Nondualizm

Kurs Cudów · nondualizm · przebaczenie

Kategoria: Przebaczenie

  • Ken Wapnick o przebaczaniu a zmianie zachowania

    Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”

    Pytanie #50:

    Skoro proces przebaczenia jest podstawą Kursu, to dlaczego Jezus nie skupia się tylko na nim i nie udziela nam wszystkich technik i rad w możliwie najbardziej „praktyczny” sposób? A tak w ogóle, czy macie jakieś techniki, rady lub inne? Jestem po prostu zdesperowany trudnością tej pracy!

    Odpowiedź:

    Po pierwsze, nie jesteś w tym sam! Wiele, wiele osób podziela twoje odczucia dotyczące pracy z Kursem.

    Kurs jest bardzo praktyczny, ale niestety nie w taki sposób, w jaki byśmy tego chcieli. Chcielibyśmy, aby podpowiadał nam, jak postępować w konkretnych sytuacjach. Nie oferuje nam jednak praktycznych porad ani technik na tym poziomie, ponieważ nie na tym się skupia. To Kurs zmiany naszego umysłu (treści), a nie zachowania (formy). To Kurs o przyczynie, a nie o skutku, jak mówi nam Jezus w poruszającym fragmencie sekcji „’Bohater’ snu” w rozdziale 27 tekstu:

    „Śmiejąc się łagodnie, Duch Święty postrzega przyczynę i nie ogląda się na skutki. Jakże inaczej mógłby naprawić twój błąd, skoro ty całkowicie przeoczyłeś przyczynę? Zachęca cię, byś Mu przyniósł każdy straszliwy skutek, abyście razem mogli spojrzeć na jego niemądrą przyczynę i pośmiać się z Nim przez jakiś czas. Ty osądzasz skutki, lecz On osądził ich przyczynę. Dzięki zaś Jego osądowi skutki zostają usunięte.” (T-27.VIII.9:1-5)

    Dlatego Kurs nie mówi nic o zachowaniu, co wielu studentów uważa za frustrujące. Chcielibyśmy, aby dokładnie powiedziano nam, co robić, wchodząc w interakcje z ludźmi i podejmując wszelkiego rodzaju decyzje dotyczące naszego życia. Mówi nam, co robić, ale nie w sensie behawioralnym. Lekcje w zeszycie ćwiczeń bardzo szczegółowo opisują, co powinniśmy robić, gdy jesteśmy zdenerwowani, rozgniewani, osądzający, przestraszeni, chorzy itp. Jednak instrukcje są ukierunkowane wyłącznie na zdolność podejmowania decyzji przez nasz umysł, z której wynika nasze zachowanie. Nasze zachowanie wynika z systemu myślowego, który wybraliśmy w naszych umysłach. Dlatego praca w ramach Kursu koncentruje się wyłącznie na tym wymiarze, ponieważ to właśnie tam leży przyczyna wszystkich naszych problemów i cierpienia. Nasze stany cielesne są jedynie skutkami tej przyczyny. Dlatego najskuteczniej możemy uzyskać pomoc, pracując z treścią naszego umysłu. Właśnie taką pomoc oferuje nam Jezus w swoim Kursie. To właśnie czyni Kurs wyjątkowym w swoim podejściu do duchowości.

    Czasami jednak skupienie się na zmianach w zachowaniu jest pomocne, a nawet konieczne, zwłaszcza w przypadku uzależnień. Często praca wewnętrzna nie może się rozpocząć, dopóki stan emocjonalny i fizyczny nie będzie w miarę stabilny. Jednak ulga w bólu, lęku, poczuciu winy, strachu itp. zazwyczaj nie jest trwała, gdy zmiany dotyczą jedynie poziomu behawioralnego, bez towarzyszącej im zmiany w umyśle. Kurs uczy nas, że najgłębsze źródła motywacji ukryte są w naszych umysłach, więc jeśli nie osiągniemy tego poziomu, nigdy nie osiągniemy trwałego pokoju wewnętrznego, pomimo zmian w zachowaniu. Stosując nauki i zasady Kursu, obiecujemy sobie koniec wszelkiego bólu i wszystkich problemów.

    Istnieją dwa uderzające fragmenty, które między innymi opisują orientację i podejście Kursu do uzdrawiania bólu i rozwiązywania problemów w naszym życiu: „To pewne, że nie wydaje się, iż cała niedola jest jedynie brakiem przebaczenia. Lecz taka właśnie jest jej treść pod jej formą.” (K-czI.193.4:1-2); „Jednego byłeś pewien– wśród wielu przyczyn, które postrzegałeś jako niosące ci ból i cierpienie, nie było twojego poczucia winy.” (T-27.VII.7:4). Jezus mówi nam zatem w tych fragmentach, jak i w dziesiątkach innych, że nie znamy ani naszych problemów, ani ich rozwiązań. Najlepiej więc poprosić go o pomoc i podążać za jego wskazówkami, ponieważ on wie, jakie są nasze problemy i jak można je rozwiązać.

    Nie należy mylić nacisku na treść z sugestią, że Kurs opowiada się za całkowitą swobodą zachowania się w dowolny sposób. Oczywiście nie jest to jego kierunek. Nie koncentruje się na zachowaniu ze względu na swoje przesłanki metafizyczne, z których najważniejszą jest zasada, że ​​świat jest niczym innym jak projekcją myśli w naszych umysłach. A ponieważ „idee nie opuszczają swojego źródła”, świat pozostaje w umyśle i dlatego nie jest tym, czym nam się wydaje. Podobnie jest z ciałem. Pozostając na poziomie behawioralnym, ograniczamy zakres możliwego uzdrowienia. Dla niektórych osób zmiana zachowania jest jednak pomocnym punktem wyjścia do rozpoczęcia procesu ponownego nawiązania kontaktu z mocą umysłu, którą odłączyliśmy. Często odzwierciedla to decyzję umysłu o byciu dla siebie bardziej kochającym i życzliwym, co w rzeczywistości jest zastosowaniem zasad Kursu. Po ukończeniu innej terapii lub szkolenia, osoba może zdecydować się na powrót do Kursu, aby lepiej uczyć się i praktykować to, czego on naucza.

