zachowania.


7. Jak zacząć studiowanie Kursu cudów?

Od której części zacząć?

Nie ma jednej obowiązującej odpowiedzi. Kurs nie wyznacza kolejności. Najczęściej spotykane drogi są trzy:

  • Tekst i Ćwiczenia równolegle. Rano lekcja z Ćwiczeń, w ciągu dnia kilka stron Tekstu. To najbardziej typowa droga i dobrze oddaje zamysł Kursu.
  • Najpierw Podręcznik dla nauczycieli. Jest krótki, przystępny, ma formę pytań i odpowiedzi. Daje przegląd całości i dobrze przygotowuje do Tekstu.
  • Najpierw książka wprowadzająca. Wiele osób zaczyna od Zniknięcia Wszechświata Gary’ego Renarda albo od krótkich wprowadzeń Kennetha Wapnicka, a dopiero potem otwiera sam Kurs.

Czy trzeba przeczytać cały Tekst przed ćwiczeniami?

Nie. Ćwiczenia można zacząć od razu. Lekcje są tak skonstruowane, że pierwsze z nich nie wymagają znajomości teorii. Lekcja 1 brzmi: „Nic, co widzę w tym pokoju (na tej ulicy, z tego okna, w tym miejscu) nic nie znaczy” i polega na powolnym rozglądaniu się wokół. Jej sens staje się jaśniejszy z czasem.

Jak korzystać z 365 lekcji?

Wstęp do Ćwiczeń podaje kilka prostych zasad. Ćwiczenia „nie wymagają dużego nakładu czasu” i nie jest ważne, gdzie się je wykonuje. Jedna zasada jest stanowcza: „Nie wykonuj więcej niż jednego zestawu ćwiczeń dziennie” (C 2). Każda lekcja zawiera też instrukcję, ile razy w ciągu dnia do niej wracać.

Najważniejsza jest jednak wskazówka o stosunku do samych idei:

„Zapamiętaj tylko to: nie potrzebujesz wierzyć w te idee, nie potrzebujesz ich akceptować czy mile widzieć. Niektórym z nich możesz się aktywnie opierać. Nic z tego nie zaszkodzi ani nie zmniejszy ich skuteczności.” (C 9)

Czy trzeba to zrobić dokładnie w rok?

Kurs mówi, że „okres ćwiczeń trwa jeden rok” (C 2). Zakazuje robienia więcej niż jednej lekcji dziennie, ale nie zabrania zostania przy jednej lekcji dłużej. Wiele osób przechodzi przez Ćwiczenia w półtora roku albo dwa lata i to nie jest porażka. Ważniejsza od tempa jest uczciwość: lepiej powtórzyć lekcję, niż odhaczyć ją bez zastanowienia.

Na końcu Ćwiczeń pada zdanie, które dobrze ustawia oczekiwania: „Ten kurs jest początkiem, a nie końcem” (C 1975).

Co zrobić, gdy język wydaje się zbyt trudny?

To normalne. Kurs jest napisany językiem gęstym, z długimi zdaniami, archaizującym, pełnym słów o innym niż zwykle znaczeniu. Kilka rad:

  • Czytaj powoli i mało. Lepiej jeden akapit ze zrozumieniem niż rozdział „na przeczytanie”.
  • Nie walcz z każdym niezrozumiałym zdaniem. Wiele fragmentów otwiera się dopiero przy drugiej czy trzeciej lekturze. Wapnick mawiał, że studenci zaczynają naprawdę rozumieć Kurs po kilkakrotnym przeczytaniu.
  • Korzystaj ze słownika pojęć i komentarzy. Nie zastąpią one Kursu, ale pomagają w nim się nie zgubić.
  • Zwracaj uwagę na swoje reakcje. Jeśli jakiś fragment cię irytuje, to często sygnał, że dotyka czegoś ważnego.

Czy potrzebna jest grupa albo nauczyciel?

Kurs jest pomyślany jako materiał do samodzielnej nauki. Według Kursu prawdziwym nauczycielem jest Duch Święty – wewnętrzny głos słusznego myślenia, a nie zewnętrzny autorytet. Grupa może jednak bardzo pomóc: rozmowa o trudnych fragmentach, wymiana doświadczeń i zwykłe poczucie, że nie jest się z tym samemu. Warto przy tym uważać na grupy, które budują wokół Kursu hierarchię, zależność od prowadzącego albo poczucie wyższości wobec „niewtajemniczonych”. To sprzeczne z jego duchem.