  • Ken Wapnick o małej chęci

    Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

    Pytanie #680:

    Jezus często mówi w Kursie cudów, że mam ufać tylko swojej chęci. W różnych momentach myślałem, że nie mogłem być bardziej chętny, ale zamiast tego wydaje się, że wybrałem drogę wyboru bardziej złośliwego ego. Od tego czasu zrozumiałem, dzięki twojej pomocy, że odniesienia takie jak te odnoszą się do mojego umysłu (poza czasem/przestrzenią). To samo dotyczy komentarza Jezusa o tym, że Kurs nie oferuje praktycznych porad – bo cóż może być bardziej bezpośrednie niż powiedzenie nam, abyśmy prosili o pomoc. Więc ponownie, ponieważ myślałem, że poprosiłem o pomoc przed przeczytaniem tego, jedyny spokojny sposób, w jaki mogę to zrozumieć, to to, że odnosi się to do mnie metafizycznego. Potrzebuję jednak wyjaśnienia, czy ​​czekanie w wierze, że odpowiedzi nadejdą, samo w sobie nie jest oparte na ego. Próbowałem sobie poradzić w świecie, mając wiarę, że moje próby zostaną zastąpione podążaniem za Duchem Świętym. Oczywiście nie byłem wystarczająco chętny, a teraz nawet nie mogę sobie poradzić w świecie. Próbowałem profesjonalnej pomocy, ale wydaje się, że teraz również potrzebowałbym Przewodnictwa, aby podjąć tę decyzję w świecie tak samo jak każdą inną decyzję. Zadawanie pytań tutaj jest również trudne, ponieważ odpowiedzi, które znam, sprowadzają się do obserwowania siebie i zobaczenia, jaką zasłonę dymną serwują moje ego, i odwrócenia ich. Twoja pomoc była uspokajająca, więc pytam: Czy (próbować by) spróbować ponownie na swój własny sposób (prawdopodobnie wybrałbym jakieś miejsce na wolontariat), czy też byłoby to przeszkadzające (i prowadziłoby do kolejnej „porażki”)?

    Odpowiedź:

    Jezus zawsze mówi o podejmującym decyzje umyśle. Nie jest to jednak Umysł (przez wielkie U) Chrystusa, jeśli to masz na myśli mówiąc „metafizyczne ja”. Jest to część podzielonego umysłu, która może decydować za lub przeciw ego. Nasze doświadczenie jest bezpośrednim wynikiem tego wyboru, dlatego Jezus zawsze zwraca się do podejmującego decyzje; nie ma niezależnego „ja” w świecie poza umysłem. To „ja” jest po prostu projekcją podejmującego decyzje; Jezus nie rozmawiałby z projekcją.

    „Mała chęć”, o którą nas prosi, to chęć udowodnienia, że ​​jesteśmy w błędzie – że nasze doświadczenia separacji, ataku i odrębnych interesów – nawet nasze koncepcje siebie – są w rzeczywistości błędnymi postrzeżeniami. Kiedy stajemy po stronie ego, mówimy: Nie jestem taki, jakim Bóg mnie stworzył! Robimy to, identyfikując się z “ja” ograniczonym, niedoskonałym i ciągle walczącym o przetrwanie w świecie ofiar i oprawców. Dlatego Jezus mówi nam, że „nauczenie się tego kursu wymaga chęci zakwestionowania każdej z twoich wartości” (T-24.ws.2:1). Musimy przynieść nasze błędne postrzeżenia do jego prawdy, naszą ciemność do jego światła, gdzie może zostać zastąpiona prawdziwym postrzeganiem. Ale najpierw musimy być gotowi przyznać, że byliśmy w błędzie w sposobie, w jaki postrzegaliśmy wszystko. Wtedy może nastąpić autentyczna zmiana. Zmiana nastąpi jednak w naszym wyborze nauczycieli w naszym umyśle, a niekoniecznie w okolicznościach w świecie. A ta chęć nie musi być doskonała, zapewnia nas: „… nie przejmuj [się] cieniami, które ją otaczają. Z tego powodu przyszedłeś. Gdybyś mógł przyjść bez nich, nie potrzebowałbyś świętej chwili” (T-18.IV.2:4-6).

    W świetle tego, to, jak przebiega twoje życie w świecie, nie może być używane jako miara twojej gotowości do bycia prowadzonym przez Ducha Świętego lub Jezusa. Treści czyjegoś umysłu nie można oceniać na podstawie formy czyjegoś życia. Życie Jezusa w świecie nie było zbyt dobre w kategoriach świata; mimo to mówi nam, że jego wewnętrzne doświadczenie pokoju nigdy się nie zmieniło i prosi, abyśmy poszli za jego przykładem w trudnych okolicznościach naszego własnego życia (T-6.I). Nasze życia stają się zatem klasami, w których Jezus jako nasz wybrany nauczyciel może pomóc nam wykorzystać wszystkie relacje i okoliczności, aby nawiązać kontakt z przeszkodami na drodze do tego pokoju w naszych umysłach. Odzwierciedlają one system myślowy lub nauczyciela, którego wybraliśmy w naszych umysłach, nie przez to, co się dzieje, ale przez to, jak postrzegamy to, co się dzieje – nasze wewnętrzne reakcje. Tak więc, jak zauważyłeś, problemy w naszych ciałach i na świecie są „zasłoną dymną” ukrywającą prawdziwy konflikt w naszych umysłach. Są sposobem na udowodnienie, że mamy rację co do siebie i rzeczywistości. To jest to, z czym musimy się skontaktować i dlaczego Jezus kładzie tak duży nacisk na cel. To jest to, w czym nam pomaga.

    Profesjonalna pomoc może być pomocna w procesie uwalniania ego. Miły terapeuta może pomóc ci nawiązać kontakt z niektórymi specyficznymi wyrażeniami dynamiki separacji ego w twoim życiu, nawet jeśli to może nigdy nie zostać użyte. Nie jest to łatwy proces ze względu na warstwy obronne, które zazwyczaj wszyscy mamy, więc wykwalifikowany terapeuta może być w tym względzie bardzo pomocny.

    Na koniec, rób cokolwiek czujesz, że chciałbyś robić; jeśli pomaganie jako wolontariusz jest dla ciebie atrakcyjne, to dlaczego nie miałbyś tego robić? To nie jest sedno sprawy. Twoje skupienie powinno być wewnętrzne – twoja gotowość, aby udowodnić, że jesteś w błędzie co do swojego postrzegania siebie, tak aby prawda o tobie mogła wyjść z ukrycia. Kiedy jesteś zjednoczony z Jezusem lub Duchem Świętym w swoim umyśle, każda sytuacja lub interakcja (niezależnie od formy) może być radosna pod względem jej celu: kolejna okazja, aby uwolnić się od bólu rozłąki i zaakceptować pokój tożsamości miłości, którą dzielimy wszyscy. W miarę jak to będzie coraz bardziej twoim skupieniem, będziesz coraz mniej polegać na tym, że sprawy na zewnątrz idą dobrze, aby być szczęśliwym i spokojnym. A to z kolei oznacza, że ​​twoja (twojego umysłu) identyfikacja z ciałem również się zmniejszy — nawet jeśli nadal będziesz odpowiedzialnie i dojrzale dbać o jego normalne potrzeby.

  • Ken Wapnick o tym jak postępować zanim będę w stanie przebaczyć

    Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

    Pytanie #044:

    Jak mam postępować w świecie formy, zanim będę w stanie wybaczyć sytuację? Jeśli będę postępować z miłością, nie czując jej naprawdę, będę czuć urazę. Jeśli będę postępować zgodnie z moimi prawdziwymi uczuciami, będę czuć się winny. Tak czy inaczej, przegrywam!

    Odpowiedź:

    Kluczem jest, aby zawsze być świadomym swojej motywacji w konflikcie z kimś innym – ukrytego celu, któremu służy, gdy zdaje się, że zmagacie się z tym, jak postąpić.

    “To, co czynisz, wynika z tego, co myślisz” (T-2.VI.2:7), jak wskazuje Jezus. “Jedynie na tym poziomie możesz dokonywać wyboru… Wiara, że kontrolowanie efektu błędnej myśli może przynieść uzdrowienie, jest bezsensowna… Musisz zmienić swoje myślenie, a nie zachowanie, to zaś jest kwestią chęci… [Zmiana] Nic natomiast nie znaczy na poziomie symptomów, na którym nie może zadziałać” (2:6; 3:1,4,7).

    Jesteśmy upartymi stworzeniami, nieskłonnymi do wybaczania, chociaż jest to najbardziej naturalna rzecz, jaką możemy zrobić na tym świecie. Ale świat jest nienaturalnym miejscem. I dlatego opieramy się temu, co naprawdę byłoby najłaskawsze i najbardziej pomocne dla nas samych. Dopóki myślę, że kochające działanie wobec innych jest dobroczynnym kaprysem, którym obdarzam kogoś poza mną, niezasługującego na to (K-czI.126.4:1), będę żałować, że nie włożę w to moich „uzasadnionych” ciosów, jeśli poczuję, że potraktowałeś mnie niesprawiedliwie. Ale jeśli uczciwie spojrzę na to, jak odwetowy atak na ciebie naprawdę sprawi, że się poczuję, mogę być bardziej otwarty na słuszny sposób rozwiązania. Jeśli zacznę dostrzegać, że moja reakcja na ciebie nie ma nic wspólnego z tym, co zrobiłeś, a z poczuciem winy w moim umyśle, które jest przyczyną całego mojego bólu i dla którego zawsze szukam celu, na który mógłbym go projektować, mogę dwa razy się zastanowić, zanim wzmocnię to poczucie winy w moim umyśle poprzez kolejny otwarty atak na ciebie. Przebaczenie nie jest niezasłużonym i nieuzasadnionym darem danym komuś innemu. Jest darem, który ofiarowuję przede wszystkim sobie. Kiedy przyjmę ten dar dla siebie, automatycznie będę wiedział, jak odpowiedzieć tobie, który mnie obraził, oferując ci ten sam dar, który właśnie przyjąłem dla siebie, w formie, w której najprawdopodobniej będziesz w stanie go przyjąć. I nie będę miał poczucia urazy ani straty z tym związanej.