Przy nondualizm.pl odbywają się co tydzień bezpłatne spotkania online o Kursie cudów.

Czy można studiować Kurs, nie zgadzając się ze wszystkim?

Tak. Kurs sam do tego zachęca: nie prosi o wiarę, tylko o stosowanie. Wiele osób zaczyna od praktyki przebaczenia, a metafizykę zostawia na później albo na zawsze traktuje ją z dystansem. Jednocześnie warto być uczciwym wobec tekstu: nie przypisywać mu tego, czego nie mówi, i nie wycinać z niego tego, co niewygodne.

Rozumieć a praktykować

Można przeczytać Kurs trzy razy, znać na pamięć dziesiątki cytatów i nadal reagować wściekłością na każdą drobną krytykę. Intelektualne zrozumienie jest pomocne, ale nie jest celem. Sprawdzianem jest to, co dzieje się w tobie, gdy ktoś cię zrani, a nie to, co potrafisz o Kursie powiedzieć.

Siedem dni z Kursem cudów – plan na start

Ten plan jest naszym autorskim wprowadzeniem do idei Kursu. Nie jest częścią Kursu i nie zastępuje 365 lekcji. Może pomóc zdecydować, czy chcesz zacząć właściwe Ćwiczenia.

  • Dzień 1. Czym jest Kurs? Przeczytaj Wprowadzenie do Tekstu (to jedna strona). Zapisz, które zdanie najbardziej cię zaskoczyło.
  • Dzień 2. Zauważanie. W ciągu dnia trzy razy zatrzymaj się, gdy coś cię zdenerwuje, i zapisz jednym zdaniem, o co obwiniasz świat.
  • Dzień 3. Projekcja. Przy każdym z wczorajszych zdań zadaj sobie pytanie: czy znam to uczucie z innych sytuacji? Czy ono jest starsze niż to zdarzenie?
  • Dzień 4. Inny sposób patrzenia. Gdy coś cię wzburzy, powiedz w myśli: „Jest inny sposób patrzenia na to”. Nie szukaj na siłę tego innego sposobu. Sprawdź tylko, czy możesz dopuścić jego istnienie.
  • Dzień 5. Wspólny interes. Wybierz jedną osobę, z którą masz konflikt. Zapisz, czego ona może się bać i czego szukać. Czy to coś, czego ty też szukasz?
  • Dzień 6. Pokój zamiast tego. Wieczorem przypomnij sobie najtrudniejszą chwilę dnia i powtórz kilka razy: „Mógłbym widzieć pokój zamiast tego”. Zauważ, co się dzieje.
  • Dzień 7. Decyzja. Przeczytaj wstęp do Ćwiczeń dla studentów. Jeśli chcesz, zacznij jutro lekcję 1.

8. Kurs cudów a codzienne życie

Poniższe scenki są krótkimi, wymyślonymi przykładami. Nie pokazują „właściwej” reakcji, tylko moment, w którym może pojawić się wybór.

Krytyka w pracy

Tomasz przedstawia projekt, a szefowa mówi przy wszystkich: „To jest powierzchowne”. Tomasz czuje, jak twarz mu płonie. Przez resztę spotkania układa w głowie riposty. Po wyjściu zatrzymuje się na korytarzu i zadaje sobie pytanie, które zna z Kursu: o co tak naprawdę jestem wzburzony? Odpowiedź nie dotyczy projektu. Dotyczy poczucia, że jest niewystarczający, które nosi od szkoły. Szefowa tylko je poruszyła. To nie zmienia faktu, że jej uwaga była niegrzeczna. Zmienia to, że Tomasz nie musi spędzić tygodnia na planowaniu zemsty.

Uraza do bliskiej osoby

Anna od lat ma żal do brata, że zostawił ją samą z opieką nad chorą matką. Za każdym razem, gdy brat dzwoni, w jej głosie pojawia się chłód. Pewnego dnia zauważa, że ten chłód rani przede wszystkim ją samą: nosi go na co dzień, nawet gdy brata przy niej nie ma. Przypomina sobie tytuł lekcji 68: „Miłość nie żywi żalu”. Nie oznacza to, że brat postąpił dobrze. Oznacza, że żal, który Anna pielęgnuje, nie jest miłością – ani do brata, ani do matki, ani do niej samej. Nic nie musi się od razu zmienić. Ale coś się rozluźnia.