    Dobrze, ale co jeśli nadal jestem zbyt uparty, by uwierzyć i zaakceptować to, co jest naprawdę w moim najlepszym interesie w konkretnej sytuacji – nie jestem gotowy wybaczyć, ponieważ nadal chcę trzymać się swojego żalu do ciebie, aby móc uwierzyć, że wina jest w tobie, a nie we mnie? Wtedy chciałbym przynajmniej móc przyznać, że nadal utożsamiam się ze swoim ego, gdzie moje „wybory” wydają się być ograniczone do jawnego ataku na ciebie w odwecie lub poświęcenia mojego prawa do odwetu w udawanym „miłosnym” pokazie „przebaczenia” (wciąż ataku). Każda z tych opcji wzmocni moje poczucie winy, jeśli będę działać bez świadomości mojej ukrytej motywacji. A więc nie są to wcale różne wybory, na poziomie treści. Teraz ważne jest, abym przynajmniej był szczery wobec siebie i uznał, że to nie dobroć, prawość ani żadne zło we mnie nie kieruje mną, abym działał w sposób, który ostatecznie wybiorę z moim ego, ponieważ już zdecydowałem się nie wybierać na jedynym poziomie, który naprawdę może pomóc. To mój własny strach przed miłością i cichym, łagodnym pokojem, który towarzyszy uwolnieniu się od żalów, stoi za moim oporem przed proszeniem o pomoc innego Nauczyciela. Jeśli potrafię to rozpoznać i nie osądzać siebie za to, to przynajmniej zminimalizowałem poczucie winy, które wzmacniam w swoim umyśle za dalsze utożsamianie się z moim ego. I to jest zawsze celem Kursu.

  • Ken Wapnick o tym jak sobie przebaczyć

    Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

    Pytanie #007:

    Jak sobie przebaczyć?

    Odpowiedź:

    Wydaje się, że w miarę jak uczymy się coraz bardziej uwalniać innych od projekcji naszej własnej winy, sami czujemy się skazani na poczucie winy. Jezus mówi nam, że „gdy wycofujesz winę z zewnątrz, pojawia się silna tendencja, by poczuwać się do niej wewnątrz” (T-11.IV.4:5). Ale dalej mówi: „Początkowo trudno jest to pojąć, iż to jedno i to samo, ponieważ nie ma różnicy między wnętrzem a zewnętrznością” (4:6), a następnie: „Z tego powodu obwinianie musi zostać odczynione, a nie widziane gdzie indziej” (5:3). Jak więc to zrobić?

    Pytanie, które zadajesz: „Jak sobie przebaczyć?” to dobre pytanie, ale w rzeczywistości jest to niewłaściwe pytanie. Ponieważ nadal jesteśmy tak silnie utożsamiani z naszymi ego, nie możemy sobie wybaczyć, przynajmniej nie sami (tj. na własną rękę, działając z ego). Dlatego potrzebujemy Jezusa lub Ducha Świętego, czy jakiegokolwiek nieoceniającego symbolu miłości i akceptacji, z którym czujemy się komfortowo, aby spojrzeli razem z nami na nasze „grzechy”. Potrzebujemy kogoś spoza naszego systemu myślowego opartego na poczuciu winy, który zna prawdę o tym, kim naprawdę jesteśmy, komu możemy powierzyć naszą winę, gdy już ją odkryjemy i rozpoznamy jej cel i cenę. Wierzymy, że jesteśmy ciałami, które mogą ranić i być przez siebie ranionymi. Jezus wie, że jesteśmy duchem, niewinnym Synem Bożym, który nie jest w stanie zaatakować. Nie wierzymy w to i właściwie nie chcemy w to wierzyć, bo wciąż chcemy, aby separacja i nasza indywidualność były realne. Zatem proces przebaczenia musi obejmować połączenie się z kimś lub czymś spoza nas, na przykład z Jezusem, który wie, że separacja, atak i poczucie winy nie są rzeczywiste. Z definicji nie jesteśmy w stanie sami tego sobie uświadomić.

    Ego, którego doświadczasz na własnej skórze, mówi nam, że musimy odpokutować za nasze grzechy poprzez cierpienie i poświęcenie. Ale to tylko wzmacnia naszą wiarę, że nasza wina jest realna i że Bóg jest Bogiem karzącym, który szuka zemsty za nasze bardzo realne grzechy. A wszystkie nasze próby uzyskania wyzwolenia poprzez ekspiację (odpokutowanie za grzechy) są po prostu formami magii, które nie rozwiązują prawdziwego problemu w umyśle. Musimy zrozumieć, że problemem nie jest poczucie winy, którego według nas doświadczamy z powodu naszych przewinień tu, na świecie. Te „grzechy” są tak naprawdę celowym odwróceniem uwagi, mającym na celu utrzymanie naszej koncentracji tutaj, na świecie i szukanie magicznych rozwiązań, aby uwolnić się od naszej winy (np. poprzez zadośćuczynienie) lub uniknąć jej doświadczania (np. poprzez poświęcenie się). Ale to tylko powstrzymuje nas od głębszego spojrzenia w umysł, w poszukiwaniu prawdziwego źródła całego naszego bólu i poczucia winy (i wszystkich innych) – wiary, że nie tylko oddzieliliśmy się od naszego kochającego Źródła, ale że byliśmy gotowi zabić Je, by zniszczyć Miłość, aby być na swoim.

    Jeśli jednak potrafimy połączyć się z odzwierciedleniem tej Miłości, takim jak Jezus czy Duch Święty, i spojrzeć na nasze samooskarżenia w związku z ich kochającą obecnością obok nas, będziemy musieli na pewnym poziomie zdać sobie sprawę, że nie zniszczyliśmy miłości. I dzięki temu uznaniu możliwe jest prawdziwe przebaczenie – za to, co nigdy się nie wydarzyło – rozpuszczając wszelką winę i uwalniając nas z narzuconego nam więzienia. A wtedy jakiekolwiek najbardziej pomocne i uzdrawiające działanie lub zachowanie, bądź żadne, w odpowiedzi na nasze tak zwane transgresje (przekroczenia granic i norm społecznych oraz moralnych) wobec innych na świecie, po prostu przez nas przepłynie.

  • Ken Wapnick o stosowaniu przebaczenia na co dzień

    Z serii “Ludzie pytają, Ken Wapnick odpowiada”.

    Pytanie #206:

    Kurs Cudów zdaje się sugerować, abyśmy codziennie obserwowali swoje myśli. Czy możesz podać przykłady codziennego stosowania przebaczenia w praktyce?

    Odpowiedź:

    Ogólnie rzecz biorąc, praktykowanie przebaczenia polega na patrzeniu na myśli swojego ego bez osądzania i stawaniu się coraz bardziej świadomym ceny, jaką płacisz za trzymanie się tych nieprawidłowoumysłowych myśli ego. Rodzaje myśli, które Jezus prosi, abyś obserwował, to myśli o osądzaniu lub potępieniu; myśli o złości/wściekłości/irytacji; myśli o bezbronności, wiktymizacji, strachu, poczuciu winy, niepokoju, depresji; szczególna miłość lub szczególne myśli o nienawiści; jakieś konkretne myśli, które sprawiają, że czujesz się oddzielony od innych. Lekcje zawarte w ćwiczeniach zawierają szczegółowe instrukcje dotyczące ćwiczenia poszukiwania w umyśle tych myśli, a następnie tego, co należy zrobić, gdy już uświadomisz je sobie – zależy to od tematu lekcji na dany dzień.

    Kilka przykładów:

    (1) Jeśli jesteś na kogoś zły lub zirytowany, możesz po prostu przypomnieć sobie, że twój gniew tak naprawdę nie jest związany z tym, o czym myślisz: „Nigdy nie denerwuję się z powodu, o którym myślę” (Lekcja 5). Następnie możesz kontynuować: ponownie odrzuciłem miłość Jezusa, osądziłem siebie za to, poczułem się z tego powodu winny, a potem zamiast zaśmiać się z powodu takiej głupoty, posłuchałem swojego ego i wyprojektowałem winę na iksińskiego. Dlatego czuję złość. Niezależnie od tego, co zrobiła ta druga osoba, mój gniew jest interpretacją. Teraz mam wybór. Mogę po prostu poprosić o pomoc, aby pozbyć się winy i starać się dostrzec wspólne interesy, albo mogę nadal obwiniać tę osobę za moje zdenerwowanie i czuć, że mój gniew jest uzasadniony. A jeśli zdecyduję się nadal osądzać i obwiniać, to jest to w porządku. Jeśli to zrobię, nie zaznam spokoju ani szczęścia na bardzo długo, ale to nie czyni mnie grzesznym ani niegodnym Miłości Nieba. W lekcji 134 Jezus prosi nas: “zastanów się krótko nad całym złem, które w nim [osobie, na którą kieruje się twoja złość] postrzegłeś i pytaj siebie za każdym razem: «Czy potępiałbym siebie za czynienie tego?»”. (K-czI.134.15:3).

    (2) Jeśli odczuwasz niepokój lub obawę o dobro własne lub bliskiej osoby (np. problemy fizyczne, psychiczne, finansowe lub jakąkolwiek formę wiktymizacji), poproś o pomoc Ducha Świętego lub Jezusa, aby zobaczyć problem takim, jakim jest, a nie tak, jak to ustawiłeś (T-27.VII.2:2). Innymi słowy, możesz sobie jeszcze raz przypomnieć, że musisz patrzeć oczami ego, które są zaprogramowane do widzenia niewinnych ofiar; ponieważ gdybyś wybrał Ducha Świętego lub Jezusa na swojego Nauczyciela, nie byłbyś niespokojny ani pełen lęku, niezależnie od tego, co się dzieje. Postrzeganie jest zawsze interpretacją. Cud „po prostu patrzy na spustoszenie i przypomina umysłowi, że to, co on widzi, jest fałszywe” (K-czII.13.1:3). Zatem patrzysz na spustoszenie – nie zaprzeczasz temu, co widzą twoje oczy ani temu, jak się czujesz – ale potem po prostu przypominasz sobie, że zdecydowałeś się poprosić ego, a nie Jezusa, o interpretację tego, na co patrzysz. Wspaniały sposób na poradzenie sobie z tym opisano w ostatnim akapicie rozdziału 5 Tekstu, który kończy się serią stwierdzeń, o których Jezus prosi nas, abyśmy myśleli zawsze, gdy nie jesteśmy w pełni radośni. Zaczyna się od „Decyzja nie może być trudna. Jest to oczywiste, jeżeli uprzytomnisz sobie, że już musiałeś zdecydować, aby nie być całkiem radosnym, jeżeli tak się czujesz.” (T-5.VII.6). Przebaczenie zawsze wiąże się z przyznaniem się do błędu i gotowością dokonania innego wyboru. Nie musimy dokonywać innego wyboru; ale musimy przynajmniej przyznać, że mylimy się w sposobie, w jaki postrzegamy sprawy. Kiedy z czasem nasz strach osłabnie, chętnie i szybko dokonamy właściwego wyboru, gdy tylko uświadomimy sobie nasze nieprawidłowoumysłowe myślenie.