Zazdrość

Ola przegląda zdjęcia z wakacji znajomej i czuje ukłucie: jej życie wydaje się ciekawsze, szczęśliwsze, pełniejsze. Kurs nie każe jej udawać, że nie czuje zazdrości. Proponuje przyjrzenie się jej mechanizmowi: zazdrość mówi „brakuje mi czegoś, co ona ma”. To głos przekonania o braku, które jest sercem ego. Ola nie pozbywa się zazdrości w jednej chwili, ale przestaje traktować ją jako ocenę własnego życia.

Potrzeba kontroli

Michał organizuje rodzinną uroczystość i wszystko idzie nie tak: catering się spóźnia, ciotka obraża się o miejsce przy stole, pada deszcz. Michał biega, poprawia, gasi pożary i coraz bardziej się złości. W pewnym momencie siada na chwilę w samochodzie i przypomina sobie zdanie z Kursu, że nie jest ofiarą świata, który widzi. Nie może sprawić, żeby przestało padać. Może przestać traktować deszcz jak osobistą zniewagę.

Racja czy pokój

Ewa i Piotr kłócą się o to, kto ostatnio odwoził dzieci. Ewa wie, że ma rację, i ma na to dowody w kalendarzu. W połowie sporu orientuje się, że udowodnienie racji nie przyniesie jej tego, czego chce: bliskości. Mówi: „Wiesz co, nieważne, kto ostatnio. Ustalmy, jak będzie od teraz”. Nie musi przyznawać, że nie miała racji. Wystarczy, że przestaje jej na niej zależeć bardziej niż na pokoju.

Nie umiem przebaczyć sobie

Robert przed laty nie zdążył odwiedzić umierającego przyjaciela, bo był zajęty pracą. Myśli o tym często, zawsze z tym samym ściskiem w żołądku. Kurs nie każe mu udawać, że nic się nie stało. Przypomina jednak, że wina, którą nosi, nie przywraca przyjaciela ani nie czyni Roberta lepszym człowiekiem. Jest tylko kolejną formą osobności – od przyjaciela, od siebie, od miłości. Przebaczenie sobie nie jest tu usprawiedliwieniem. Jest decyzją, żeby przestać się karać.

Co łączy te scenki

W każdej z nich pojawia się ten sam ruch. Najpierw automatyczna reakcja i oskarżenie. Potem chwila zatrzymania. Potem pytanie o własny umysł zamiast o cudzą winę. I na końcu otwartość na inną interpretację – nie wymuszoną, tylko dopuszczoną. Kurs nie obiecuje, że trudne emocje znikną. Obiecuje, że nie musimy być ich więźniami. Nie trzeba ich też tłumić: im uczciwiej je zobaczymy, tym łatwiej je puścić.


9. Dlaczego Kurs cudów bywa trudny?

Wiele osób zaczyna Kurs z entuzjazmem, a po kilku tygodniach odkłada go na półkę. To nie świadczy o braku inteligencji. Kurs jest trudny z kilku konkretnych powodów, a znając je, łatwiej przejść przez kryzys.

Język

Kurs posługuje się słownictwem religijnym, ale zmienia znaczenie słów. „Grzech” to błąd, „zbawienie” to zmiana myślenia, „Syn Boży” to każdy z nas. Do tego dochodzą długie zdania, archaiczna składnia i fragmenty pisane wierszem. Przekład dokłada własne trudności. Rada: zaakceptuj, że pierwsza lektura jest „na rozpoznanie”, a nie „na zrozumienie”.

Paradoksy niedualizmu

Kurs mówi o jedności dualistycznym językiem, bo innego nie mamy. Kurs sam to przyznaje: to, co uczy jedności, „musi używać języka, jaki ten umysł może rozumieć, w stanie, w jakim myśli, że jest” (T 1880). Wapnick uważał to zdanie za klucz do całego stylu Kursu. Dlatego Kurs mówi na przykład, że „Bóg jest samotny bez swoich Synów” (T 55), albo że Duch Święty ma plan. To metafory dostosowane do odbiorcy, a nie opisy dosłowne. Kto czyta je dosłownie, gubi się w sprzecznościach.