    (3) Jeśli utkniesz w szczególnym związku, czujesz się całkowicie zależny od czegoś lub kogoś i boisz się żyć bez tego źródła komfortu, przyjemności, pewności, towarzystwa, konfliktu itp., to jeszcze raz możesz zacząć od bycia uczciwym o tym, co się dzieje. Jezus prosi o całkowitą szczerość wobec siebie i wobec Niego: „Obserwuj uważnie i zobacz, czym jest to, o co naprawdę prosisz. Bądź w tym ze sobą bardzo szczery, bo niczego nie możemy przed sobą ukrywać.” (T-4.III.8:1-2). Szczerość pojawi się w twoim uznaniu, że nie jesteś jeszcze gotowy, aby zaakceptować w swoim umyśle miłość Jezusa jako jedyną rzeczywistość; i dlatego uczepiłeś się czegoś poza swoim umysłem, aby uzupełnić braki i zaspokoić tak swoje potrzeby, jak je zdefiniowałeś. Nieosądzanie siebie za to pomogłoby ci kontynuować proces usuwania poczucia winy. Bycie całkowicie szczerym wobec siebie co do celu relacji z drugą osobą, przedmiotem lub warunkami jest istotną częścią procesu przebaczenia. Kiedy skupiasz się na celu związku, pomagasz sobie przygotować się na zmianę celu z ego na Ducha Świętego, kiedy jesteś gotowy poprosić o Jego pomoc. Innymi słowy, w tej chwili postrzegasz siebie jako ograniczonego i potrzebującego – nie takiego, jakim stworzył cię Bóg – i widzisz tę inną osobę, substancję itp., która ma zaspokoić twoje potrzeby, co stanowi atak. W ten sposób separacja zostaje wzmocniona. Taki jest cel ego; więc zawsze, gdy utożsamiasz się z ego, ponieważ zbyt boisz się Miłości Boga, tak właśnie zrobisz. To jednak nie czyni cię grzesznikiem! Miłość Nieba nie może zostać zmieniona przez nasze szaleństwo.

  • Dlaczego przebaczenie jest tak ważne?

    Dlaczego przebaczenie jest tak ważne?

    Poniżej bardzo istotny cytat z „Miłość nie zapomniała nikogo”.

    „Dlatego tak ważne jest, abyś nie czekał z praktykowaniem przebaczania. Nie zwlekaj do przyszłego roku, czy do przyszłego wcielenia. Twoja przyszłość jest określana właśnie teraz, a jej kształt zależy od twojego wyboru, jak rozumieć to, co widzisz w świecie: czy wybierzesz interpretację Ducha Świętego, czy ego. Twoje następne śnione wcielenie, nie podlega linearnym prawom czasu. Z twojego obecnego punktu widzenia może wyglądać, iż nastąpi ono w przeszłości, na przykład 500 lat temu, albo tysiąc lat temu, albo w przyszłości na przykład za sto lat. To bez znaczenia. Charakter przyszłego wcielenia i to jakie lekcje przebaczenia będzie ono zawierać, będzie zależało od tego czy nauczysz przebaczać i wykorzystasz obecne lekcje przebaczania, które pojawiają się TERAZ. Dlatego niezmiernie istotne jest, byś wykorzystywał lekcje, które pojawiają się każdego dnia. Duch Święty chce byś się z nich uczył. Jeśli wykorzystasz te lekcje – a zrobisz to praktykując prawdziwe przebaczanie, które zajmuje się przyczyną, a nie skutkiem – wtedy nie będziesz powtarzał w kółko tych samych błędów. Ruszysz z miejsca i będziesz w stanie osiągnąć dodatkowy postęp, a może nawet ukończysz wszystkie swoje lekcje przebaczania i wrócisz do domu. Wszystko to jest możliwe, nawet w tym wcieleniu, a zależy to jedynie od tego jak bardzo zaangażowany będziesz i czy uda ci się przebaczyć wszystko co napotkasz.

       Jak naucza Kurs – „Egzaminy są tylko lekcjami, których nie udało ci się nauczyć, zaprezentowanymi ponownie po to, byś tam, gdzie przedtem dokonałeś mylnego wyboru, mógł teraz dokonać lepszego i w ten sposób ujść przed wszelkim bólem, jaki to, coś przedtem wybrał, przyniosło tobie”. T-31.VIII.3 x3 – i to stosuje się do tego i każdego innego wcielenia”

  • Miłość nie żywi żalu

    Miłość nie żywi żalu

    Poniżej przypomnienie jednego z ważniejszych tekstów z Kursu Cudów – Miłość nie żywi żalu. Jest o tym fragment w Zniknięciu Wszechświata.

    Tłumaczenie: Czarek Urbański, z rzet.com.pl, wydawca i tłumacz polskiego przekładu Kursu i ZW.

    ARTEN: Nim zdemaskujemy twego fałszywego przyjaciela – ego, powtórz jedną z lekcji ćwiczeń. Chcemy teraz poruszyć temat przebaczenia, gdyż powiemy o ego takie rzeczy, które mogą cię nieco zaniepokoić. Abyś się zbytnio nie zniechęcił, chcemy na wstępie podkreślić, że są proste – aczkolwiek nie zawsze łatwe dla początkującego nauczyciela – sposoby odczyniania ego.

    Od ponad pół roku robisz ćwiczenia i radzisz sobie z nimi dobrze. Lecz gdy w twoim świecie zdarzenia nabierają tempa, wciąż niekiedy pozwalasz sobie potępiać innych. Wszyscy to robią , nawet zaawansowani studenci Kursu. A zatem chcemy cię o coś spytać. Co by było gdybyś bezkompromisowo stosował to czego nauczyłeś się z Kursu? Nie chodzi mi o sposób, w jaki mówisz o zasadach Kursu innym studentom. Mówię o sposobie praktykowania tego co głosisz – nie, że musisz cokolwiek głosić. Jakby to było gdybyś stosował się do pewnej lekcji z ćwiczeń co do joty i stosował jej zasady codziennie w ten sposób, w jaki czynił to J, gdy wydawał się być w ciele?

    GARY: O jakiej lekcji mówisz?

    ARTEN: O bardzo ważnej. Chcę, być przeczytał pierwszą połowę lekcji 68. Przeczytaj do trzeciego zdania czwartego akapitu i zrób przerwę. Resztę możesz zrobić później. Czytając ją, zastanów się, jakby to było, gdybyś robił ją zawsze. Pomyśl jak wpłynęłoby na twój pokój i psychologiczną siłę, gdybyś robił ją stale. Nie chce powiedzieć, że wielu w ten sposób praktykuje. Większość tego nie robi. Po prostu pytam co by było gdybyś ty ją tak robił?

    Widzisz, teraz twój umysł osądza i potępia automatycznie. W rzeczywistości większość ludzi myśli i zachowuje się bardzo przewidywalnie, bez względu na to za jakich indywidualistów i jak bardzo opanowanych siebie uważają. Jednym z celów Kursu jest wytrenowanie twojego umysłu tak, że z czasem zamiast automatycznie osądzać, będzie automatycznie przebaczał. Z takiego nawyku twój umysł będzie miał ogromne korzyści.

    GARY: To jak jedna z zasad cudów na początku Tekstu, mówiąca, że „Cuda są nawykami”

    ARTEN: Tak. W ten sposób tak przywykniesz do myślenia systemem myślowym Ducha Świętego, że Jego prawdziwe przebaczenie stanie się twoją drugą naturą. Więc przeczytaj tę część lekcji z ćwiczeń. Wiem, że już ją zrobiłeś, lecz robiąc ją tym razem, wykaż jeszcze większą determinację.

    GARY: Dobrze, mój Wniebowstąpiony Nauczycielu.

    Miłość nie żywi żalu.

    Ty, który zostałeś stworzony przez Miłość takim jak Ona Sama, nie możesz żywić żalu a jednocześnie znać swojej Jaźni. Żywić żal – to zapomnieć, kim jesteś. Żywić żal – to widzieć siebie jako ciało. Żywić żal – to pozwalać ego rządzić twoim umysłem i skazywać ciało na śmierć. Być może nie w pełni zdajesz sobie sprawę, co żywienie żalu czyni z twoim umysłem. Wydaje się odszczepiać ciebie od twojego źródła i czynić cię niepodobnym do Niego. Sprawia, że jesteś przeświadczony, iż On jest taki, jakim ci się wydaje, że ty się stałeś, bo nikt nie może wyobrazić sobie swojego Stwórcy niepodobnym do siebie.

    Odcięta od swojej Jaźni, Która pozostaje świadoma Swojego podobieństwa do Swojego Stwórcy, twoja Jaźń wydaje się spać, podczas gdy część twojego umysłu, która snuje złudzenia w swoim spaniu, wydaje się czuwać. Czy to wszystko może brać się z żywienia żalu? O, tak! Bo kto żywi żal, ten zaprzecza, że został stworzony przez Miłość a jego Stwórca zaczął napawać go lękiem w jego własnym śnie nienawiści. Kto może śnić o nienawiści i nie lękać się Boga?

    Jest równie pewne, że ci, którzy żywią żal, redefiniują Boga na swój własny obraz, jak pewne jest, że Bóg stworzył ich Sobie podobnymi i zdefiniował ich jako część Siebie. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, będą cierpieć winę, jak pewne jest, że znajdą pokój ci, którzy przebaczają. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, zapomną, kim są, jak pewne jest, że ci, którzy przebaczają, przypomną sobie.

    Czy nie chciałbyś poniechać swoich żalów, gdybyś był przeświadczony, że tak jest? Być może nie myślisz, że możesz pozwolić minąć twoim żalom. To jednak jest po prostu kwestia motywacji.

  • Celem wszystkiego co się zdarza jest Przebaczenie.

    Wiadomość od Cindy Lora-Renard:

    Cel to bycie skupionym na naszym powrocie do domu, poprzez praktykę prawdziwego Przebaczenia. Nic innego w rzeczywistości nie jest warte zachodu. Naprawdę.

    Jest tylko JEDEN z nas. Idea jest taka: Zawsze kiedy próbujemy naprawić ekran, czyli zmienić ludzi/ zewnętrzny obraz, ta interwencja, którą chcemy wywrzeć na kimś innym, tak naprawdę jest w nas. Musimy interweniować w naszych własnych umysłach, tam gdzie leży przyczyna. W niektórych sytuacjach, ciężko to zrobić i właśnie wtedy musimy sobie uświadomić, że cierpienie i ból niezależnie od formy pochodzi od myślenia z ego i nie ma nic wspólnego z tym co jest na zewnątrz nas. Musimy spojrzeć na nasze własne „Sekretne grzechy i skrywaną nienawiść”, które widzimy w innych ludziach i pamiętać, że to co wybieramy widzieć w innych ludziach, jest tylko odbiciem wyboru dokonanego wcześniej w naszym umyśle. I wtedy naszym celem jest zrozumienie, że każdy z nas „jest wart konsekwentnego wysiłku” by nabrać miłości do siebie, by zbudować swój dom na skale, a nie na piasku i by żyć życiem płynącym z Przyczyny, w którym ty decydujesz jak chcesz się czuć i jaką interpretacje przyjmiesz wobec zdarzeń, które wydają się być na zewnątrz ciebie. W dziele budowania twojego wewnętrznego duchowego domu, pomoże ci Miłość, która będzie przy tobie i poprowadzi cię przez wszystkie kroki (jeśli takowe będą konieczne), w zgodzie w twoimi wewnętrznymi wysiłkami. Ostatecznie, gdy skupimy się na wewnętrznym obrazie, zewnętrzny obraz zajmie się sam sobą. Wszystko się ułoży. Ostatnie zadanie to Zaufać, że będzie dobrze i oddać wszystko pod opiekę Ducha Świętego.