Mylenie poziomów

To, według Wapnicka, najczęstsze źródło błędów. Ktoś przeczytał, że świat jest złudzeniem, i wyciąga wniosek, że nie musi chodzić do lekarza, płacić rachunków ani troszczyć się o innych. To mieszanie pierwszego poziomu (co jest prawdziwe) z drugim (jak żyć w świecie, który wydaje się prawdziwy). Kurs na pierwszym poziomie mówi o nierzeczywistości ciała, a na drugim zachęca, by używać ciała do komunikowania miłości. Artykuł Wapnicka Pułapka mylenia poziomów. Umysł czy ciało? (wydany po polsku w broszurze Kim jest…) omawia ten problem szczegółowo.

Przebaczenie mylone z bierną akceptacją krzywdy

O tym pisaliśmy w rozdziale 6, ale to zbyt ważne, by pominąć: przebaczenie dotyczy umysłu, a nie zachowania. Nie musi oznaczać zgody na to, co się dzieje.

Metafizyka jako sposób na zaprzeczanie emocjom

„Jestem zły? Przecież to tylko ego, więc to nieprawda”. Takie myślenie wygląda jak praktyka Kursu, a w rzeczywistości jest jej przeciwieństwem. Kurs nie każe zaprzeczać uczuciom, tylko przyglądać się im uczciwie. W Tekście pada wezwanie, by nie zaprzeczać obecności ukrytych przeszkód dla pokoju „ani ich strasznym skutkom” (T 1803). Wapnick ostrzegał, że duchowość używana do tego, by nie czuć, staje się kolejną obroną ego.

Intelektualizowanie zamiast praktyki

Kurs jest intelektualnie fascynujący, co bywa pułapką. Można latami dyskutować o naturze oddzielenia i nie przebaczyć ani razu teściowej. Kurs przypomina, że celem są ćwiczenia, a nie teoria: „to wykonanie tych ćwiczeń czyni cel kursu możliwym” (C 1).

Duchowa wyższość

Kto studiuje Kurs od kilku lat, łatwo wpada w ton nauczyciela wobec „tych, którzy jeszcze nie rozumieją”. Wapnick nazywał to duchową szczególnością. Dobrym testem jest pytanie: czy czuję się lepszy od kogoś, bo znam Kurs? Jeśli tak, to właśnie ego znalazło nową, duchową formę.

Poczucie winy, że „nie praktykuję wystarczająco dobrze”

Zapomniałem o lekcji. Znowu się zezłościłem. Nie potrafię przebaczyć. Ten wewnętrzny głos brzmi jak gorliwość, ale jest kolejną formą winy, czyli dokładnie tego, co Kurs ma uzdrowić. Wapnick wielokrotnie powtarzał, że Kurs należy praktykować łagodnie. Każde potknięcie jest tylko okazją, by wybrać jeszcze raz. Kurs mówi to wprost: „Bracie mój, wybierz raz jeszcze” (T 2432).


10. Kurs cudów w Polsce

Pierwsze przekłady

Kurs dotarł do Polski pod koniec lat 80., jeszcze w czasach powielaczy. Pierwsze polskie przekłady fragmentów krążyły jako maszynopisy „do użytku wewnętrznego”, m.in. w środowisku polskiego rebirthingu. Szczegóły tej historii, ze zdjęciami dawnych broszur, opisujemy na stronie Historia Kursu cudów.

Wydania książkowe

  • 2006 – pierwsze polskie wydanie książkowe całego Kursu (Tekst, Ćwiczenia dla studentów, Podręcznik dla nauczycieli) w przekładzie Cezarego E. Urbańskiego, wydane nakładem własnym przez tłumacza i Tomasza Kozłowskiego. Urbański zetknął się z Kursem w 1993 r., a w latach 1995–2000 współpracował jako tłumacz z Foundation for A Course in Miracles Kennetha Wapnicka.
  • 2007 – polski przekład autoryzowany przez Foundation for Inner Peace, oficjalnego wydawcę Kursu.
  • 2007–2008 – niezależny przekład Romualda Lipu-Akoharda, udostępniany przez tłumacza bezpłatnie w internecie.
  • 2019 – Kurs cudów. Materiały źródłowe. Tom I: Tekst w przekładzie Urbańskiego – polska wersja nieredagowanego tekstu źródłowego.
  • 2021 – drugie, przejrzane i poprawione wydanie przekładu Urbańskiego. Cytaty w tym przewodniku pochodzą z tego wydania.