    Przebaczanie wydaje się trudne na początku i gdy jest ci naprawdę trudno przypomnij sobie, że tak naprawdę to jest wszystko dla ciebie. I że to nasza decyzja aby postrzegać to jako trudne, jest tym co sprawia że wydaje się to trudne. Kurs naucza „Nie ma stopni trudności w cudach, nie ma hierarchii w iluzjach”. Bez względu na to co się dzieje, przebaczanie jest takie samo.

    Nie musisz robić nic inaczej, wystarczy tylko konsekwentnie i wytrwale praktykować Przebaczanie i wierzyć, że korzyści są daleko większe niż ego jest skłonne uwierzyć. To proces dla wszystkich, lecz pokój będzie dany tobie. Zatem, z delikatną cierpliwością i miłością w twoim Umyśle, znaj, że wszystko jest OK, wszystko jest dobrze… a Bóg Jest.

     

    Strona www Autorki wpisu:

    http://www.cindylora.com/

  • Przebaczenie prowadzi do pokoju a pokój do         wolności

    Przebaczenie prowadzi do pokoju a pokój do wolności

    Czym jest przebaczenie według Kursu Cudów? Przebaczenie jest aktem, który dokonywany jest w umyśle tego który przebacza. Przebaczenie usuwa z umysłu blokady, które uniemożliwiają doświadczenie naturalnego stanu – naszej nieśmiertelnej rzeczywistości. Przebaczenie rozpoznaje całkowitą niewinność wszystkich, którzy mogą być postrzegani, łącznie z nami samymi. Gdy wszystko jest postrzegane jako niewinne,  wtedy umysł traci potrzebę atakowania czegokolwiek.  Gdy nie musi już niczego atakować, umysł może spokojnie odpocząć. Będąc w stanie pokoju, umysł budzi się i poznaje prawdę. Jest wiele fragmentów w Kursie Cudów i Buddyzmie, które wspominają o tym:

    „Moon appears when the water is still” – sławne powiedzenie buddyjskie. Księżyc symbolizuje prawdę, tafla wody to nasz umysł. Gdy umysł jest niespokojny, jak tafla wody podczas zawieruchy, nie zobaczymy w niej odbicia księżyca. Nawet gdy księżyc świeci jasno na niebie, fale na wodzie uniemożliwią nam dostrzeżenie księżyca.  Dopiero gdy minie zawierucha, a tafla wody będzie idealnie gładka, zobaczymy odbicie. Podobnie gdy wszystko przebaczymy,  nasz umysł uspokoi się i rozpozna prawdę.

    „Rzeczywistość może zawitać jedynie w niezachmurzonym umyśle” Kurs Cudów T.10.4 (Tekst, rozdział 10.IV).

    „Gdy będziesz przez chwilę spokojny, gdy świat oddali się od ciebie, a bezwartościowe idee przestaną mieć wartość dla twojego nie spokojnego umysłu, wtedy usłyszysz Jego Głos” Kurs Cudów C.182 (Ćwiczenia, Lekcja 182).

    „Przypomnienie Boga zachodzi w spokojnym umyśle” Kurs Cudów T.23.1

    „Spokojny umysł nie jest małym darem” Kurs Cudów P.20 (Podręcznik dla nauczycieli, punkt 20)

    Tak więc, podsumowując: żeby osiągnąć Przebudzenie – musimy osiągnąć pokój umysłu. Żeby nasz umysł był w pokoju – musimy przebaczyć wszystko to co nie pozwala nam tego pokoju osiągnąć. Dlatego przebaczenie powinno być naszą codzienną praktyką.

    [cytaty z Kursu Cudów – tłumaczenie Cezary Urbański]

  • Czym jest przebaczenie? – cytat

    Czym jest przebaczenie? – cytat

    Czym jest Przebaczenie?

    „Przebaczenie rozpoznaje, że co myślałeś, iż twój brat tobie uczynił, nie zdarzyło się. Ono nie darowuje grzechów, czyniąc je rzeczywistymi. Ono widzi, że grzechu nie było. I w tym widzeniu wszystkie twoje grzechy są przebaczane. Czymże jest grzech, jeśli nie fałszywą ideą o Synu Bożym? Przebaczenie po prostu widzi jej fałszywość i dlatego pozwala jej odejść. To, co potem wolnym jest zająć jej miejsce – to Wola Boża. Nieprzebaczająca myśl to ta, która dokonuje osądu, którego nie podda w wątpliwość, chociaż nie jest prawdziwy. Umysł jest zamknięty i nie zostanie wyzwolony. Ta myśl chroni projekcję, zacieśniając jej łańcuchy, by wypaczenia były jeszcze szczelniej zakryte welonem i jeszcze mniej dostępne wątpliwości i utrzymywane nadal z dala od rozsądku. Co może wejść między utrwaloną projekcję a zamiar, który wybrała jako jej chciany cel? Nieprzebaczająca myśl czyni rzeczy wiele. W zapamiętałym działaniu ugania się za swoim celem, wypaczając i przekręcając wszystko, co widzi jako przeszkodę na swojej wybranej drodze. Wypaczanie jest jej celem i środkiem, którym chce go dokonywać. Miota się w furiackich usiłowaniach zdruzgotania rzeczywistości, nie troszcząc się o cokolwiek, co zdawałoby się przedstawiać sprzeczność z jej punktem widzenia. Natomiast przebaczenie jest ciche i spokojnie niczego nie czyni. Nie narusza żadnego aspektu rzeczywistości ani nie stara się jej wypaczyć do pozorów, które lubi. Ono tylko patrzy, czeka i nie osądza. Ten, kto nie chciałbym przebaczyć, musi osądzać, albowiem musi usprawiedliwiać swoją niezdolność do przebaczania. Lecz ten, kto chciałby sobie przebaczyć, musi nauczyć się witać prawdę dokładnie taką, jaka jest[…]”

    [Kurs Cudów,tłum:C.Urbański]