Różne przekłady różnią się terminologią (zob. rozdział 3). Przy porównywaniu cytatów z różnych książek warto sprawdzić, z którego przekładu korzystają.

Tłumacze i popularyzatorzy

Kluczową rolę w polskiej historii Kursu odegrał Cezary E. Urbański – tłumacz pierwszego wydania i wielu książek Kennetha Wapnicka. O swojej drodze do Kursu i pracy nad przekładem opowiada w wywiadzie dla nondualizm.pl: Wywiad z Cezarym Urbańskim, cz. 1 i dokończenie. W drugiej części mówi m.in. o tym, jak traktuje różnice między wersją oficjalną a Urtekstem.

Po polsku ukazały się też najważniejsze książki Wapnicka, m.in. Ogólne wprowadzenie do Kursu cudów, Orędzie Kursu cudów, Bezmierne złudzenie i Pozbawiona szczęśliwości (biografia Helen Schucman), oraz książki Gary’ego Renarda: Zniknięcie Wszechświata, Twoja nieśmiertelna rzeczywistość, Miłość nie zapomniała nikogo i Inkarnacje, w których Jezus i Budda znali się.

Spotkania i inicjatywy

Wokół Kursu działa w Polsce wiele grup studyjnych, spotkań i społeczności internetowych. Przy nondualizm.pl odbywają się w każdy poniedziałek bezpłatne spotkania online, działa też kanał na YouTube, podcast oraz grupa na Facebooku poświęcona Kursowi, książkom Gary’ego Renarda i Kennetha Wapnicka.

Dostępność tekstu i prawa autorskie

Pierwotne angielskie wydanie Kursu jest w Stanach Zjednoczonych w domenie publicznej. Nie dotyczy to przekładów: każdy polski przekład jest chroniony prawem autorskim tłumacza, chyba że tłumacz sam postanowi inaczej. Zanim pobierzesz plik z Kursem z nieznanej strony, sprawdź, kto go udostępnia i na jakiej podstawie. Aktualną listę polskich wydań, które polecamy, znajdziesz w dziale Polecane lektury.


11. Kenneth Wapnick i Gary Renard – dwie drogi do zrozumienia Kursu

Kenneth Wapnick – nauczyciel precyzji

Kenneth Wapnick (1942–2013) był psychologiem klinicznym. Poznał Helen Schucman i Billa Thetforda na początku lat 70., pracował z Helen nad ostateczną redakcją Kursu i przez kolejne czterdzieści lat był jego najważniejszym nauczycielem. Wraz z żoną Glorią założył Foundation for A Course in Miracles, prowadził niezliczone wykłady i warsztaty i napisał kilkadziesiąt książek.

Wapnicka wyróżnia przede wszystkim konsekwencja. Upierał się, że Kurs jest systemem czysto niedualistycznym: Bóg nie stworzył świata, a cała praca Kursu dotyczy umysłu, nie zachowania. Wprowadził do opisu Kursu kilka rozróżnień, które dziś są powszechnie używane: dwa poziomy nauczania, forma i treść, decydent w umyśle. Był też łagodny i bardzo praktyczny. Przestrzegał przed duchową wyższością, przed używaniem metafizyki do zaprzeczania emocjom, przed traktowaniem Kursu jak magicznej recepty. Jego rady w rodzaju „zachowuj się normalnie” czy „patrz na swoje ego bez osądzania” przydają się każdemu studentowi.

Na nondualizm.pl znajdziesz cykl krótkich fragmentów jego wypowiedzi: Ken Wapnick odpowiada.

Gary Renard – przystępność i praktyka

Gary Renard jest amerykańskim muzykiem i nauczycielem Kursu. Jego pierwsza książka, Zniknięcie Wszechświata, ukazała się w USA w 2003 r. i stała się dla wielu osób pierwszym kontaktem z Kursem. Renard opisuje w niej serię rozmów z dwojgiem nauczycieli, Artenem i Pursah, których przedstawia jako wzniesionych mistrzów odwiedzających go w latach 1992–2001. Kolejne książki – Twoja nieśmiertelna rzeczywistość, Miłość nie zapomniała nikogo i Inkarnacje, w których Jezus i Budda znali się – kontynuują tę formę.

Relacja Renarda o pochodzeniu tych rozmów jest jego osobistym świadectwem i nie da się jej niezależnie potwierdzić. Wartość jego książek nie zależy jednak od tego, czy czytelnik w nią uwierzy. Renard ma rzadki talent do przekładania abstrakcyjnej metafizyki na język codzienności: z humorem, przykładami z własnego życia i bez akademickiego dystansu. Jego książki są gęsto przetkane cytatami z Kursu i wiernie trzymają się niedualistycznej lektury Wapnicka, którego książki i wykłady Renard wielokrotnie poleca.

Książki Renarda w polskich przekładach są dostępne w sklepie nondualizm.pl. Wybrane fragmenty i wywiady zebraliśmy w kategorii Gary Renard.

Jak ich czytać

Wapnick i Renard uzupełniają się: pierwszy wyjaśnia, dlaczego Kurs mówi to, co mówi, drugi pokazuje, jak to zastosować we wtorek po południu, gdy ktoś zarysował ci samochód. Obaj zgadzają się w zasadniczych sprawach: niedualizm, przebaczenie jako proces w umyśle, świat jako projekcja, rola Ducha Świętego.

Trzeba jednak pamiętać o trzech rzeczach:

  • Żaden z nich nie zastępuje Kursu. Ich książki są komentarzami. Najlepiej czytać je obok samego tekstu, sprawdzając cytaty w kontekście.
  • Nie wszystko, co piszą, jest nauczaniem Kursu. Rozróżnienie dwóch poziomów czy pojęcie decydenta to narzędzia interpretacyjne Wapnicka. Opisy poprzednich wcieleń, przepowiednie czy historie o Jezusie i Buddzie pochodzą z relacji Renarda i jego rozmówców, a nie z Kursu.
  • Różnią się stylem i rozłożeniem akcentów. Wapnick jest ostrożny, precyzyjny i niechętny wszelkim spekulacjom. Renard jest bezpośredni, czasem prowokacyjny, chętnie opowiada o rzeczach, o których Kurs milczy. To różnica temperamentów, a nie sprzeczność w sprawach podstawowych.

12. Najczęściej zadawane pytania

Czy Kurs cudów jest religią?

Nie. Nie ma kościoła, duchownych, obrzędów ani członkostwa. Kurs przedstawia siebie jako jedną z form powszechnego programu nauki i dodaje, że istnieje wiele tysięcy innych form, prowadzących do tego samego celu (P 9).

Czy Kurs cudów jest chrześcijański?

Używa chrześcijańskiego języka, a jego narratorem jest Jezus, ale znaczenie wielu pojęć jest inne niż w tradycyjnym chrześcijaństwie. Nie ma w nim grzechu wymagającego kary, Boga, który się gniewa, ani odkupieńczej ofiary. Część chrześcijan odnajduje w nim pogłębienie wiary, inni uważają go za sprzeczny z nauczaniem Kościoła.

Czy trzeba wierzyć w Boga, żeby go studiować?

Nie. Kurs prosi tylko o stosowanie jego idei. Wstęp do Ćwiczeń mówi wprost, że nie trzeba w nie wierzyć ani ich akceptować. Wiele osób zaczyna z pozycji agnostycznej.

Kto napisał Kurs cudów?

Spisała go psycholożka Helen Schucman w latach 1965–1972, z pomocą Williama Thetforda. Helen była przekonana, że przekazuje słowa wewnętrznego głosu, który przedstawiał się jako Jezus. Ona sama nazywała siebie skrybą, nie autorką.

Czy Kurs cudów jest trudny?

Język bywa trudny, a idee wymagają czasu. Sama praktyka jest prosta, choć nie zawsze łatwa. Pomaga lektura w małych porcjach, komentarze oraz rozmowa z innymi studentami.

Ile trwa studiowanie Kursu?

Ćwiczenia są zaplanowane na rok, ale wiele osób robi je dłużej. Sam Tekst czyta się latami, za każdym razem odkrywając coś nowego. Kurs mówi o sobie, że jest początkiem, a nie końcem.

Co oznacza 365 lekcji?

To Ćwiczenia dla studentów: po jednej lekcji na każdy dzień roku. Każda zawiera krótką myśl i instrukcję jej stosowania. Nie wolno robić więcej niż jednej lekcji dziennie, ale można zostać przy jednej dłużej.

Czy Kurs cudów jest zgodny z psychologią?

Korzysta z wielu pojęć psychologii, zwłaszcza psychoanalitycznych: projekcji, wyparcia, mechanizmów obronnych. Jego twierdzenia metafizyczne (np. o nierzeczywistości świata) nie są jednak twierdzeniami naukowymi i nie da się ich zweryfikować metodami psychologii. Kurs nie jest terapią i nie zastępuje pomocy specjalisty.

Czy według Kursu świat jest iluzją?

Na poziomie ostatecznej prawdy tak: świat oddzielenia nie jest dziełem Boga, tylko projekcją umysłu. Na poziomie codziennego doświadczenia Kurs traktuje świat poważnie, jako miejsce nauki przebaczenia. Z idei iluzji nie wynika obojętność na cierpienie ani rezygnacja z odpowiedzialnego działania.

Czy przebaczenie oznacza zapomnienie krzywdy?

Nie. Przebaczenie w sensie Kursu nie wymaga zapomnienia, zaprzeczania faktom ani pozostawania w krzywdzącej sytuacji. Dotyczy tego, czy krzywda nadal odbiera nam pokój i czy nadal widzimy w drugim człowieku tylko winowajcę.

Czy można studiować Kurs samodzielnie?

Tak, taki jest jego zamysł. Grupy studyjne i komentarze mogą pomóc, ale nie są konieczne.

Czy istnieje polska wersja?

Tak, kilka. Pierwsze książkowe wydanie ukazało się w 2006 r. w przekładzie Cezarego E. Urbańskiego (wydanie 2: 2021), w 2007 r. ukazał się przekład autoryzowany przez Foundation for Inner Peace, istnieje też niezależny przekład Romualda Lipu-Akoharda. Szczegóły w rozdziale 10.

Czy można legalnie przeczytać Kurs cudów w internecie?

Pierwotne angielskie wydanie jest w USA w domenie publicznej, więc jego tekst legalnie krąży w sieci. Polskie przekłady są chronione prawem autorskim tłumaczy, a o ich swobodnym udostępnianiu decyduje tłumacz. Zanim pobierzesz plik, sprawdź jego źródło. Polecane wydania znajdziesz w dziale Polecane lektury.

Od których książek warto zacząć?

Od samego Kursu, a obok niego od jednej książki wprowadzającej. Osobom, które lubią żywą, dialogową formę, polecamy Zniknięcie Wszechświata Gary’ego Renarda. Tym, którzy wolą systematyczny wykład – Ogólne wprowadzenie do Kursu cudów Kennetha Wapnicka. Pełną listę znajdziesz w dziale Polecane lektury.

Czym jest cud według Kursu?

Zmianą postrzegania: przejściem od patrzenia oczami ego (lęk, wina, osąd) do patrzenia z Duchem Świętym (przebaczenie). Cud zmienia sposób widzenia, a nie bieg zdarzeń, choć może wpływać i na nie.


13. Co dalej? Przewodnik po nondualizm.pl

Ten przewodnik jest tylko mapą. Prawdziwa praca dzieje się w codzienności, przy kolejnej urazie, kolejnym lęku, kolejnym spotkaniu. Jeśli chcesz iść dalej, wybierz ścieżkę, która najlepiej do ciebie pasuje.

Dopiero poznaję Kurs cudów

Jeśli masz pytanie, na które nie znalazłeś tu odpowiedzi, możesz je zadać przez formularz.

Kurs nie oczekuje od nas pośpiechu. Mówi, że czas, w którym go bierzemy, jest dowolny. Można zacząć od jednej lekcji, jednego akapitu albo jednej chwili, w której zamiast oskarżenia wybierzemy inne spojrzenie.

↑ Wróć na górę